Uwaga do moderatorów - zamieszczam wątek jednocześnie w "snajperach" jak i w dziale ogólnym. Nie każdy snajper zagląda do ogólnego, a jest to "zawód" wyjątkowo silnie narażony na zachorowanie na tą chorobę, może ten post życie komuś uratuje? Jeśli uznacie, że to jednak powielanie, nie obrażę się jak zostanie skasowany :D
Borelioza jest to - jak zapewne większość z Was wie - choroba odkleszczowa. Może co prawda być przenoszona innymi drogami, np przez transfuzje czy np ugryzienie muchy końskiej, jednak ogromna większość przypadków zakażenia wiąże się z kleszczami.
Dlaczego akurat borelioza? Jest niby tyle innych chorób, którymi można się zarazić w lesie, o wiele groźniejszych. To prawda, są groźniejsze, np nieleczona wścieklizna zabija zawsze, a zbyt późno rozpoznana jest praktycznie nie do wyleczenia. Ale każdy chyba wie, kiedy można zarazić się wścieklizną i co wtedy zrobić.
Z boreliozą jest inny problem, to choroba podstępna. Jest wywoływana krętkami, krętki to najpaskudniejszy rodzaj bakterii. Wywołują takie choroby jak syfilis czy trąd - schorzenia znane z tego, że nieleczone potrafią ciągnąć się za człowiekiem przez długie lata, czasem przez dziesięciolecia. Z boreliozą bywa podobnie - jej objawy pojawiają się nawet i po kilku latach, kiedy w ogóle nie pamiętamy o czymś takim, jak kleszcz.
Jest to chyba najmniej "zjadliwa" z chorób wywołanych krętkami, ocenia się że w gigantycznej ilości przypadków organizm bez problemu radzi sobie z zagrożeniem i szybko likwiduje wszystkie bakterie. Niestety, nie zawsze się to udaje.
Podstawa rozpoznania to tzw. rumień wędrujący - czerwona plama, która pojawia się po kilku dniach, czasem tygodniach, najczęściej w miejscu ugryzienia - ale niekoniecznie. Nie zawsze rumień towarzyszy zakażeniu, niemniej gdy wystąpi można być pewnym, że załapało się chorobę. Niekoniecznie boreliozę, kleszcze przenoszą wiele innych bakterii, wirusów i pierwotniaków, niektóre z nich wywołują podobne objawy, ale "na wszelki wypadek" zakłada się, że to właśnie ta choroba, jako że jest z nich wszystkich najpoważniejsza. Dodać należy, że mała kilkucentrymetrowa czerwona plama w miejscu ukąszenia przez kleszcza, która jest przez parę dni po ugryzieniu jest czymś całkowicie normalnym, to zwykła reakcja uczuleniowa.
Z reguły zachorowaniu towarzyszą objawy grypopodobne, co jest sygnałem do zażycia antybiotyku. Nie dajcie się przypadkiem przekonać lekarzowi, że trzeba wykonać testy sprawdzające - na wynik czeka się dość długo, a co gorsza obecnie nie ma 100% pewnego testu potwierdzającego bądź wykluczającego boreliozę. Co gorsza, antyciała pojawiają się w 4 tygodnie po zakażeniu, gdy choroba poczyniła już znaczne postępy. Wcześnie wykryta borelioza jest dość łatwo uleczalna, standardowe 3 tygodnie terapii leczy około 85% przypadków, pozostałe przechodzą niestety w stadium przewlekłe.
Jeśli po ukąszeniu przez kleszcza mieliśmy rumień i objawy grypowe, można mówić o szczęściu - rozpoznaliśmy chorobę. Gorzej, jeśli choroba zaczęła rozwijać się powoli, nie wywołując takiej reakcji, co też jest możliwe. Rozpoznanie wtedy jest bardzo trudne, jak pisałem - z reguły przy wystapieniu objawów nawet nie pamięta się, że kiedyś miało się parę kleszczy. Właśnie dla takich ludzi piszę tego posta.
Po pierwsze, trzeba sobie uświadomić że krętki są podstępnymi paskudami. Potrafią dość skutecznie "schować się" przed naszymi białymi krwinkami. Chowają się do wnętrza naszych komórek, "kradną" białym krwinkom antygeny, zmieniają własny "płaszcz maskujący" jak szalone. Co gorsza rozmnażają się bardzo powoli, krętek dzieli się co 24 godziny (inne bakterie dzielą się co kilkanaście minut), co jest dodatkową "zmyłką". Potrafią one zaatakować każdy w zasadzie organ, osiedlają się tam i mnożą powolutku, na granicy wykrywalności przez nasz system immunologiczny. Potrafi to trwać latami, nawet przez dziesiątki lat. Bakterie potrafią zagnieździć się w jakimś jednym, pojedynczym narządzie, wywołując stan zapalny tylko w nim, przez co każdy pacjent może przechodzić infekcję zupełnie inaczej.
Kiedy więc podejrzewać, że nasze problemy zdrowotne mogły wziąć się z długotrwałego hasania po lasach? Podam parę "typowych" objawów boreliozowych.
Po pierwsze, krętki produkują dość silną toksynę, jej działanie jest takie samo, gdzie by bakterie nie żyły. Będzie to bardzo silne poczucie zmęczenia, bóle karku, ogólne "grypopodobne" łamanie w kościach, uczucie ciągłego "zamroczenia".
