Mam na stole karabinek kumpla, właśnie M4. Jak łatwo się domyśleć nie dział, pracuje nad nim kilka dni i w ciąż walę w mur.
Trochę o historiI repliki.
Kiedyś podobno majstorwał w tym specshop był UP do M120.
Potem był naprawiany przez kogoś ... kogoś kto np. uznał WD40 za smar do zębatek, które i tak się klinował między sobą. Jedyną zaletą jest genialna szczelność, zakładam działanie Specshopu.
Co już zrobiłem:
Doprowadziłem zębatki do stanu w miarę płynnej pracy, (można skręcić GB i zakręcić wszystkimi razem). Usunąłem płynące wszędzie WD40 nasmarowałem smarem teflonowym guardera (białego litowego nie mam na stanie).
Wymieniłem silnik na M120 G&P high speed coś tam dalej. Silnik już swoje przeleżał, ma zmienione szczotki (starych nie było) śruby mocujące pokrywę są dobierane. Niezamontowany śmiga jak ta lala... na pewno lepiej niż chiński shit który tam był. Proszę bez pytań co tam robił chiński silnik.
Co jest problemem?
A no nie wiem. Tłok naciągą się o kilka zębów i staje w miejscu. Bateria 9.6 firefox. Słychać tylko bezradny stukot silnika, więc to raczej nie przerywacz. Kable się nagrzewają (trochę, po prostu czuć, że są ciepłe, podejrzewam zwykłe prądy rozruchowe). Podłączenie baterii 8.4 dało trochę mniejsze naciągnięcie tłoka i ogólnie podobny efekt. Nie podłączałem (jeszcze), ale przypuszczam, że na li-po 11.1 by poszło.
Wszystkie mechanizmy i elektryka zdaje się być O.K. a przynajmniej bez widocznych wad. Jak ktoś ma pomysł w czym może leżeć problem to będę bardzo wdzięczny. Choćby o jakiś trop :)