Nie brałem udziału w poprzednich S.T.A.L.K.E.R-ach więc nie będę ich porównywał i opiszę tylko jak rzeczy wyglądała z mojej strony (wojska). Przyjechałem na imprezę pełen nadziei i optymizmu gdyż czytałem wiele dobrego o poprzednich :wink:. Z początku wszystko wyglądało bardzo dobrze, czuło się ten klimat stalkera-a.
Otrzymaliśmy naszą bazę wypadową której mieliśmy pilnować i robić z niej wypady na stalker-ów chcących wejść do ZONY. Na początku zostaliśmy wylegitymowani przez ochronę dowództwa i ostrzeżeni przed wchodzeniem na teren sztabu z powodu sabotażu i chęci zlikwidowania dowódcy-super akcja :wink: . Następnie mały rekonesans wokół bazy i zajęcie punktów; przygotowanie się do obrony itd..
Czar niestety prysł po 2 godzinach siedzenia w dole i obserwowanie przechodzących stalker-ów. Za każdym razem gdy meldowaliśmy o nich, rozkazem w odpowiedzi było siedzenie na tyłkach i nie strzelanie.(nawet gdy dosłownie przez nasz punkt przeszła duża grupa stalker-ów 5+ sick! :wink: )
Po jakichś 2h wróciłem do bazy w której zadaniem wszystkich wojskowych było siedzenie na wałach i meldowaniu o stalker-ach. Nie było żadnych większy patroli w celu sprawdzania czy nikt się do zony nie przedostał lub nie próbuje. Wynudziłem się jak pieron, nie wystrzeliłem żadnej kulki (byłem przygotowany na LARPA żeby mi nikt nie zarzucił, że to nie jest strzelanka jebanka). Liczyłem, że będą patrole, które po spotkaniu bandytów bądź innej frakcji rozwiążą sprawę pokojowo-jakieś przekupstwo, przymknięcie oka, rzut kostką :wink: , a w razie nieporozumienia wystrzelają się do nogi. Ani tego ani tego nie doświadczyłem podobnie jak reszta. :wink:
Cały czas przesiedziałem w bazie meldując kto idzie i dowiadując się, że nie interweniujemy. Wojsko w ogóle się nie wychylało, my nie pilnowaliśmy ZONY, my broniliśmy bazy, której notabene nikt nie atakował. Proponuję dowódcą wojska następnym razem przeczytać "Piknik na skraju drogi" lub zagrać w jakiegoś "STALKERA" i wczuć się w klimat. Jeśli chodzi o pomysł i wykonanie (morfina, x-rady itd.) wielki pokłon w stronę organizatorów :wink: . Naprawdę impreza ma potencjał. Liczę, że następnym razem będzie dużo lepiej i klimatycznie oraz, że na dowódców zostaną wybrani z osób które wiedzą o co chodzi w STALKErze.Wykonywałem każdy rozkaz, bez względu jaki był z nadzieją, że zacznie się coś dać, ale się przeliczyłem :wink: .
Podsumowując miałem wielką ochotę wczuć się w klimat STALKER-a i świetnie się bawić, zamiast tego wynudziłem się jak na żadnej innej imprezie. Mimo tych minusów ,na pewno piszę się na następnego STALEKR-a z nadzieję, że będzie lepiej wykonany scenariusz dla wojska.<br>Dzięki organizatorom oraz wszystkim, którzy wczuli się w klimat i umilali rozgrywkę.
Pozdrawiam!