Pozdrowienia dla wszystkich uczestników od szamana wioski :)
Napiszę dla odmiany jak to wyglądało z perspektywy wioski.
Szkoda, że powstał zakaz używania broni we wiosce. Przez to wioska była jakby po za grą a przecież kilka osób z cywili przyjechało po to aby coś robić, brać udział a nie tylko grzać się przy ognisku.
Domyślam się, że zakaz strzelania związany był z obecnością dzieci... i tu kolejne zastrzeżenie. Bardzo lubię harcerzy i sam byłem kiedyś harcerzem tylko, że obecność zuchów, małych dziewczynek mocno ograniczała możliwości zabawy.
Chciałem założyć drugą wioskę ale okazało się, że częściowo musimy pomagać w pilnowaniu dzieci... Tak więc zostaliśmy i co jakiś czas przypominaliśmy o noszeniu okularów.
Totem był wymysłem wodza i kolegów z AWR-u aby nie zanudzić się na śmierć. Z powodu zakazu strzelania we wiosce, Kmerzy nam nie zagrażali i ONZ nie musiało nas bronić.
Umieszczenie respa we wiosce spowodowało dezorganizację wioski. Przesunięcie go na górkę trochę poprawiło sytuacje jednak ten teren i tak już był już jakby wyłączony z gry.
Co do innych, pozytywnych rzeczy to się nie wypowiadam gdyż nie miałem okazji brać w nich udziału :).
Pozdrawiam
Dzima