Impreza świetna, podziękowania dla orgów za organizację. Z niecierpliwością oczekujemy na kolejną edycję. Parę uwag z punktu widzenia monolitowca :
- przed rozpoczęciem - nawaleni, nie wiedzący nawet jak się nazywają goście, szczający komuś na plecak - tak to zapamiętam. Gdyby debil trafił na mój plecak - zakończyłby w tym momencie zlot na pogotowiu. Zastanowić się czy warto. Pokazanie innym że ani głowy, ani kultury za grosz nie jest dobrą wizytówką.
- sama zabawa przednia, choć z lekkimi przestojami. Wydaje mi się że stalkerów zbyt mało, wojska zdecydowanie za dużo. Frakcje zdawały sie zrownowazone choc moze na przyszlosc wyrownac je liczebnie. Monolit zbyt spokojny, zajmowal sie glownie rozdawaniem zadan czy uzupelnianiem artefaktow w zonie no i msza i spełniacz życeń na koniec, mutanci swietni i z pomyslami na postacie ( jak np pilot ), gułag przez niemożność ucieczki z niego i eksperymentach jakie mialy tam miejsce mial zasłużoną złą sławę, Powinnosci, najmitów itp nie spotykalismy, stalkerow tez jak okiem siegnac niemal zero, procz tych sprowadzanych przez mutantów, czasem wydawało się ze ich spod ziemi wygrzebują :). za to wojsko na kazdym kroku.