fumfel hubert
Użytkownik-
Posts
109 -
Joined
-
Last visited
fumfel hubert's Achievements
-
No witam ponownie panowie, Dowódca ekipy Jenoty jak i strony rosyjskiej w liczbie 20 os. (8 Jenoty, 4 Russian Lansers, 8 Wostok, dalej "J", "RS" i "W)". Podane niżej godziny mogą różnić się od rzeczywistych o +/- 15 minut. 2230-2245 - Krótka odprawa z dowódcami ekip, chwilę później całej strony i wmarsz. Poza oczywistym tematami na krótko typu podziały sekcji, odległości, poruszanie się, pokreśliłem, że ew. dialogi z Razwied grupą (Rosomaki, dalej "R") mają być prowadzone przy jednocześnie odbezpieczonej replice skierowanej w ich stronę. Dla zdrajców wyroki sądu polowego za linią wroga kończą się zazwyczaj tak samo ;). Docelowy punkt dyslokacji - 33UXS0022316900 Planowałem przerobić trasę w 1/3 na przełaj od ścieżki do ścieżki, ale rzeczywistość szybko to zweryfikowała plaskaczem i doprawiła prawym sierpowym, strome podejście od strony parkingu w nocy okazało się nieudanym samobójstwem. Zgodziłem się na oddanie funkcji nawigatora nawigatorowi ekipy W, mający wgraną znacznie dokładniejszą mapę, dzięki serdeczne za pomoc. 0015 - Dotarcie na wyznaczony punkt dyslokacji, który okazał się skrzyżowaniem o dość niskim poziomie zalesienia. Rozkazałem wszystkim rozbić się okrężnie i rozdzielić na 2 osobowe czujki, w odstępach ok.15 metrowych. Spanie/ nasłuch na zmianę z sąsiadem. 0430 - Krótka odprawa dowódców, 'W zostali przeze mnie wyznaczeni na sprawdzenie 4 punktów znajdujących się na Północny zachód od Masywu Włodarza. J wraz z ubezpieczeniem RL zostali skierowani na nasze aktualnie główne zadanie - nawiązanie kontaktu z wywiadowcami w terenie. --- Od tego momentu opisuję już jedynie działania grupy J i RL, W jak widać, rozpisał się już wyżej :) --- 0500 - Pozostawienie i zamaskowanie plecaków, ok. 300 metrów od miejsca dyslokacji 0650 - Nawiązanie kontaktu z wywiadowcami, Góra Soboń 33UWS9927016114. Otrzymaliśmy zadanie podjęcia paczki i dostarczenia jej na Masyw Włodarza, w zamian za informacje o lokalizacji plutonu. Koordynaty paczki miały zostać do nas przesłane o godzinie 1100 0720 - Po krótkiej przerwie podjęta została decyzja o sprawdzeniu 5 najbliższych punktów, były to: 33UWS9919315987 33UWS9849015905 33UWS9904216004 33UWS9886116099 33UWS9884915770 Przed jednym z nich nawiązaliśmy kilusekundowy kontakt wzrokowy z niezidentyfikowaną postacią na ok. 150-200 metrach. Przy 2 innych znaleźliśmy świeże ślady bytowania, niestety na żadnym nie odnaleźliśmy jakiegokolwiek fantu 1000 - Odpoczynek 1100 - Otrzymanie koordynatów i wymarsz na miejsce podjęcia paczki. 1240 - Kontakt ogniowy z nieprzyjacielem w liczbie 4 os. w miejscu docelowym, przeciwnik szybko się wycofał, podjęliśmy krótki pościg, ale chwilę później straciliśmy ich z pola widzenia, spóźniliśmy się najprawdopodobniej parę minut. Na miejscu nie znaleźliśmy żadnych interesujących przedmiotów. Cześć naszych ludzi jest mocno padnięta i pojawiła się potrzeba powrotu do plecaków celem uzupełniania wody. 1315 - Rozkaz dla dowódcy W o próbę podjęcia rozmów z R na Włodarzu, J oraz RL mają dołączyć po uzupełnieniu zapasów i krótkim odpoczynku 1445 - Od W otrzymujemy informacje o obecności nieprzyjaciela na Włodarzu, sami pozostają w ukryciu i obserwują 1450 - Wymarsz J oraz RL w stronę Włodarza, jeden J z powodu złego samopoczucia pozostaje w obozie, ruszamy w sile 11 osób 1520 - Otrzymujemy informacje o zlikwidowaniu przez R 3 os. z grupy W, oraz zawiązaniu sojuszu z nieprzyjacielem. Uprzejmie proszę zespół o odstrzelenie każdego napotkanego R (co jednak nie doszło do pewnej osoby, która później przepuściła cały zespół R kilka metrów przed lufą ;)) 1530 - J oraz RL podchodząc od południowej strony Włodarza zauważamy kilkuosobową gromadkę nieprzyjaciół idącą spacerkiem jednym z głównych szlaków i skrzyżowań pod górą, czekamy w ukryciu na odpowiednią chwilę. Po otwarciu ognia, zabawa z krótkiej potyczki przetacza się w ponad godzinne sianie. Zlikwidowane jednostki NATO szybko zastępowane są świeżymi, trup pada gęsto, śmieciarki nie nadążają. Niestety ja i jedna osoba z mojego oddziału byliśmy świadkami jednej chamskiej terminatorki, osoba ta jednak po otrzymaniu kilu kolejnych trafień przyznała się. Z różnych komunikatów dowiaduje się, że na miejscu również pojawił się zespół R strzelając do obu stron, Wściekłe Psy pełną gębą. Sam padam martwy ok. 1615, a mój zastępca 10 minut później, ponosimy straty w ilości 7 zabitych, na miejscu pozostaje 3 rannych i jeden nietknięty. Reszta to relacja z parkingu: 4 os. ze zgrupowania J/RL odkurzyły do końca teren potyczki, udają się na miejsce zrzutu zaopatrzenia ale ponownie nic nie znajdują :) 1730 - Otrzymujemy info o zakończeniu imprezy, powód - preciwnik się skończył. Jak zwykle ogromne podziękowania dla Rosomaków za organizację i z pewnością widzimy się na Zwieździe lub wcześniej. Garść truskawek dla Russian Lansers za kapitalną kooperację. Do następnego! Hubert.
-
Sorki, że piszę dopiero teraz, niestety nie miałem ostatnio zbyt wiele czasu dla siebie. Miałem przyjemność dowodzić 6 os. ekipą - Jenoty po stronie Chujbaszewo. Kilka słów, z dość krótkiej zabawy z subiektywnym komentarzem z mojej strony. Na odprawie zostaliśmy pociągnięci pod ok. 24 osobowy oddział, w skład którego wchodziła jeszcze grupa Wostok oraz Podkarpacie (dalej "J", "W" i "P"). Dowództwo zostało przyznane Mateuszowi z W. Na odprawie ok. 0030 otrzymaliśmy 2 zadania: 1. Odnalezienie zwłok chłopca 2. Zabezpieczenie rejonu podanego na współrzędnych oraz odnalezienie elementów broni biologicznej. Podane niżej godziny mogą różnić się +/- 10 minut. 0100 - Wymarsz naszej ogromnej watahy w stronę mostu. 0130 - Postój w odległości ok.70 metrów od samego mostu w szczerym polu, przyznanie zadań ekipie W oraz P, J otrzymały rozkaz pozostania na miejscu z dowódcą, "pilnując" również plecaków pozostałych ekip. Już wtedy rozpoczęły się bardzo złe nawyki w postaci głośnych rozmów czy chwilowego zapalania dość mocnych latarek wśród kilku kolegów z towarzyszących ekip /ekipy - nie jestem w stanie stwierdzić. J oraz dowództwo pozostało skryte w miniaturowym zagajniku, jedynym sensownym miejscu w okolicy. 0200 - Słyszymy kontakt ogniowy na dystansie 200-300 metrów na wschód od naszej pozycji. Dowiadujemy się na radiu, że nie uczestniczą w nim W oraz P. 0220 - Po nawoływaniu radiowym oraz dwukrotnym rzuceniu hasła otwieram "ogień" do sylwetki w ruchu, odległość ok. 30-40 m, okazuje się to być FF, na szczęście osoba nie zostaje raniona. 