Rodzyn
Użytkownik-
Posts
7 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Rodzyn
-
Tutaj mamy kompletną recenzję po angielsku z fotkami http://groups.google.com/group/asgar/web/a...n-rifle-reviews Pozdrawiam!
-
"Drogi arturku" przyznaję Ci rację i przyznaję się do błędu wynikłego z szybszego pisania niż pomyślunku. Naturalnie - niemiecki, zwany również potocznie 'mauserem'. Powołując się na Roberta Adama i dane z jego książki - data wprowadzenia do służby to 1888. Nie wiem, skąd natomiast czerpiesz dane na temat efektywności tej amunicji na takim dystansie? O ile dobrze pamiętam, to energia tego pocisku wynosiła około 3000J, a to chyba trochę za mało na skuteczne rażenie celu oddalonego o 2km Jednakże proszę o nieużywanie zdrobnień oraz przymiotnika "drogi", chyba że jesteś reprezentantem bardzo młodego pokolenia, które nie wie, jak odnosić się do innych, nieznanych ludzi.. :roll: Ciekawe, powiedz tylko o jaką amunicję chodzi? Jeśli o springfielda 12,7mm to się zgodzę. Natomiast amunicja mniejszego kalibru (0.30 cala, 7,92, 7,62) swoją skuteczność traciła mniej więcej po przebyciu 700-800m powiem szczerze, że nie chce mi się polemizować i wyjaśniać 'co autor miał na myśli' JA ze swej strony kończę wypowiedzi w tym dziale, tym bardziej, że ogólnie snajperstwo w ASG uważam za chybione, nieciekawe, trudne i mało satysfakcjonujące. Natomiast dzięki Assarinowi za jego przejrzysty i konkretny post, który, moim zdaniem, kończy debatę o realnym snajperstwie. Howgh
-
Chyba wszyscy generalizujemy - Drogi Arturze, masz rację w sytuacji gdy wróg dysponuje całym tym sprzętem. Moim błędem było to, że nie podałem okoliczności. Rozczaruję Cię, ale w realiach IIWŚ nie zawsze piechota miała pełne wsparcie w postaci ckmów, czołgów, transporterów itp. W terenie silnie zurbanizowanym wprowadzanie czołgów to było czyste samobójstwo dla ich załóg. Mam wrażenie, że z Thorem wyobrażacie sobie wysoką wieżę, w której siedzi nasz hipotetyczny snajper a naprzeciwko kilka dywizji piechoty, czołgi, działa samobieżne, i czego tam jeszcze nie ma. Jasne, w trakcie IIWŚ używano 7,92x57 NATO :wink: Zapomniałeś chyba doczytać, o jakim okresie historycznym piszę Czepiasz się pisowni, a sam wstawiasz w IIWŚ karabiny o zasięgu 2km :roll: Wiesz, rzadko kiedy na dzień dobry równało się z ziemią pół miasta... Chyba że nalotem dywanowym, ale to nie z powodu potencjalnych snajperów czy obserwatorów Nie skomentuję tego stwierdzenia. Pracy mgr raczej nie piszę w oparciu o internet czy gry komputerowe - podobnie ma się sprawa z każdym temetem zorientowanym historycznie, na który się wypowiadam, więc wypraszam sobie Thor, masz NAPRAWDĘ PROBLEM Z CZYTANIEM POSTÓW? (celowo użyty Caps). Nie obchodzą mnie armie od lat 70 do dziś - pisałem i piszę CAŁY CZAS o latach 1914-1945 Patrz punkt wyżej i odpowiedz mi, jaki zasięg miały granatniki, bazooki, panzershrecki, panzerfausty itp. w czasach 2WŚ ? Co się tyczy "gloryfikacji" - po pierwsze nie gloryfikuję nikogo Po drugie, skoro taki sprytny jesteś, to może mi podaj straty wśród snajperów w trakcie IIWŚ? Często ginęli właśnie od broni wsparcia, tj od ognia KMów czy moździerzy. Żadna broń snajperska IIWŚ nie miała specjalnej, dramatycznej przewagi zasięgu nad inną bronią. Ba, często miała mniejszy zasięg niż ciężkie karabiny maszynowe, jak