Zastanawiam się tylko po cholerę komu barwiące kulki do airsfotu. Każdy normalny gracz przyznaje się do trafienia, a tarczę to te nasze repliki dają radę przebić... Więc po co bawić się w malarza?
Nie wiem, z kim się strzelacie, mnie w każdym razie tylko raz zdarzyło się mieć do czynienia z terminatorem, który dopiero po wygarnięciu z niewielkiej odległości niechętnie szedł na respawn. A brudzić sobie magazynki, komorę, lufę i ręce (które zazwyczaj są wilgotne), a na dodatek przepłacać TYLKO po to, by jakieś nooby nie psuły zabawy... Cóż, moim zdaniem gra nie jest warta świeczki.