Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Algernon

Użytkownik
  • Posts

    11
  • Joined

  • Last visited

Algernon's Achievements

  1. Dzięki za odpowiedź, u mnie jednak bez podłożenia czegoś (np. drucika o grubości ok. 1 mm) pomiędzy ząbek na klocku a krawędź szyny nie chce się trzymać stabilnie.
  2. Wczoraj dotarła do mnie replika Eotecha 551 produkowana ponoć przez Element. Optyka wydaje się w porządku, żadnych duchów, plamka ostra, choć mogłaby być mniejsza, za to z montażem jest problem. Nawet nie udaje, że mógłby trzymać na szynie montażowej. Z jednej strony jest tam taki mały klocek dociskany śrubą, jednak jest on prawie płaski, z małym ząbkiem na końcu, a ząbek ten jest na tyle mały, że ostry brzeg szyny styka się tylko z płaską częścią klocka i w żaden sposób ten montaż nie chce siedzieć nieruchomo na szynie RIS. Druga strona montażu ma solidny klin, który wchodzi prawidłowo pod szynę na karabinku. Mam więc prośbę: jeśli ktoś wie, jak powinien wyglądać montaż w Eotechu to niech spojrzy na poniższe zdjęcia i powie mi, czy Chińczycy zapomnieli włożyć mi do pudełka jakiś element (szczękę pasującą do szyny a dociskaną przez ten zaznaczony strzałką klocek?), zapomnieli wyfrezować dobry kształt na klocku, czy też to jest montaż na jakąś inną szynę niż RIS, którą mam w SCAR-ze, a ja w swej naiwności sądziłem, że wszystko już zostało zestandaryzowane. http://www.fuw.edu.pl/~fita/bron/eotech/eotech1.jpg http://www.fuw.edu.pl/~fita/bron/eotech/eotech2.jpg [Naucz się wstawiać miniaturki.]
  3. Co racja, to racja z tym śrubokrętem, jakoś nie wpadłem na to :D Inna sprawa, że ja i tak nie miałbym dość szerokiego śrubokręta pod ręką... Nooo, z tym to się nie zgodzę raczej. Ja bym na pewno z taką szlifierką do zaworu się nawet nie zbliżył. Tam naprawdę trzeba zebrać ODROBINĘ materiału, dwa-trzy przejazdy nożykiem. A jak ktoś nie ma wprawy, to przy pierwszym dotknięciu szlifierką zrobi dziurę 10 razy większą niż potrzeba, w dodatku nierówno. Serio. Zwłaszcza jeśli użyje topornych narzędzi ściernych z kompletu. Więc raczej ostrzegam przed tym pomysłem, jeśli ktoś nie pracował dużo dremelem i nie ma dobrych narzędzi.
  4. Green gasem, prawdopodobnie na bazie propanu.
  5. Wrzuciłem obiecaną fotorelację z rozbiórki i naprawy magazynka, jest tutaj: http://wmasg.pl/forum/index.php?showtopic=74307 Wszystko od paru dni działa jak trzeba, zawór po przeróbce nie syfonuje ani nie cieknie.
  6. W informacjach na temat M4 i SCAR-a z WE pojawia się dużo narzekań na cieknące magazynki i psujące się zawory. Mnie jeden z posiadanych magazynków zafundował dwa wieczory rozrywki, bo miał wszelkie możliwe przypadłości: puściły oba zawory, uszczelka pod pokrywą była zdeformowana, a w dodatku mechanizm aktywujący blokadę zamka po wystrzeleniu ostatniej kulki nie działał. Przeprowadziłem akcję reanimacyjną, obfotografowałem ją i tu umieszczam relację, z której można się będzie dowiedzieć: - jak rozebrać i bezpiecznie złożyć magazynek do M4/SCAR, - gdzie zaaplikować smar, gdy gaz ucieka pod pokrywą, - jak naprawić zacinający się i „syfonujący” zawór główny, - co może pomóc, gdy blokuje się zawór do napełniania, - co zrobić, gdy zamek nie zatrzymuje się w tylnej pozycji po wystrzeleniu ostatniej kulki. Na poniższych zdjęciach widać magazynek z odkręconym podajnikiem kulek, nie trzeba go jednak demontować, by wykonać którąkolwiek z opisanych niżej czynności. 