Chciałbym wystąpić, w obronie Foki oraz całego sztabu Andurii jako dowódca 7TF Andurii, bezsensownych rozkazów itp.
To co piszę jest tylko moim i wyłącznie moim zdaniem:
Jako dowodca TF nie czułem sie opuszczony przez sztab. Owszem rozkazy w początkowej fazie gry mogły wydawać się nijakie, lecz podczas ich przyjmowania dostawałem każdorazowo podstawę, oraz krótką informacje co i jak. Fakt pierwszy rozkaz udania się w okolice sztabu mógł wydawać się lekko nietrafiony, tymbardziej, że za chwilę nastąpiło mocne uderzenie na obóz w WARCIE. Kontakt, ze sztabem, mimo że jedynie poprzez sieć GSM, był ciągły. Przez całą grę pamiętam tylko 2 sytuacje gdzie numer był nieosiągalny, jednak zaraz potym następował kontakt, ze strony sztabu w moją stronę. Dodatkowo, każdorazowo będąc w okolicach udawałem się do FOKI, po rozkazy oraz przedstawienie mu krótko aktualnej sytuacji. Z tego co widzialem lekkie sugestie dowodców TFow miały wpływ na wydawanie rozkazów. Uważam to za dobre, ponieważ w polu lepiej widzi sie sytuację, niż na mapie...
Co do respów... Moim zdaniem największe niedociągnięcie to zbyt mała odległość od sztabu.
Co do respowania się całymi TFami - to bezsensu, zdolność bojowa polega na udanym manewrowaniu siłami , które posiada się aktualnie w danej chwili. To nie sztuka udać się całym TFem i znów mieć siłę jak z początku rozgrywki. Moim zdaniem jeżeli już to udawać się jedną drużyną, choć z 3 rozbitych można utworzyć jedną silną drużynę. Tak samo z TFami... Pod koniec walczylimy ramię w ramię z rownie okrojonym TF saperów i prawdopodobnie jeszcze jedenym, z dobrym skutkiem. Wojować trzeba tym,, co się ma aktualnie, a nie na papierze...
To pare spostrzeżeń z mojej strony.
Na koniec dziękuję organizatorom za kawał naprawdę świetnej roboty, sprzymierzeńcom i wrogom, w obozie byliśmy kolegami...
Hary 7TF A