Cywile owszem mieli być potulni, ale tylko po użyciu pałki. Jak wcześniej napisał Zakapior oni nie mieli z nami problemu, pogadaliśmy, poprostestowaliśmy, pośmialiśmy się trochę, na koniec delikatna przepychanka. Do akcji wkroczyły pałki i był spokój, zawróciliśmy i sobie poszliśmy. A następną ważną rzeczą jest to, że cywile mogli otwierać ogień do kogo chcieli, nie trzeba było w nas mierzyć, prawda jest taka, że ostatnie 2-3 godzinki nękaliśmy żółtych tylko z racji tego, że zachowywali się co najmniej nieodpowiednio. Strzelanie do naszych trupów na respie, obelgi skutecznie przyczyniły się do tego, że pomagaliśmy czerwonym. Warto zaznaczyć, że wcześniej chodziliśmy raz w jedną raz w drugą stronę żeby postrzelać.