1.Demontaż i uszczelnienie magazynka Demontaż zaczynamy od zsunięcia klapki na dole magazynka i odkręcenia znajdującej się pod nią śruby. Klapki nie trzeba całkiem zsuwać, wystarczy odsunąć ją na tyle, by dostać się do śruby: Następnie wysuwamy magazynek z blaszanej obudowy: i ukazuje się nam taki oto widok: Odkręcamy 4 śruby trzymające pokrywę zbiornika gazu: W moim magazynku uszczelka była zdeformowana w jednym miejscu, wydaje mi się, że przyczyną było niestaranne umieszczenie jej podczas montażu magazynka w fabryce. Nie wiem, czy magazynek przeciekał w tym miejscu, bo inne usterki nie dały mi szansy się o tym przekonać. Na wszelki wypadek postanowiłem go uszczelnić, pokrywając uszczelkę i metalowe elementy silikonowym smarem. Nałożyłem go cienką warstwą na wszystkie powierzchnie styku uszczelki z elementami metalowymi. Sugeruję też posmarować śruby i gwinty w magazynku, bo są one dość ciasne i bez smarowania trochę się zacierają, co może doprowadzić do zerwania gwintu przy skręcaniu. Warto też posmarować oringi pod łbami śrub. UWAGA, składając magazynek trzeba zwrócić uwagę na kilka spraw. Po pierwsze, trzeba się upewnić, że uszczelka jest poprawnie ulokowana pomiędzy magazynkiem i pokrywą, ja musiałem ją trochę wpychać, bo wystawała i miała tendencję do przycinania się. Po drugie należy uważać, żeby nie przyciąć oringów pod łbami śrub, bo są one nieco większe niż otwory, w których się mają znaleźć i jeśli się o to specjalnie nie zadba, to część oringu wystaje spod łba i ulegnie obcięciu, gdy dokręcimy śrubę do końca, a wtedy gaz będzie uciekał pod łbem śruby. Dokręcając śruby należy mocno docisnąć ręką pokrywę do magazynka, tak aby śruby nie przenosiły całej siły potrzebnej do ściśnięcia uszczelki. Poza tym należy dokręcać śruby stopniowo, przekręcając każdą o ułamek obrotu i przechodząc do następnej. Po opisanym zabiegu magazynek przechodzi próbę „wodną”: po zanurzeniu napełnionego gazem magazynka w wodzie nie widać żadnych bąbelków gazu wydobywającego się spod uszczelki. Jeszcze krótki komentarz do substancji użytej do uszczelniania: ja akurat miałem dostęp do smaru silikonowego do uszczelniania połączeń w aparaturze próżniowej, więc go tu zastosowałem. Na forach dyskusyjnych zaś poleca się smar litowy, jednak podejrzewam, że nie jest on najlepszym przyjacielem gumy. Wiele osób używa z powodzeniem kleju silikonowego, a wydaje mi się (podkreślam, wydaje mi się!), że wazelina techniczna byłaby też dobra, bo zaleca się ją do konserwacji uszczelek samochodowych. Jest przy tym twarda i gęsta, więc powinna mieć dobre własności uszczelniające. 2. Naprawa zaworu głównego W moim magazynku po wystrzeleniu kilku pierwszych kulek nastąpił „syfon”, gaz uleciał, a zawór zablokował się w pozycji otwartej i przepuszczał gaz przy próbie ponownego napełnienia magazynka. Wykręciłem go więc, używając improwizowanego klucza skonstruowanego z małego imadła i dwóch wkrętów do drewna: Po wykręceniu zaworu i dokładnemu przyjrzeniu się, okazało się, że metalowa część grzybka zaworu trzymająca oring opiera się na gnieździe zaworu i oring nie dotyka do gniazda. Przyczyną tego było skrzywienie trzonu, na którego końcu jest grzybek, co jednak ciekawe, po obróceniu grzybka względem gniazda udało się znaleźć takie ich położenie, przy którym grzybek nie opiera się na gnieździe. Najwyraźniej otwór, w którym znajduje się prowadnica grzybka wywiercony jest nieosiowo. Przy pierwszej próbie naprawy zadowoliłem się obróceniem grzybka do pozycji, w której zawór działał poprawnie i dało się napełnić magazynek, jednak taka naprawa wystarczyła na wystrzelenie zaledwie kilku kulek, po czym znów nastąpił „syfon”. Drugie podejście do naprawy było bardziej metodyczne, postanowiłem całkowicie usunąć przyczynę zacinania się zaworu. Najpierw rozebrałem go, zdejmując pierścień na końcu prowadnicy grzybka (zdjęcie powyżej). Zdejmując ten pierścień należy przytrzymywać elementy zaworu, żeby nie szukać ich potem po całym pokoju, czego mnie nie udało się uniknąć... Zawór składa się z następujących elementów: Trzon grzybka