Witam.
Jako jeden z chimer wiem, że daliśmy lekko ciała. Założenia były dobre, ale techniczna kwestia walki z mutantami wyszła nam komicznie, za co szanowne mutanty przepraszam. Dlatego właśnie po przerwie część z nas przyłączyła się do mutantów (szkoda, że skręciłem kostkę), a część do stalkerów.
Zgadzam się z swiereksterem (cholera ciężki nick:P) na całej linii. To powinny być inscenizowane pojedynki. No cóż, następnym razem przed stalkerem trzeba będzie poćwiczyć:P
Dziękuję wszystkim, którzy pomogli mi przemieszczać się po wpadce z kostką, kierowcom za podwiezienie na pogotowie, pielęgniarce i wszystkim, z którymi bawilismy się całkiem nienajgorzej.
Faktycznie wojska trzeba było specjalnie szukać, dowództwo wczuło się w klimat, ale nie ten co trzeba.
Dzięki za grę do następnego! (Może w ciut cieplejszym miesiącu?)
PS: artefakt - mózg znaleźliśmy my, ale zostawiliśmy na miejscu