wasz ukochany Browning 0.50, którego tak często tutaj fetyszyzujecie. Mimo to snajperzy spełniali swoją funkcję na polu walki. Pewnie, współcześnie snajperstwo jest zupełnie inną bajką i tutaj CAŁKOWICIE PRZYZNAJĘ WAM RACJĘ. Z wielu powodów... Celem mojego posta jednak było podkreślenie, że NIE ZAWSZE było tak jak mówicie. Skoro w czasach IIWŚ zasięg skuteczny snajperki nie wynosił 2km, a od konwencjonalnej broni piechura różnił się o około 100m to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby i w ASG nie PRÓBOWAĆ bawić się bez przewagi zasięgu... Naprawdę tak ciężko to zrozumieć? Oczywiście, że bedzie to w większości przypadków 'samobójstwo', dlatego w pierwszym poście pisałem, że duży zasięg jest MILE WIDZIANY... Dokładnie tak, jak napisał Szalony Jack Pirat w poście przede mną... Na koniec apeluję do Thora i Arthura Currie. Przyzwyczajeni jesteście do 'upalania' dzieciaków na forum, ale może czasem sprawdźcie, czyj post komentujecie. Dzieciakiem nie jestem i te teksty o grach komputerowych i wikipedii, to z szacunkiem - darujcie sobie...
-
A ja cię poproszę o przeczytanie jeszcze raz - UWAŻNIE Napisałem ZASADNICZO - oczywiście że były to egzemplarze dopieszczone, ale nie zapominaj o tym, że niektórzy etatowi piechurzy też dopieszczali swoje karabinki Gratuluję wyobraźni - czy ja pisałem, że snajper z powyższego przykładu to samobójca? Nie, jeśli jest się w zasięgu półcalówki, to nie zdradza się swojej pozycji. Jeśli zaś się nie jest - to życzę szczęścia załodze, która będzie włazić pod ogień snajpera taszcząc 60kg HMG Browninga :wink: Pewnie, są czołgi i inne ustrojstwa...ba nawet jest bomba atomowa... Tyle, że zaczynasz mocno hipotetyzować Takiej zabawy - tj. prucie setkami kulek, jak powiedziałeś, na full auto nawet nie skomentuję. Wiem, że ASG to zabawa, ale wolę tę bardziej realistyczną wersję, tzn. real-cap i ograniczoną ilość amunicji Znów przeczytaj uważnie mojego poprzedniego posta - nie twierdzę, że ktoś z połową zasięgu 'konkurencji' może być snajperem :wink: napisałem, że NIE MUSI mieć 2x przewagi zasięgu... Spodziewałem się, że mod nie ma problemów z rozumieniem tekstu czytanego :( Jako oddział samodzielny musi niejako być swoim własnym dowódcą Nic dodać, nic ująć. Jeśli już jesteśmy przy podkręcaniu ASG do 600fps, co jak widzę w podtekście promują niektóre osoby, to może wogóle "snajperzy aesgiesowcy" niech przerzucą się na konwencjonalną wiatrówkę 5,5mm?? To dopiero ma zasięg - ASG się chowa PS. W ostatnim zdaniu mamy do czynienia z ironią... to tak, gdyby ktoś próbował brać ostatnią wypowiedź całkowicie na serio :uśmiech:
-
Jak rozumiem operujesz prawie wyłącznie w trybie SEMI? :D Czyli zapewne wykorzystujesz M14 do działań "parasnajperskich"? Jak spisuje się fabryczna lufa? ma 510mm długości więc podejrzewam, że celność i skupienie są na przyzwoitym poziomie...
-
Witam! Mam zamiar nabyć replikę M14 od AGM i niepokoją mnie te problemy z przełącznikiem. JohnyTS, masz może jakieś fotki z 'operacji'? Czy dostanie się do mechanizmu jest trudne? (skoro wymieniłem sprzęgło w Cytrynie to znaczy że nie mam 2 lewych rąk ;) ) Czy ktoś jeszcze miał problemy z selektorem i je skutecznie rozwiązał? A może są tacy, co wystrzelali już tysiące kulek i nigdy nie mieli kłopotów z przełącznikiem? Będę bardzo wdzięczny za wszelkie info!
