Z moich obserwacji i przemyśleń org. powinien wprowadzić limit osób we frakcjach. Mam porównanie do pierwszej edycji gdzie nikt się nie znał, a grupy znajomych którzy chodzili razem to max 3 osoby. Wtedy też w zonie spotykało się na każdym kroku samotnego stalkera i można było coś ukręcić. W dodatku strefa była przeczesana wzdłuż i wszerz.
Teraz sprawa się komplikuje bo ze 100 osób robią się 4-5-6 grup i jest dupa. Bo jedna grupa napina się z wojskiem druga siedzi w lesie a inna robi sobie zupki, a każda zaś grupa liczy min 10 osób.
W tamtym roku jako bandyta mieliśmy kilka pomysłów ale żadnego nie dało się zrealizować bo nigdzie nie było pojedynczych stalkerów :bialaflaga: więc jak tu komuś zrobić wałek
Dlatego też wszystko się psuje i pojawiają się narzekania i marudy po imprezie: to ,że z du*& opad, to,że z du*& wojsko, to ,że z du&^ bandyci bo nas postrzelili to ,że z du&^ anomalie bo ich nie było itp itd
Wraz z licznymi grupami odchodzi nam klimat gry - moja opinia
No i tyle...
Jeśli chodzi o opad, to dla mnie ma sens ale !?!
Przy imprezie 2 -dniowej pełnej !!
Oraz gdyby można było to przeczekać w okolicach zony a nie wracając się do baru. Oczywiście licząc na uczciwość uczestników,że siedzimy na miejscu palimy ognisko, kiełbaski, frytki hamburgery ;) Wtedy byłby dobry klimat koczowniczy. Pewnie część stalkerów założyła by osady i nawet nocowała w zonie :)
Są szanse na imprezę 2 dniową :D?