Ostatnio wspominając sobie imprezy stalkerowskie w Nysie i okolicach doszedłem do wniosku, że część graczy robi błąd odnośnie samego podejścia do swojego stroju. Oni robią coś na szybko z rzeczy, które akurat mieli w szafie. Robią strój DODATKOWO, jako przygodę na raz, bo ten larp dzieje się raz na pół roku.
I wyglądają jakby ktoś wyciął różne części garderoby z gazety i wkleił to wszystko na zdjęcie dresa.
Brak jest tutaj zgrania, przemyślenia tego wszystkiego. Tak jakby w Zonie był czynny ciucholand, z którego bierze się prawie nowe rzeczy.
O ile wiem, to w Zonie pralnia znajduje się w Prypeci i na dodatek jest od pewnego czasu nieczynna. Jeśli chodzi się rok po takim radioaktywnym wysypisku, między stertami zardzewiałych pojazdów, grzebie się w zwłokach pozostawionych przez mutanty, to czemu ekwipunek graczy jestjest czysta?
Sam używam wosku do drewna Liberon (w puszkach) dostępny w Leroy Merlin. Bierzecie puszkę typu ciemny dąb albo jeszcze lepszego mahoniu, pędzel i brudzicie!
Całość zaraz ładnie wam się ujednolici, uzyska nowe, ładne kontrasty, pokażecie, że jesteście w Zonie nie od dziś i do niejednego leża pijawek wleźliście.
Zróbcie parę dziur w swojej kamizelce. Dobry strój na stalkera to nie coś DODATKOWEGO. Musicie go przygotować i kolekcjonować tak jak zwój drogocenny amerykański szpej na zwykłe niedzielne strzelanki.