Dziękuje organizatorom za świetnie przygotowaną już IV edycje Stalkera. Od razu pisze ,że jestem z frakcji Specnaz(ten z radiem na plecach). Naszym zadaniem było kontrolowanie wszystkich stalkerów w głębi zony a szczególnie grup +4 i tych agresywnych. Naszym zadaniem nie były miłe rozmówki typu: O stalkerzy co u was? lub O chodźcie na herbatę, pogadamy co u was?.Jeżeli ktoś zawiódł się na spotkaniu z Specnazem to sorry ,ale np. mi specnaz nie kojarzy się z czymś miłym.
Co do wolności czy tam szwadronu (kij to licho :D)to po prostu jakaś żenada z tą bitwą przy kwadracie G3-1. Dla tych którzy nie wiedzą co eis stało to w skrócie: Cztery osoby ze specnazu + miła stalkerka siedzą w obozie specnazu a tu nagle od strony baru wypada ta wolność czy SWZ plus 3 mutki które zdały sobie sprawę ,że coś tu nie gra i nie jest jak na larpach. Ok 30-25 osób próbował podjąć walkę z nami i poległo bez strat własnych. Po tym zdarzeniu daliśmy questa stalkerowi ,żeby umieścił ogłoszenie w barze na którym wolność napisała ,że jesteśmy ciotami czy coś takiego.
Co do nocy:
Specnaz w raz ze stalkerami zmierzyli zone we wszystkich kierunkach i wszędzie ludzie pili, szykowali się spać i robili jeszcze inne dziwne rzeczy( mam tu na myśli dzieci kwiatów...z góry dzieki za kwiatka :) )
TO mniej więcej tyle... Nie uważam też ,że specnaz był zbyt agresywny czy coś... ci którzy nie mieli przepustek,byli w większych grupkach, byli cwaniakami dostawali kulkę w łeb. Tak nas szkolono i za to nam płacono. Och tak...wszelkie próby przekupstwa też były karane. Na pytania trzeba odpowiadać a nie sugerować nam odpowiedzi.
No to chyba na tyle. Pozdrawiam cały Specnaz :) :)
EDIT: Literówki