Jako osoba mająca związek z terenami i częściowo wydarzeniami o jakich jest mowa w wyżej wymienionym scenariuszu, pozwolę sobie wtrącić trzy grosze.
Oczywiście z góry zaznaczam, że jest to moja subiektywna opinia i nikt nie musi się koniecznie z nią zgodzić.
Nie uważam scenariuszy opartych na faktach za naganne. Sam chętnie wziąłbym udział w grze, której akcja "działaby się" na Kosowie, bądź w Kninie.
Owszem - miałem z racji wojny w byłej Jugosławii parę przejść i - wybaczcie eufemizm - nieprzyjemności, jednak wychodzę z założenia, że pewne rzeczy przeżywa się i żyje się dalej. Co więcej - dodały mi one optymizmu (bo czym są dla mnie problemy dnia codziennego, wobec rzeczy, które mogły mnie tam spotkać?) i pewnego rodzaju energii życiowej (skoro mnie tam nie ubili, to teraz moje życie toczy się "z górki").
Jednocześnie rozumiem, że są osoby wrażliwsze ode mnie, lub bardziej pokrzywdzone i im tego typu rozgrywki mogą w jakiś sposób nie odpowiadać.
Druga kwestia: postrzeganie naszego hobby przez osoby z zewnątrz ("świry bawią się w czetników, czy inszych zbrodniarzy i ich wyczyny"). Obawiam się, czy nie zrobiłoby nam to antyreklamy ;) Oczywiście obowiązkiem orgów jest skrajnie restrykcyjne dopilnowanie dyscypliny, by jakiemuś idiocie nie zachciało się bawić np. w przeprowadzanie egzekucji itd.
Podsumowując swoją wypowiedź: jestem za takimi scenariuszami, pod warunkiem - jak napisał Sybir - pewnej zamkniętości w grupie ludzi, którzy się na to godzą i których to w żaden sposób nie uraża. Jestem na wielkie "tak", jeśli przy organizacji tego typu rozgrywki organizatorzy i uczestnicy wespną się na wyżyny wyczucia dobrego smaku i taktu ;) Niech to będzie strzelanka w gronie ludzi, którzy mają o danych wydarzeniach chociaż minimum pojęcia (lub chcą te pojęcie powiekszyć) i szacunek dla historii. Uff rozpisałem się. Jeśli kiedykolwiek uda mi się zebrać na tego typu manewry - z przyjemnością wezmą w nich udział :)
Pozdrav