To i ja dodam coś od siebie.
Jestem absolutnie nowy w środowisku ASG, więc moja pierwsza wizyta w sklepie stacjonarnym Krakmanów była prawdziwym utrapieniem dla sprzedawcy, bo zadawałem pytania takie, że głowa boli i wstyd mi do dziś (co to jest hop-up? ile fps trzeba mieć, żeby nie zrobić krzywdy ludziom z bliska? co to znaczy hi-cap? itd. itp.) Jednakże na każde, nawet najdurniejsze pytanie, dostałem wyczerpującą odpowiedź. Ponadto wymacałem wtedy praktycznie każdą replikę w sklepie... :) Ostatecznie nabyłem wtedy tylko gogle (sic!) i się pożegnałem. Potem odwiedzałem jeszcze kilkakrotnie sklep kupując jakieś pierdółki, by przy okazji dalej macać repliki. Cały czas sprzedawcy mieli święto-anielską cierpliwość dla mnie.
Oczywiście równolegle molestowałem załogę za pomocą tak telefonu, jak i mailowo. Cały czas odpowiedzi były zwięzłe, rzeczowe i bez opóźnień.
Gdy już chęć zakupu sprzętu właściwego dojrzała we mnie, nieco utrudniłem sobie sam sprawę, gdyż chciałem 'z biegu' replikę sobie wziąć, co kłóciło się z zasadą przeglądów zerowych u Krakmanów. Zostałem na miejscu poinformowany, że niestety replika nie jest gotowa i będzie na jutro rano, a najlepszym sposobem by uniknąć takich sytuacji jest wcześniejsze zamówienie via internet. Tak też uczyniłem.
Nazajutrz nie dałem rady wyrwać się z pracy, więc dopiero dwa dni później zjawiłem się na ul. Vetulaniego. Szykowałem się na większe zakupy (replika, dodatkowy magazynek, rączka RIS, kolimator, pas 'taktyczny', tona kulek, rozładowarka, dodatkowy akumulator). Pan z obsługi (ten wyższy - przepraszam za określenie, ale nie znam personaliów) miał chyba gorszy dzień albo spory zajob, bo odniosłem wrażenie, że nieco mu przeszkadzam moimi zakupami. To jednak nie był problem, bo sam zasuwam w podobnej branży i też czasami nie wiem jak się nazywam. Poprosiłem przy okazji o montaż akcesoriów od razu, co mogło być błędem ze względu na nastrój sprzedawcy. Na szczęście w chwilę później pojawił się 'niższy' pan i sprawa poszła gładko. Montaż, szybkie przeszkolenie :), nawet wyciął mi w styropianie miejsce na rączkę i sprawnie owinął całość stretchem, cobym po Krakowie nie paradował z bronią na wierzchu.
Jakieś dwa dni później po serii intensywnych testów w zaciszu domowym stwierdziłem, że mój UMP zacina kulki w trybie auto. Popytałem na forum, wedle rady przesmarowałem olejem silikonowym, co jednak nie rozwiązało problemu. Zatem uderzyłem z gwarancją na Vetulaniego i okazało się, że albo smar potrzebował czasu na dotarcie we wszystkie miejsca, albo jestem durny i nie znając specyfiki działania AEGów (co bardziej przwdopodobne!) wypuściłem się jak z buraków, zgłaszając usterkę. Na miejscu 'wysoki' pan replikę przestrzelał, cierpliwie poczekał, aż skończę służbową rozmowę, cierpliwie udzielił odpowiednich informacji i ostatecznie wróciłem do domu już z sprawnym 'narzędziem mordu'.
Ogólnie wielki PLUS dla obsługi. Cierpliwi, rzeczowi, znający się na rzeczy. Szczerze polecam.
W najbliższym czasie planuję jeszcze zakup jakiejś broni bocznej gazowej i tuning ekstremalny repliki, coby celność i skupienie poprawić. Oczywiście skorzystam z usług Krakmanów ponownie i zobaczymy jak serwis u nich wygląda.
Pozdrawiam
Wojteqq