Dla naszej grupy dwa podejscia pod osławione wzgórze konczyły się tak samo. Tzn. dosłownie kilka metrów przed szczytem wzgórza słyszymy krzyki o zakonczeniu walki. Można sie wkurzyć. Szczególnie gdy walka ma trwać (nie było mowy o przerwach) i przedzierasz się przez knieje już kawał czasu. To co podczas tych wypadów przeżylismy to nasze hehe. Dlatego wielkie dzięki za zorganizowanie tego spotkania! Klimat był - patrole, potyczki, podejscia, skradanki, a odglosy wzywania przez marines wsparcia dla wzgorza, wysylane do bazy i zero odzewu oraz wkurzenie owego dowodcy wzniesienia- bezcenne:) W HQ mieli co innego do roboty niż walczyc, ale co tam. Ci co brali udzial w boju myślę że sie fajnie bawili. Dzięki dla dowodctwa Vietcongu a w szczegolnosci dla Barego za konkretne rozkazy i walkę do końca.
Teraz tak. Oprocz wspomnianej saperki, która znalezli koledzy to w moim wozie bojowym typu fiesta znalazłem polar. Własciciela proszę o kontakt. Podczas walk zanlazłem również czapkę koloru czerwonego. Zainteresowanych prosze o kontakt na pw lub gg