wyprostowałem łapiąc go cążkami, a jednocześnie przytrzymując drugą ręką gniazdo zaworu: Jeśli ktoś zdecyduje się na tę czynność, to musi być bardzo ostrożny, żeby nie wygiąć trzonu w drugą stronę, nie mówiąc już o złamaniu go. Po wyprostowaniu było już prawie dobrze, praktycznie w każdym położeniu grzybka oring dotykał gniazda zaworu, jednak grzybek wciąż ocierał się o gniazdo. Te dwa elementy zupełnie niepotrzebnie są bardzo ciasno spasowane, co może wciąż powodować zacinanie się zaworu. Wydaje się, że jest to błąd konstrukcyjny (ktoś zaprojektował te elementy ze zbyt małym luzem) lub technologiczny (ktoś zapomniał wpisać do programu tokarki, która toczy zawory zrobienie fazy na wewnętrznej krawędzi gniazda). Postanowiłem więc zrobić tę fazę, tak, by mieścił się w niej swobodnie grzybek. Jeśli ktoś ma dostęp do tokarki może zrobić to na tokarce, jednak mosiądz, z którego wykonany jest zawór jest tak miękki, że z powodzeniem można obrabiać go ostrym nożem. Trzeba zebrać zaledwie kilka dziesiątych milimetra metalu na krawędzi, a do tego znakomicie nadaje się nożyk introligatorski: Należy uważać, aby zebrać materiał jedynie wewnątrz gniazda, nie kalecząc przy tym powierzchni czołowej, na której opiera się oring, bo zawór będzie nieszczelny. Metal należy zbierać powoli, bardzo cienkimi warstwami, „obtaczając” zawór na nożu. Właściwie dokładnie tak samo, jak zrobiłaby to tokarka, tylko wolniej... Co jakiś czas trzeba przymierzyć gniazdo do grzybka, żeby niepotrzebnie nie zebrać za dużo materiału. Po obróbce zawór należy dokładnie oczyścić z wiórów, zmywając je lub zdmuchując. Przed złożeniem warto nasmarować całość olejem silikonowym. Tak naprawiony zawór przetestowałem wystrzeliwując nieco ponad 100 kulek bez żadnych kłopotów. Przechodzi on również próbę „wodną”, gaz nie ucieka przez zamknięty zawór. 3. Konserwacja zaworu do napełniania magazynka W sprawiającym kłopoty magazynku obficie polałem zawór do ładowania olejem silikonowym jeszcze przed pierwszym ładowaniem. To był prawdopodobnie błąd, gdyż zawór wciąż zacinał się podczas ładowania w pozycji otwartej wypuszczając zgromadzony gaz. Po takim zacięciu się trzeba go było wykręcić (używając przedstawionego wyżej „klucza”) i wypchnąć zablokowaną iglicę cienkim drutem przez otwór po wewnętrznej stronie zaworu. Po wypchnięciu iglica swobodnie poruszała się w obie strony aż do następnej próby napełnienia, gdy znów się zacierała. To sugeruje, że pod wpływem zimna użyty ulej zamarzał i blokował ją lub też miał on za słabe własności smarujące. W desperacji zalałem cały zawór olejem wazelinowym (bezbarwny olej sprzedawany w małych buteleczkach w sklepach technicznych, często pod nazwą „olej uniwersalny”, „olej do mechanizmów”) i to całkowicie pomogło. Nie wiem jak tak potraktowany zawór będzie zachowywał się w dalszej perspektywie, ale na razie przetrwał wielokrotne dłuższe i krótsze napełnianie. Wniosek: olej wazelinowy nie silikonowy do konserwacji zaworu (przynajmniej w moim magazynku). 4. Naprawa blokady bolt-catch W magazynkach M4/SCAR z WE możemy wybrać, czy zamek ma się zatrzymywać po wystrzeleniu ostatniej kulki, czy nie. Jest to bardzo rozsądne rozwiązanie, bo pozwala strzelać „na sucho”, bez kulek w magazynku, jeśli mamy takie akurat życzenie. Do aktywacji/ deaktywacji blokady zamka służy suwak na magazynku, którego zadaniem jest przytrzymanie wystającego z magazynka „ząbka”, jeśli nie chcemy by zamek zatrzymywał się przy pustym magazynku. Suwak ten powinien w pozycji „bolt-catch działa” dotykać do pionowej ścianki, tam gdzie jest to zaznaczone na zdjęciu powyżej. W moim magazynku była jednak dwumilimetrowa szczelina pomiędzy suwakiem a ścianką, gdyż schowany w obudowie element suwaka opierał się na obudowie: