Cała impreza to zwyczajne oszustwo. Najgorsze ,że na skale europejską.
Już pogodziłem sie z tym niestety ,że moja ekipa i ja straciliśmy kase bo po prostu daliśmy sie oszukac złodziejowi , troche moja wina i będę o tym pamiętać na przyszłość, teraz tylko pragne zemsty na tym złodzieju i jakis konsekwencji.
To wszystko było oszustwem , nie zgadzało się nic co było napisane na stronie, co więcej nawet sie nikt nie starał aby było lepiej. Cała gra z założenia miała raczej nie wypalić bo jak można obiecywać pojazdy (SKOTy , czolgi jeppy i Bog wie co jescze ) kiedy na mapie działań była tylko jedna marna droga po której mogły by jeździć .
Oczywiście się coś tam działo podczas gry bo wrzucając 300 osób nastawionych na milsima do lasu 2km na 2km to musialo coś być.
Wiecie co jest najgorsze? Dla mnie osobiscie, co było najgorsze. Dostałem do przydziału ekipe 4 Słowaków. Wiecie jak mi było wstyd? Cały czas z nimi gadałem , ze to dopiero początek, ze będzie lepiej, ze to tak zawsze , ale po czasie każdy przestał w to wierzyć i gadaliśmy o tym jawnie, że ten "milsim" to kpina. W Sobote miałem tylko jedno zadanie, juz dupa z nami ale próbowałem im zapewnić troche rozrywki, sami sobie zaczęliśmy układac zadania, ale ile można? od 8 rano do 13 trochę sie na sile postrzelaliśmy bo wroga było co raz mniej , wszyscy sie zawijali do domu, o 15 żeby kogos spotkac w lesie to juz by był cud więc sami tez zeszliśmy z pola i zaczęliśmy sie pakować do domu. Zapraszaliśmy Słowaków na inne imprezy w Polsce , że na prawdę są fajne ale nie wiem czy już kiedykolwiek przyjadą.
Ogólnie sztab Galdanii też był o kant fiuta rozbić więc jak słysze ,teskty ,że ludzie ze sztabu sie starali aby było lepiej to mnie krew zalewa. ( NIE MÓWIE TU O TANGAU). To co odwalali to była masakra.