Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Bi4LY

Użytkownik
  • Posts

    7
  • Joined

  • Last visited

Bi4LY's Achievements

  1. Bi4LY

    Gunfire.pl

    Zacznę od początku: Dwa tygodnie temu pojechałem tam rozeznać się w replikach, wcześniej sobie oglądnąłem na taiwangun, myślałem nad mp5'tką, kiedy tam dojechaliśmy był jeden facet, który na prawdę świetnie mi doradzał. Wystarczało, że rzuciłem mu hasło, a on mi zaraz wszystko tłumaczył. W końcu doradził mi G36C JG. Zadowolony pojechałem do domu. Następnie mój ojciec zaproponował, że kupi mi replikę, miałem się jedynie dowiedzieć, czy można u nich zamawiać na raty. Poniedziałek- Około godziny 15 wróciłem ze szkoły, próbowałem się dodzwonić, nikt nie odebrał. Pół godziny później zadzwoniłem i ktoś odebrał. Dowiedziałem się, że owszem można u nich kupować na raty. Wesoły poinformowałem ojca. Sobota, tydzień temu- Przyjeżdżam do sklepu. Jest 2 facetów, jeden rozmawia najwyraźniej ze swoim kolegą "o dupie maryni", bo patrzyli na repliki m4, a rozmawiali sobie o snajperach, z resztą, wolałem się nie wsłuchiwać w ich rozmowę. Ucieszony, że dzisiaj będę miał replikę poszedłem pooglądać kamizelki itd. Drugi obsługiwał klienta przy kasie. Około 10 minut sprzedawcy właściwie w ogóle nie zwracali na nas uwagę, dopiero, kiedy jakimś cudem drugi sprzedawca obsłużył tego pana przed nami doszliśmy do kasy (Nie muszę przypominać co robił pierwszy sprzedawca). Ogłosiliśmy z ojcem, że chcemy kupić replikę G36C na raty, a sprzedawca ogłasza nam, że JEDYNY pan odpowiedzialny za raty nie przyszedł, bo on akurat nie pracuje w niedziele (Nie muszę wspominać, że przez telefon o takiej sytuacji mnie nie poinformowano). Mój ojciec już widać wyraźnie zirytowany, podobnie jak ja, oświadczył, że w takim razie kupi za gotówkę. Sprzedawca obsługiwał to wszystko jak by był pierwszy dzień w pracy, co chwilę pytał się tego "rozmównego" co robić itd. Rozmówny oczywiście robił łachę, że mu pomagał nas obsłużyć. Następnie sprzedawca sprawdził stan tych replik w magazynie. Poinformował, że jest to podobno ostatnia. Poszedł gdzieś na górę i nagle okazało się, że jest jeszcze jedna. Nie skomentowałem, bo rabat za to, że jest to "ostatnia" replika dostałem. Wyszedłem ogólnie neutralny, ponieważ miałem replikę, ale obsługa po tym co zobaczyłem tydzień wcześniej po prostu mnie zszokowała. Podsumowując: Są fajni, mili, pomocni sprzedawcy, ale i są tacy, dla których oczywiście bardziej liczy się kumpel, który chyba w zasadzie przyszedł pogadać, niż klient który przychodzi i od razu wie czego chce. Całokształt? Jeśli chce się coś kupić na miejscu kiedy jest się już zorientujemy i wiemy co chcemy kupić. W innym przypadku zupełnie nie polecam. A tak w ogóle tu widać jak sprzedawcy potrafią się rozpuścić, bo myślą, że są najlepsi i nie mają konkurencji. Jakiś czas temu I teraz
×
×
  • Create New...