Powiem krótko: ten zlot to był totalny syf. Syfiasty szczególnie, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że aby wziąć w nim udział trzeba było wybulić 150 zeta. Pod względem ceny ten zlot jest w ścisłej czołówce, pod względem jakości... może tak: wyobraźmy sobie najbardziej beznadziejny zlot (nie bójcie się, zaszalejcie sobie ludzie :)). Już? wyobraziliście sobie? To teraz długo długo długo nic... Potem jeszcze parę kilometrów, rzut beretem, dwa sztrzały gumką i już mamy CAMO 2005.
Porozmawiajmy może teraz o scenariuszach przygotowanych na potrzeby tego zlotu. Eeeeee... nie pogadamy. Bo nie ma o czym. Ludzie! To było żałosne nawet jak na strzelankę-jebankę! Tak żałosne, że nawet pełni dobrych chęci Szwedzi (ci w szwedzkim camo(tfu!), a nie nieustraszeni wikińscy wojownicy w marpatach) przyznali, że to była nędza. Wiem, bo sam z nimi rozmawiałem. Co ciekawe, twierdzili, że w zeszłym roku było super. No cóż, nie wiem jak oni, ale ja nie mam zamiaru sprawdzić jak będzie w przyszłym roku, tak jak spora część polskich grup.
Wracając do kasy i organizacji: na Białorusi za 25$ wpisowego są wozy bojowe (takie prawdziwe, nie wirtualne), śmigłowce, ba! nawet samoloty!
Organizacji imprez i przeznaczania pieniędzy na zlot, a nie na... co innego, że się tak politycznie wyrażę, możecie się uczyć od zeszłorocznego debiutanta w tej materii- Tadeusza z BRT (cholera, nie wiedziałem, że to powiem :D), a kontaktu z klientem to możecie się nauczyć choćby od pań ze sklepu "Lewiatan" (pozdrawiamy Panie serdecznie! :))
Drodzy organizatorzy! Tym zlotem sami strzeliliście sobie w stopę, bo za rok będzie to tylko kolejna prowincjonalna imprezka w miłym gronie poklepującym się po pleckach. A że będzie to bardzo małe grono? A JEBIE MNIE TO CENTRALNIE!