Ja nie mam czasu. Zarządzam sporą firmą, pracuję po 14 godzin dziennie i cenię sobie fakt że mogę w kilka minut złożyć sobie zamówienie, zapłacić karta kredytową i po kilku dniach odebrać przesyłkę. I nie uważam się za frajera. Po prostu poświęcenie kilku godzin na dogadywanie szczegółów, jakieś składki, wysyłki, rozliczenia w przypadku zamówienia zagranicznego i uzyskanie finalnie pewnej oszczędności kasy jest dla mnie nieopłacalne. Wolę w tym czasie np. pobawić się z synem.
Generalnie temat jest bez sensu. Jeśli coś jest dla mnie za drogie i nie jest to artykuł pierwszej potrzeby a sprzedawca nie jest monopolistą, to tego nie kupuję, szukam czegoś tańszego albo próbuję wynegocjować lepszą cenę. Ale w żadnym przypadku nie robię sprzedawcy wyrzutów że za dużo chce na mnie zarobić (nie wnikam już czy w tej akurat sytuacji sklep zarabia więcej na różnicach kursowych czy może jedynie dzięki nim rekompensuje wzrost innych kosztów co pozwala na zachowanie stałej ceny).
W sumie to kolejny temat z którego przebija przekonanie że "sprzedawcy/organizatorzy imprez powinni jak najmniej (bądź wcale) na mnie zarabiać - bo tak."