pozwole swoje slowo dorzuc - mielismy mozliwosc zabawy w czesci niedzielnej.
- nie bardzo mi sie podobalo to dzialo sie na "wysepce" koledzy machajacy giwerami przed kolegami bez oslon, oczywiscie no komus sie niechcacy strzelilo i komus sie po odbiciu w czolo dostalo :???:
- zart z granatem ktory zostal wyrzucony od ekipy sprzatajacej namioty w strone wysepki (granat pieknie sie przetoczyl po lodzie prosto pod oczy ludzi ktorzy sobie w tym czasie grilowali na wysepce) no byl rewelacyjny - do tej pory nie udalo mi sie zobaczyc tylu trafionych na raz od granatu - na szczescie ani razu nie sciagnolem okularow od momentu przekroczenia bramy wjazdowej. zapomnialbym podziekowac tym kolegom ktorzy po akcji z granatem zlapali za swoje karabiny i pociagneli seriami w strone sabotazystow.
- co do organizacji mogloby byc lepiej. niedziela dzien swiety i chyba buda z piwem byla zaknieta :D nie pamietam.
chcialbym tez podziekowac tym kolegom za korych dostalismy zjeby od pani, przed ktorej posesja parkowalismy swoje samochody - bo przez droge nie dalo rady sie przebic. ale z was brudasy, nie mozecie butelek pochowac do samochodow - w domu tez syficie - w pelni wstydu za kolegow musielismy pani ogarnac teren? warszawka nie warszawka kultura wszedzie taka sama.
"Wlascicielka" byla bardzo uprzejma, nie zadala oplaty za parkowanie a takze bardzo sie cieszyla ze tak swietnie sobie sie bawimy w "strzelanie" i na pamiatke spisala nasze i wasze nr rej.
gratulacje za piekny profesjonalny wyjazd ta droga dla Pana z bialego uno bez tylniego zderzaka, ten Mesiek terenowy co z ranca przejedzal mogl by sie od Pana wiele nauczyc :mrgreen: