Kilka słów ode mnie:
Dziękuję wszystkim, bez wyjątku, za wspólną zabawę w Zonie.
Wojsku - za to, że w ostatnich sekundach gry miałem uczciwy proces, i zostałem powieszony na suchutkiej gałązce, która wytrzymała moje ponad 100-kilowe cielsko,
Powinności - za dwukrotne przetrzymywanie mnie i tortury (spalenie mojej ostatniej szlugi przy mnie, jak byłem przykuty do płotu), rozstrzelanie w kiblu, za "bardzo mocne gówno", które spowodowało, że przepoczwarzyłem się w barze (i za zapłatę za to fałszywymi rublami) oraz za wspólną wędrówkę w poszukiwaniu monolitu :icon_wink:,
Stalkerom - szczególnie chłopakom, którzy minęli się ze mną ramię w ramię, by po 10 sekundach strzelić mi w plecy dla kilku rubli,
Mutantom - za nieziemską adrenalinę w nocy, podczas podróży Azymut-Bar, a zwłaszcza "Jeżowi", który dał mi się schwytać w power koc i poprzytulać w azymucie,
Wolności - za wspólną obronę Azymutu
Menelitowi Monolitowi - za to że nie miałem z nimi do czynienia,
Naukowcom - za to, że swoją bucowatością przewyższyli nawet wojsko. Czuć było, że jajogłowi czują się lepsi, zwłaszcza od bandytów.
No i oczywiście Bandytom - za wspólne stawianie czoła Zonie (i pewnemu gorącogłowemu właścicielowi piasku) w tym dowódcy Filq'owi, za to, że polecił mi wyprawę do Baru w momencie ataku mutantów, oraz za akcję z Bandytowozem :icon_biggrin:
Oraz:
Drużynie Kombi Team, za rozj***nie mózgu, gdy przejechali obok mnie, jak stałem na straży przy wejściu do bazy bandytów.
Ogromne brawa dla Ogrów za to, że w kilku ogarnęli całą imprezę wkładając w to multum pracy.
Dziękuję wam za momenty prawdziwego strachu, napięcia, bólu, łez, krwi, potu, zmęczenia, zimna, przegrzania, smrodu, ale również dobrego humoru, a czasem nawet zadyszki ze śmiechu.
Mam nadzieję, że spotkamy się na następnej edycji.