Może nie ASG ale Paintball. Opuszczona fabryka - okolice Ustki. Małolat (17) wspiął się po drabinie do podwieszonego metalowego pomieszczenia pod sufitem dużej hali. Miejsce wykluczone ze strzelanki. Zamiast chodzić po belkach, chodził po metalowych płytach. Będąc 100m od hali usłyszałem huk - z początku śmieliśmy się ale po 2sek wszystkich ogarnęło przerażenie i padło hasło "MŁODY!". 30sek później byliśmy w hali. Naszym oczom ukazał się widok, który podnosił ciśnienie - dyndająca pod sufitem stalowa przerdzewiała płyta a 7m niżej "młody" na betonie, obok niego klęczał już nasz kumpel. Podbiegliśmy bliżej - młody leżał nieruchomo. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to rozbita głowa, przedramię ułożone w literę Z i obojczyk, który w prawdzie nie przebił skóry ale wyraźnie miał na to ochotę. Kilka osób z grupy zzieleniało - niektórzy chcieli zostawić chłopaka i uciekać (?). Ja sprawdziłem puls - na szczęście był wyraźnie wyczuwalny. Przytomni szybko ocenili stan poszkodowanego - baliśmy się ruszać go ze względu na duże prawdopodobieństwo uszkodzonego kręgosłupa. Na szczęście chłopak w miarę szybko odzyskał przytomność i można było z nim rozmawiać. Okazało się, że kręgosłup był cały i w sumie oprócz dwóch złamań, rozciętej głowy i kilku siniaków młodemu nic poważnego się nie stało. Zawieźliśmy go do szpitala w Ustce, gdzie już na wejściu pan pielęgniarz chciał nas zatrzymać i poprosił o odwiezienie rannego do Słupska (został odepchnięty na bok). Szpital był praktycznie pusty (wakacje). Po prawej stronie był korytarz wypełniony papierosowym dymem - udaliśmy się w tamtym kierunku. Weszliśmy do gabinetu, gdzie lekarze gruchali sobie z pielęgniarkami. Jakaś stara ropa wydarła się na nas tekstem: "Gdzie?! Co tak wchodzą jak do siebie?!". Tego było za wiele... Posypały się teksty z naszej strony w stylu "Zamknąć mordy i brać się do roboty". Jeszcze chwila a bylibyśmy odpowiedzialni za przestępstwo z 158 art. kk...
Młody miał dużo szczęścia - gdyby upadł 30cm obok trafiłby na tunel z krawędziami z szyn i nie miałby najmniejszej szansy na przeżycie.