Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Mieszkaniec Quallujah

Użytkownik
  • Posts

    1
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Mieszkaniec Quallujah

  1. Krótkie wprowadzenie dla rebeliantów/ "islamskich ekstremistów" "Prześledźmy krótko zarzuty dotyczące społeczności Qualludży - tej, która MA PRAWO tam przebywać, ponieważ żyje tam od wieków. Nie mówimy teraz o okupantach. Po pierwsze, jak w każdej wspólnocie religijnej, ekstremiści stanowią w niej tylko pewien niewielki procent. Są to zazwyczaj osoby niebezpieczne, ale błędem jest sądzenie, że rebelianci z Qualludży to ekstremiści islamscy. Są wśród nas szyici, sunnici i nawet sufi, chociaż ci ostatni w sposób oczywisty błądzą, biedacy. Nawet mieliśmy kilku rewizjonistów, ale się nie ostali długo. Ja sam jestem szyitą i przyznaję, że w przeszłości zdarzały się zamieszki pomiędzy tymi dwoma ugrupowaniami w Qualludży. Nie miały one pod koniec jednak charakteru religijnego, ale czysto polityczny. Coś takiego zdarza się w każdym kraju, kiedy politykę ubiera się w religię. W islamie jest to równie łatwe co w Izraelu (Izraelici są - byli - przecież jednymi z nas), ale powodów takiego stanu rzeczy wyjaśnić się Wam nie da w pięć minut. Ale Wy będziecie nazywać nas ekstremistami, bo to ułatwia Wam celowanie... A czy w ogóle wiecie, czym się różnią sufi, szyici i sunnici? Czy też może dla Was to tylko puste słowa określające ugrupowania szaleńców zwalczających się na ruinach miast? Wiecie, że nawet np. sami szyici też są podzieleni - na imamitów i ismailitów? Że od tego, która opcja (sunnici czy szyici) będzie dominować zależeć będzie - najogólniej - czy społeczność muzułmańska w danym regionie będzie bardziej postępowa, czy też bardziej zachowawcza? Ale po co pytam o to ludzi, którzy przyjechali tu mnie zabić? Do momentu, gdy na Qualludżę nie spadły bomby NATO i nie założono baz sił koalicyjnych, nie interesowałem się - podobnie jak większość moich znajomych - eksterminacją Zachodu lub jego nawracaniem. Przeciwnie, wielu z nas marzyło o wyjeździe tam, pracy i poznawaniu nowej kultury. Po zbombardowaniu szkół, szpitali i domów mieszkalnych nikt z nas nie żałował już tych, którzy ginęli w Europie w zamachach bombowych. Ich tam zginęło ile - 2000 łącznie? Na pewno nie więcej. Nas tyle zginęło w pierwszym tygodniu nalotów, i to tylko w Quallujah. Zapytajcie się zastrachanych oficerów ONZ, dlaczego tak mało wśród nas kobiet i dzieci, zanim zaczniecie oskrażać mnie o manipulacje informacją na temat bombardowanych celów cywilnych. Nie przyjechaliście tu zaprowadzać pokoju. Gdyby tak było, przyjechalibyście 6 lat temu, gdy dyktator mordował resztki opozycji proszącej cały Zachód o interwencję. Wówczas tamten dyktator był "waszym draniem". Teraz, gdy zmieniła się sytuacja i potrzebowaliście naszych bogactw naturalnych, przyjechaliście tutaj, "obalając go". Nikt Wam nie wierzy, ale udajecie sami przed sobą, kontynuując tę telewizyjną farsę w jaką ubraliście okupację mojego kraju. Nazywacie nas terrorystami, choć większość z nas nigdy nie opuściła Qualludży. Tu paszport jest na wagę złota. Nikt z nas nie podkładał nigdy bomb na stacjach metra, w autobusach czy pociągach w europejskich stolicach. Jesteśmy nazywani terrorystami, bo straszymy amerykańskich i sprzymierzonych żołnierzy na naszym własnym terenie. Pochlebiałoby nam to, gdyby ta sytuacja nie