Druga rzecz, bakterie z upodobaniem atakują stawy - tam system odpornościowy jest nieco inny, mogą tam żerować do woli. Wywołują długotrwałe stany zapalne stawów, z reguły na początku jednego albo dwóch, potem się przenoszą. Jest to bardzo często błędnie rozpoznawane jako reumatoidalne zapalenie stawów (czasem nawet borelioza wychodzi w testach na zapalenie, chociaż nim nie jest - wtedy mamy fałszywie dodatni test na reumatoidalne zapalenie), czasem jako inne choroby. Jeśli osoba mająca dużo kontaktów z kleszczami ma postępujące problemy ze stawami, powinna koniecznie zbadać się na wypadek infekcji boreliozy - nawet, jeśli ma rozpoznaną inną chorobę.
Zapalenia mięśnia sercowego. Są dla boreliozy bardzo charakterystyczne. Ona kocha niszczyć serce. Wszelkie zmiany mięśnia sercowego które pojawiają się, a nie powinny, wskazują na możliwość takiej właśnie infekcji.
Infekcja ośrodkowego układu nerwowego, tak zwana neuroborelioza. Najbardziej mordercza odmiana, często daje objawy identyczne (podkreślam, IDENTYCZNE) jak stwardniene rozsiane. W obrazie MRI również obie choroby wyglądają identycznie. Dlatego wszelkie rozpoznania stwardnienia rozsianego w normalnych klinikach są potwierdzane testami na boreliozę wykonywanymi z płynu mózgowo - rdzeniowego (tych testów jest kilka). W Polsce często pomija się tą procedurę, a co tam - niech sobie pacjent umiera.
Mniej zabójcze objawy porażenia ośrodkowego układu nerwowego to drętwienie kończyn, zanik czucia - albo przeciwnie, czucie pojawiające się gdy nie ma bodźca, zaburzenia wzroku, słuchu, utrata pamięci, porażenie nerwu twarzowego.
Wszelkie infekcje narządów wewnętrznych - wątroby, trzustki. To również teoretycznie może być sprawa krętków. Taki przykład to żółtaczka która "nie wiadomo skąd" się bierze, bo testy na wirusowe zapalenia wątroby wychodzą negatywnie, a zapalenie jest. Często też są spotykane infekcje oczu, np zapalenie źrenicy.
Oczywiście w większości przypadków łamanie w kościach nic z boreliozą nie ma wspólnego, jest ona stosunkowo rzadko spotykana, ale myślę że warto wiedzieć jak odróżnić to schorzenie, chociażby po to, żeby lekarze nie wmówili nam stwardnienia rozsianego nie wykonując testów wykluczających neuroboreliozę.
Niestety, nie ma obecnie testu, który potrafi wykluczyć bądź potwierdzić infekcję. Wszystko opiera się na zgadywaniu. Odradzam zwłaszcza testy PCR (wyszukiwanie DNA bakterii), które - przynajmniej w Polsce - są naprawdę fatalne, sieją fałszywymi dodatnimi i ujemnymi wynikami niczym AEG z allegro. Jedyny chyba pewny test to Western Blot w klasie IgM - jeśli wyjdzie dodatni, na pewno mamy aktywne zakażenie.
Dość charakterystyczne dla tej choroby jest nasilanie się objawów co 4 tygodnie,takimi jakby "cyklami". Kolejne niemal pewne rozpoznanie, to bardzo silna reakcja na zażycie antybiotyku - masowo obumierające bakterie wywołują "wstrząs", nie sposób go pomylić z czym innym.
Zaawansowanej boreliozy niemal na pewno nie da się wyleczyć standardowym, 3 tygodniowym cyklem doksycykliny, jeśli lekarz - emeryt wmawia wam, że się da - zmieńcie lekarza na takiego, który dyplomu nie robił za komuny. Ogólnie proponuję albo leczyć się prywatnie, albo w klinice np w Czechach. U nas to raczej samobójstwo, prędzej z pawulonem skończycie niż was wyleczą.
Na koniec chciałem przestrzec przed 2 rzeczami. Po pierwsze, nasi krajowi lekarze. Większość z nich medycynę kończyła gdy o boreliozie w ogóle jeszcze nikt nie słyszał (chorobę odkryto niedawno), co gorsza za komuny lekarzem mógł zostać każdy. Mamy potem takich zakaźników, którzy "nie wierzą" w przewlekłą boreliozę. Nic to, że w Czechach jest kilkanaście specjalistycznych klinik neurologicznych leczących to schorzenie, niektórzy polscy lekarze nie wierzą w jej istnienie i koniec. Od stołka takiego nie oderwiesz, a a koledzy go kryją w imię źle pojętej solidarności.
Druga rzecz, fora internetowe poświęcone tej chorobie. Należy się ich wystrzegać jak ognia, tam każdemu z każdą jedną chorobą próbują wmówić, że to na pewno borelioza, a jedyny ratunek to płacić pieniądze "ichniemu" lekarzowi.
Więcej o chorobie, metodach leczenia i diagnozowaniu można przeczytać na
Borelioza
Zwłaszcza polecam uwadze dział dotyczący leczenia naturalnego - wymieniłem tam m.in. wszystkie witaminy i mikroelementy których organizm potrzebuje do walki ze schorzeniami, czynniki obniżające naturalną odporność i parę innych ciekawostek. Jest to całkiem dobry sposób na bardzo silne podniesienie odporności na schorzenia, niekoniecznie tylko na boreliozę.
Jeśli ktoś ma pytania, wątpliwości - śmiało, odpowiem jeśli będę wiedział.