Ja tam moze za duzego doswiadczenia nie mam. Ale przyznaje sie, ze podczas zabawy pasuje mi rola zwiadowcy.
Najwazniejsze moim zdaniem, unikac miejsc z ktorych dochodza odglosy walki - obchodzimy teren, na ktorym potencjalnie znajduje sie wrog. Czasem trzeba zrobic kilkaset petrow, albo i wiecej drogi - ale oplaca sie.
Problemem zawsze jest skradanie sie. Nie wydaje mi sie, by byly jakies specjalne techniki umozliwiajace bezglosny chod. Naturalnie patrzymy po czym chodzimy, ale nie da sie uniknac rozdeptania jakiejs malej galazki od czasu do czasu etc.
Dobrze jest wykorzystywac odglosy otoczenia - wiatr, odglosy walki itd. Wowczas mozna pozwolic sobie na szybszy ruch - nie trzeba sie az tak martwic o odglosy, jakie wydaje deptana przez nas nawierzchnia.
Osobiscie jesli to mozliwe, poruszam sie tylko gdy w tle slychac strzaly. Gdy zapada cisza - obserwuje i nasluchuje, czekajac na kolejna wymiane ognia. Obserwajca i nasluch pozwalaja:
- ocenic gdzie moze znajdowac sie wrog
- wybrac lokacje, do ktorej warto sie przeniesc w nastepnym ruchu
Nie pchac sie prosto na wroga i bedzie cacy. Flankujemy, a najlepiej wchodzimy wrogowi w d... Po wejsciu na tyly wroga, zachowujac odrobine ostroznosci, mozna niezle poszalec - nawet jak sciaga sie kolejnych graczy druzyny przeciwnej, reszta teamu nie bardzo wie skad kolega dostal - jesli akurat maja przed soba nasz team, z ktorym prowadzili wymiane ognia - sa przekonani, ze kumpel dostal gdzies z przodu :)
Co wiecej, zachodzac wroga od tylu, mozna nawet pobiegac. Bedac na jego plecach, moza zaryzykowac. Zazwyczaj nikt sie nie spodziewa, ze ze strony z ktorej przychodza jego ludzie z respa - moze najdejsc wrog. Czasem zdarzy sie okazja do "klepanki". Podbiegasz od tylu do gostka, klepiesz w ramie i slodko szepczesz do uszka "niezyjesz stary" ;) Daje to sporo wiecej radochy niz ubicie typa z 50-60m :P
Naszymi kumplami na polu walki sa: cienie, krzaki, wysokie trawy.
Czasem sa na polu walki krzaki tak geste, ze normalnie sie przejsc nie da. I to jest miejsce dla nas - powolutku, metr za metrem przejdziemy. Normalni gracze w taka czesc pola walki sie nie zapuszczaja. Na jednym z moich pierwszych CTFow - przyniosel wroga flage - wlasnie dzieki temu, ze przebilem sie przez chaszcze, w ktore nikt sie nie pakowal - ani moi, ani wrog. A przy samej fladze wyrzkosytalem fakt, ze wrog jest zajety walka z moimi.
Jeszcze co do poruszania. Osobiscie zawsze staram sie poruszac na kucaka - zwlaszcza jesli wokol sa jakies wieksze trawki itp. itd.
Takze: obchodzimy wroga, nadajemy jego pozycje na radio, a sami atakujemy tylko, gdy wrog stoi do nas plecami :P A jesli juz wrog nas wypatrzy, trzeba sie szybko zwijac. Odskakujemy, zajmujemy pozycje i czekamy na wroga - czesto majac przewage, pcha sie pod lufe. Jesli nas olal - odskakujemy jeszcze dalej i probujemy zajsc z innej strony. Nigdy nie wdajemy sie w uczciwa wymiane ognia twarza w twarz ;p