Wiesz co...
mnie ta argumentacja zupełnie nie przekonuje.
Po pierwsze wasi ludzie nie specjalnie mieli pojęcie co to znaczy odgrywać postać i IMHO prócz naprawdę garstki z nich (mam tu na myśli Deltę) nawet nie starali sie czegokolwiek pokazać.
Po drugie - muszę to stwierdzić z żalem i rozczarowaniem - przez całe półtorej doby obserwowałam experyment Zimbardo'a w naturze. Zapewniam Cię, że wnioski z ww. obserwacji nie są pozytywne.
Wspomniana przez Ciebie "postawa wyzwalanej ludności" powiedzmy sobie była z naszej strony mocno naciągana. Kret już wspominał o możliwościach mieszkańców wioski związanych z obroną terenu, a wynikających jedynie z lekceważenia nas oraz naszych umiejętności przez "dzielnych żołnierzy z drogimi zabawkami". Nie będę zatem powtarzać tego, co już tu padło.
Osobiście po tym, co widziałam poprzedniego wieczora (próbowanie broni strzelając z okna oraz nad głowami osób zgromadzonych przy ognisku, alkohol oraz niewybredne komentarze pod naszym adresem) doszłam do wniosku, że nie należy się Wam za bardzo przeciwstawiać, ponieważ jesteście - delikatnie rzecz ujmując - nieprzewidywalni. Dlatego zatem odgrywałam tylko część tego, co miałam w historii postaci. W zamian za to strzelono mi w potylicę "z przyłożenia"... (ten fakt pozostawiam bez komentarza)
...i nawzajem... :|
Ailén