była tak dalece absurdalna i tragiczna. Jest nas coraz mniej, ale i Was także. Nie można z Wami rozmawiać, bo jesteście tylko narzędziami - a kto widział człowieka negocjującego z pistoletem? Moglibyśmy próbować przekazać Wam złożoność naszej kultury, którą Wy określacie mianem barbarzyńskiej i prymitywnej, ale po co? My chcemy uratować z niej tyle, ile się da, choćby za cenę własnej krwi. Nie zrozumiecie, czym dla mężczyzny jest kobieta w islamie, bo nigdy tego nie widzieliście i nie doświadczyliście. Nie zrozumiecie, czemu jemy to, co jemy, czemu robimy to, co robimy i czemu nakazy religijne są dla nas tak ważne. Bo to jest powiązany ze sobą system, a nie prosty regulamin. Gdybyście potrafili pojąć jego złożoność, jego historię sięgającą tysiącleci - może zrozumielibyście, jak drastycznym krokiem w obronie resztek swojej godności i kultury jest Dżihad. A może i część z Was by wiedziała - jeśli przypomniałaby sobie niektóre powstania z okresu Waszej Drugiej Wojny... Nie ma to jednak sensu, bo Wy nie jesteście tu siłą podejmującą decyzje, a Wasi dowódcy zostali wybrani ze względu na swoją selektywną głupotę, która każe im zamykać oczy sumienia na konsekwencje swoich decyzji i nie pozwalać na żadne negocjacje i rozmowy z podbijanymi narodami. Wy sami, którzy wzięliście karabiny i pojechaliście do kompletnie obcego kraju strzelać do ludzi, zasługujecie na jeszcze mniejszy szacunek. Sądzę, że nawet gdybyśmy byli z jednego kraju, to i tak byśmy musieli walczyć. Nie ma szans próba porozumienia zmuszonych do walki, normalnych obywateli z żołnierzami sił zbrojnych, którym własny umysł i własne zdanie ma służyć do określania ważności celów, a nie próby pokojowego rozwiązania konfliktu czy zrozumienia przeciwnika. Jesteście odpadami własnych społeczeństw, którym rządy Waszych krajów zafundowały rabunkową wycieczkę do innych, słabszych krajów. Wycieczkę z obopólną korzyścią - Wasze rządy dostają łupy, a Wy macie zajęcie, które w przeciwnym razie musielibyście uskuteczniać we własnym kraju. Zbiry takie jak Wy w naszych krajach nazywamy po prostu zbirami i prosimy policję lub wojsko o rozprawienie się z nimi, w Europie nazywa się teraz ich "specjalistami do spraw bezpieczeństwa"... Ludzi, którzy nie są stąd a zdecydowali się nam pomóc, nazywacie najemnikami. Czy my nazywamy najemnikami Niemców, Brytyjczyków i inne siły sprzymierzone z Amerykanami, które nigdy nie dostają nic innego jak okruchy ze stołu głównego "policjanta" świata? Zapewne powinniśmy, zwłaszcza, że wśród Was są też Polacy - już kto jak kto, ale oni powinni pamiętać, czym jest okupacja i wyniszczanie kultury własnego kraju... My nie jesteśmy ani ekstremistami, ani terrorystami. Jakąkolwiek formę przyniesie nasz protest przeciwko obecności wojsk i władz koalicyjnych na terenie Qualludży, jedno jest pewne - to MY jesteśmy u siebie, a to Wy nie umiecie się zachować. Będziemy próbować Wam to przekazać. Będziemy próbować Was stąd wyprosić grzecznie. Dać do zrozumienia, że nie jesteście tu mile widziani. Ale jeśli wszystko inne zawiedzie, będziemy walczyć tak, jak uczy nas Imam Nasshar. Do ostatniej kropli krwi, z bezgranicznym poświęceniem, i ze złamaniem wszelkich reguł honorowej walki. 6 lat temu uznałbym go za wariata. Teraz wiem, że tylko taki człowiek może przeciwstawić się szaleństwu tej wojny. Hurrijja li Qualludża! Wolność dla Qualludży!"
×
×
  • Create New...