Zajebiście jak cholera, ale ciut szkoda, że tak mało akcji w ciągu dnia.
O plusach i minusach rozpisywać się nie będę i tak nie będzie nigdy 100% doskonale.
Napisze jednak o akcji z wojskiem, kiedy szturmowaliśmy posiadłość Leclera..
Ok, po zdjęciu gościa z góry, skierowałam się na prawo, gdzie niby leżało pole minowe.
Dostałam. Zakładam więc szmatę i powoli idę na drogę a jakiś koleś wyskakuje z krzaków z tekstem (nie pamiętam słowo w słowo): "Szedłeś tamtędy to już nie żyjesz!" K***a, zagotowałam się...Może zanim coś powiecie: popatrzcie i pomyślcie. Miałam ochotę podejść i gościa zdzielić..
Co jeszcze? Szczanie po czyiś ciuchach, uważam za niedorozwój. Siwy, mam nadzieję, będzie robił odsiew, bo niektórzy się nie nadają na takie imprezy.
Tym bardziej, że chodzą w środku larpa naj****i w sztok i konfabulujący, jak kolega ze strony 42, który ma w nicku rzeczownik rat.
Tyle ode mnie.
Dzięki Zia, za udział, Myckowi też dziękuje że wpadł do obozu. Jak zwykle swojej ekipie, która musiała włożyć ogrom pracy w fabułę.
Następnym razem, życzyłabym sobie znów dogodnej aury, więcej maniaków Stalkera, akcji, zgrania i żebym jeszcze chciała i mogła mimo tych 3 dych na karku.
Pozdr