Na pierwszy rzut wydawało się, że wszystko działa, bo ząbek chował się w obudowie i z niej wysuwał, gdy przesuwało się suwak, jednak nie wysuwał się on do końca i nie uruchamiał zatrzasku zamka. Rozwiązaniem jest podcięcie obudowy tak, by opierająca się na niej śrubka miała dość miejsca. Aluminium, z którego wykonana jest obudowa jest jeszcze bardziej miękkie niż mosiądz zaworu, więc nożykiem introligatorskim można je strugać jak plastelinę. Zbierając materiał cienkimi warstwami należy co jakiś czas przymierzyć magazynek do obudowy, sprawdzając, czy suwak wciąż się blokuje. Podsumowanie Magazynek, który tu opisuję był wyjątkowo pechowy, w sumie miał 4 różne przypadłości. Być może niektóre z nich są powszechne i powyższy opis pomoże naprawić lub poprawić sprawiające problemy magazynki. Wszelkie uwagi i korekty są mile widziane. Ja z kolei obiecuję, że napisze tutaj, jeśli pojawią się jakieś problemy związane z przeprowadzonymi modyfikacjami. Zastrzegam jednak, że wszelkie działania związane z modyfikacją replik i ich części mogą doprowadzić do uszkodzenia replik, a niekiedy i zdrowia użytkownika, więc pamiętaj, że cokolwiek robisz, to robisz to na własną odpowiedzialność. Nie rozbieraj repliki czy magazynka, dopóki nie jesteś pewien, że wiesz, co robisz. Na forum wiatrówkowym jest post człowieka, który stracił wzrok w jednym oku (no, nie całkiem, wciąż rozpoznaje litery wielkości kartki A4 z odległości 30 cm...) podczas rozbierania karabinka, gdy sprężyna wystrzeliła i trafiła go prosto w oko. Opis demontażu na forum nie zwalnia od samodzielnego myślenia!
  7. Rozwiązanie delikatne problemu z zaworem, obracanie grzybka tak, żeby oring przylegał do gniazda wystarczyło na kilka strzałów. Tym razem podszedłem do problemu bardziej poważnie, rozebrałem zawór i zrobiłem w gnieździe fazę, w której mieści się metalowa część grzybka, niezależnie od tego jak się on obróci. Wydaje się, że to pomogło. Ponieważ przy okazji zrobiłem rozbiórkę całego magazynka włącznie ze smarowaniem uszczelki pod pokrywą i poprawieniem zacinającej się blokady "bolt-catch", (przez co na tym magazynku zamek nie zatrzymywał się po wystrzeleniu ostatniej kulki, chociaż wydawało się, że odpowiedzialny za to ząbek wystawał z magazynka) to wrzucę fotorelację z tej operacji, może się komuś jeszcze przyda i nie trzeba będzie na "obce" fora odsyłać ;)
  8. Ktoś narzekał, ze się tu posty lajtowe zrobiły ;) To ja napiszę, że się wczoraj załamałem jakością montażu magazynka. Mam dwa, ale używałem jednego do tej pory, drugi tylko nabiłem gazem, żeby sprawdzić, czy szczelny, kapnąłem trochę oleju silikonowego na zawory, strzeliłem może z pięć razy i odłożyłem do pudełka. Wczoraj go biorę, ładuję, strzelam raz i syfon. Przy próbie ładowania gaz przelatuje na wylot. Rozbieram więc go szybko na drobno, żeby zobaczyć jak działa i widzę, że uszczelka pod pokrywą zbiornika gazu się komuś nie wcisnęła tam gdzie powinna i jest zgnieciona i zdeformowana. Nawet jeśli do tej pory trzymała, to była szansa, że zaczęłaby puszczać. Poprawiłem uszczelkę, wykręcam zawór i na pierwszy rzut oka wszystko z nim w porządku, oringi na miejscu, nieuszkodzone. Ale jednak gazu nie trzyma, więc oglądam ten zawór ze wszystkich stron i co się okazuje - grzybek jest trochę skrzywiony i opiera się metalową częścią na gnieździe zaworu, tak że oring nie jest do tego gniazda dociskany. Ale prowadnica grzybka widać też jest nieosiowa i gdy się grzybek obróci względem gniazda to wtedy już jest OK. Obróciłem, złożyłem i wydawało się, że działa. Ciągle jednak problem istnieje i gdy grzybek się obróci pod wpływem uderzeń zbijaka, a ma pełne prawo się obracać, to znowu będą syfony, znowu rozbiórka itd. Albo jakoś podpiłuję tę wystającą część grzybka, albo będę szukał nowego zaworu (ktoś wie, gdzie?). Ale to nie koniec. Złożyłem wszystko, chcę nabić magazynek do pełna i podczas ładowania cały gaz wylatuje dolnym zaworem. Okazało się, że ta rurka-iglica, wcisnęła się w głąb zaworu i nie wraca. A pokropiona olejem była, zatrzeć się nie powinna. Wykręcam więc i ten zawór, wypycham iglicę drutem przez otworek w dnie zaworu (na szczęście się da) i znowu wygląda na to, że iglica jest krzywa i dlatego, gdy mocniej się ja wciśnie, to się blokuje w gnieździe. Powiedziałem sobie więc, że trzeba się pilnować, żeby za mocno nie naciskać przy ładowaniu, wkręciłem zawór i tym razem wszystko już działało, tylko się okazało, że chyba uciekający gaz wydmuchnął uszczelkę z tego zaworu, która zmniejsza straty gazu na zewnątrz przy ładowaniu. Da się żyć, tylko gazu szkoda, chciałbym tę uszczelkę jakoś odtworzyć. W sumie to w nowym magazynku były trzy błędy - krzywe elementy w zaworach i źle włożona uszczelka, kontrola jakości leży i kwiczy :/
  9. Tiaaa, tylko nie mów tego głośno ;) Ja mam do broni i jej replik bardziej kolekcjonerskie niż użytkowe podejście to i ją pieszczę. Zacieranie rys na SCAR-ze to drobiazg, kiedyś przez półtora roku odnawiałem kilkudziesięcioletni wyczynowy karabinek pneumatyczny, na którym ze dwa pokolenia strzelców się musiały uczyć. Ale warto było, choćby po to, żeby usłyszeć "Aleś go odp... nowił!!" i różne inne ochy i achy, gdy z nim poszedłem na strzelnicę. A do rzeczy: czy ktoś mi może powiedzieć, na ile skutecznie obniża odgłos strzału z gazowego SCARa czy podobnego GBB dobry (działający, a nie tylko atrapa) tłumik? Chodzi mi o to, w jakim stopniu do odgłosu strzału przyczynia się powietrze opuszczające lufę, a w jakim powietrze odrzucające do tyłu zamek i w ogóle sam odgłos uderzających o siebie metalowych elementów? Nie żeby mi się nie podobał ten dźwięk, ale sąsiedzi mogą nie podzielać mojego zdania i chciałbym móc go wytłumić trochę. Nie mam tłumika, a za nim go kupię wolałbym się dowiedzieć, czy ma to sens.
  10. Dzięki za radę, będę musiał spróbować. Nie wiedziałem, że tak drobny papier ścierny będzie w ten sposób działał na tworzywo sztuczne, myślałem, że je prawie wypoleruje, jak to się dzieje z metalem. Na zdjeciach trudno ocenić wyniki Twojej pracy, bo wygląda jakbyś wstawił zdjęcia SCARa prosto po wyjściu z fabryki :) W sklepach z wiatrówkami się to będzie nazywało zapewne "smar do sprężyn", ale kupisz też w dowolnym markecie technicznym albo sklepie motoryzacyjnym pod nazwą smar molibdenowy. Nie ma mnie teraz w Warszawie niestety, bo mógłbym Ci podrzucić trochę, mam tego jakiś wielki zapas. Niektórzy do sprężyn w wiatrówkach stosują coś co się nazywa "smar do przegubów" i też jest odmianą smaru z dwutlenkiem molibdenu. Ale wydaje mi się, że dowolny smar mineralny (litowy, wapniowy) dałby tu radę zamiast siiikonowego i nie trzeba się bardzo przejmować.
  11. Też doszedłem do takiego wniosku i posmarowałem w swoim SCARze te miejsca smarem z dwutlenkiem molibdenu, do elementów pracujących pod dużym obciążeniem. Mam trochę doświadczeń z wiatrówkami sprężynowymi i tam elementy podlegające największym obciążeniem (sprężyna główna na prowadnicy) smaruje się właśnie smarem molibdenowym, a inne elementy ruchome zazwyczaj smarem litowym lub miedziowym. I mój egzemplarz (z WGC) był przysłany z magazynkiem luźno latającym po pudełku i plastiki mam wyraźnie porysowane :/ Tylko nie mam pomysłu jak się tych rys pozbyć, polerowanie nie wchodzi w grę, bo powierzchnia powinna być matowa. A tak poza tym to się chcę przywitać, bo to moje początki. Dotychczas strzelałem z wiatrówek i troszkę z czarnoprochowców, a teraz, trochę zmuszony warunkami, przesiadam się na ASG. Piotr
×
×
  • Create New...