-
Witam! Z ciekawością śledzę wątek dot. zasięgu w działaniach "snajperskich" w ASG. Mam kilka uwag i spostrzeżeń zarówno w odniesieniu do świata realnego, jak i zabawy, którą jest ASG. Od czegoś trzeba zacząć, więc najlepiej od historii - w tym wypadku pozwolę sobie sięgnąć do czasów 2WŚ :) Pierwsza i najważniejsza sprawa - uzbrojenie. W czasie 2WŚ karabiny snajperskie zasadniczo nie różniły się zasięgiem efektywnym od broni standardowego piechura. Niemieccy snajperzy korzystali głównie z Mausera k98, czyli broni standardowej oddziałów piechoty, tyle, że wyposażonej w optykę. Nie inaczej było z Radzieckim, samopowtarzalnym SVT40. W obydwu przypadkach zasięg skuteczny wynosił około 500-600m w zależności od użytego typu amunicji. O roli snajpera nie decydowała więc broń, a raczej umiejętności - snajper to przede wszystkim, jak ktoś wcześniej słusznie zauważył, ekspert w strzelaniu na duże odległości. Rozczaruję wszystkich "partyzantów" i skrytobójców czających się w krzakach i robiących podchody. W większości udokumentowanych przypadków snajperzy zajmowali dosyć wyeksponowane stanowiska, gwarantujące im przede wszystkim przewagę taktyczną. Takimi miejscami były wysoko położone okna, wieże kościołów, dachy itp. Często po pierwszym strzale pozycja snajpera była możliwa do namierzenia, co jednak nie zawsze oznaczało porażkę. Wróg zmuszony był ukrywać się, co często samo w sobie było celem działania snajpera. Nie zapominajmy też, że najczęściej fukncja snajpera była typowo defensywna - w sytuacji zdemaskowania nie zawsze była możliwość, czas i sens zmiany pozycji. Bo gdy snajper przemieszcza się - nie może strzelać, a gdy nie może strzelać, wróg może albo skracać dystans, albo odpowiedzieć ogniem. Druga sprawa - snajper jest jednoosobowym oddziałem, tzn. działa samodzielnie. W trakcie 2WŚ była to naprawdę jedyna różnica między snajperem a strzelcem wyborowym drużyny. Nierzadko ten drugi był wykorzystywany właśnie do eliminowania snajperów. Przykładem może być choćby szeregowy Shifty Powers z kompanii E 506 regimentu 101 dywizji desantowej US w trakcie IIWŚ Biorąc pod uwagę powyższe - "snajper" ASG moim zdaniem nie musi polegać na zasięgu x razy większym niż wrogowie. Owszem - zwiększony zasięg jest bardzo pożądany (o czym za chwilę), jednak kluczem jest dobre rozeznanie w sytuacji, CELNOŚĆ i szybkość reakcji. Tutaj napomknę, że dużo zależy od sposobu zabawy - mile widziane magazynki real-cap w ograniczonej ilości. Eliminuje to nierealistyczne prucie długimi seriami na duże dystanse - do tego służy broń wsparcia. Jest jednak druga strona medalu - czasy współczesne. Faktycznie, dożyliśmy czasów w których konstruuje się specjalne karabiny snajperskie o zasięgu skutecznym nawet 2km - zmienia to nieco spojrzenie na osobę snajpera, która w oddziałach specjalnych staje się prawdziwym skrytobójcą. W takim ujęciu faktycznie - musimy mieć ASG o zasięgu 2x większym niż 'konkurencja', musimy się świetnie maskować itp. Żeby podsumować mój długi wywód: Super zasięg nie jest warunkiem koniecznym zabawy w snajpera. Warunkiem koniecznym jest celność i precyzja oraz mistrzowskie kontrolowanie sytuacji na polu walki. Wszystkim początkującym entuzjastom lunet i długiej broni polecam zaczęcie zabawy od roli strzelca wyborowego drużyny - części oddziału o nieco bardziej specjalizowanej funkcji. To tyle... Przepraszam, jeśli nic nowego nie wniosłem, mając jednocześnie nadzieję, że nikt mnie nie zrozumie na opak :)