Z punktu widzenia TF saperskiego andurii:
Problemem nie były głupie, bezsensowne rozkazy; co kazali zaminowac to zaminowalismy nie martwiąc się po co i na co to komu.
Ale zastanwiałem się czemu przez dały dzień z grubsza nic sie nie działo za wyjątkiem ciałego szturmu 1 pozycji wroga, zabicia kilku, padnięcia trupem, porotu na respa, i tak w kółko... to wiecie co usłyszałem? Koło 17tej dowiedziałem się:
"Ostatni rozkaz ze sztabu dostaliśmy o 11 rano".
Tego mi zabraklo w Tomaszowie; to było całym smaczkiem na niedawnym Swietle Ksiezyca - trzymajcie posterunek X, trzymajcie posterunek Y, idzie na patrol na C11, odpocznicie godzine w kantynie (NIE wszyscy naraz, tylko jedna druzyna!), zaatakujcie wroga na froncie wzdłuż D4...jakichkolwiek, nawet durnych i bezsensownych rozkazów.
A poza tym to impreza świetna, czterobój zwany pięciobojemy wyczesany, fajnie było poznać kilka twarzy które dotychczas były tylko ksywkami z forum :) Za rok na pewno wrócimy :P!
p.s. specjalne pozdro oczywiscie dla ziomków z SPW z którymi zawsze sie dobrze wojuje :D