0250 - 0300 - Zbiórka ekip ponownie w szczerym polu po otwarciu kolejnej koperty. Zapada fatalna, moim zdaniem, decyzja o ruszeniu bardzo okrężną drogą do nowo wyznaczonego celu (2km w linii prostej, ok.6-7km planowaną trasą), którego mamy zabezpieczyć do godziny 0500. J prowadzą kolumnę wyznaczoną trasą. 0340 - Zmiana ekipy prowadzącej, ekipy tragarzowej (5 baniek płynów oraz worek z pozostałością chłopca) oraz omówionej wstępnie wcześniej trasy na bardzo ryzykowną - negujemy sytuację na radiu, bez odpowiedzi. Wkrótce kolumna rozciąga się na długości ok. 500 m, po ludziach widać wyraźne zmęczenie. 0430 - Zostaje zarządzona "20 minutowa" przerwa na trakcie leśnym, wkrótce przedłużająca się do 40 minut, oczywistym jest już nie wykonanie zadania, pozostaje nam nadal ok.300-400 metrów w linii prostej do celu. Niestety sytuacja apropos głośności oraz świateł wspomniana wyżej powtarza się. 0510 - Alarm o zauważeniu ruchu ok. 200 metrów od nas, wysoce prawdopodobne, że o naszym położeniu wiedział już w tym momencie przeciwnik. 0530 - Decyzja dowódcy o kontynuowaniu marszu, J zamykają kolumnę. 0600 - Powoli robi się jaśniej, zamykając kolumnę dochodzimy do absurdalnie kretyńskiego postoju mającego miejsce na skrzyżowaniu traktów. Padają strzały, wpadamy w zasadzkę. Wymiana trwa ok.20-30 minut, w rezultacie po naszej stronie mamy ok.7 rannych łącznie ze mną, dostaję postrzał FF w plecy podczas szturmowania pozycji nieprzyjaciela. Po przeciwnej stronie 2-3 KIA. Podczas walki nasz dowódca zarządza wycofanie się, po zakończeniu kontaktu również alarmujemy na radiu o takiej potrzebie. Dosłownie jakąś minutę później ok. 8 osób z towarzyszących ekip /ekipy, idąc spacerkiem w zbitej grupie zostaje rozsmarowanych (nie mogę znaleźć lepszego słowa) praktycznie jedną serią przed przejazdem kolejowym. Podejmuję wtedy błędną decyzję - ratowanie rannych przy torach zamiast zerwania. Moja ekipa razem z pozostałościami W i P kontynuują kontakt, w ciągu kolejnych 20 minut po naszej stronie w promieniu 100 metrów nie pozostaje nikt żywy, z momentem wypróżnienia ostatniej kulki z ostatniego magazynka, okrążony, epicko popełniam słownego samobója, jest godzina 0700. Niestety, co wszyscy na miejscu widzieli, dowodzenie w naszym oddziale leżało. Dowódcy brakowało pewności siebie, nie potrafił "okiełznać" 3 ekip jednocześnie (przy czym trudno powiedzieć, czy nie jest to wypadkowa lekkiej niesubordynacji i problemów na radiu - bo te ostatnie z pewnością się zdarzały, natomiast u niektórych osób panował wyraźnie klimat niedzielnej jebanki i lekkomyślności), a jednocześnie później zapomniał, że dowodzenia 3 ekipami daje zupełnie inne możliwości niż 1. Rozumiem natomiast, że dowódca został wybrany trochę z łapanki i nie przygotował się mentalnie do zadania takiej skali, prawdopodobnie na jego miejscu również bym się trochę obsrał, także mimo wszystko dzięki. Rosomakom natomiast należą się ogromne podziękowania i podziw za zamówioną pogodę ( :icon_biggrin:), teren wydawał się być kapitalny. Odliczamy dni do kolejnej Razwiedki. Z amnestii nie skorzystaliśmy, czego później żałowałem. Rano morale dość mocno leżały i nie obyło się bez pewnych emocji. Niestety nie mogę edytować postu. /ale ja mogę, połączyłem Mendi Kilka fot od nas: https://www.facebook...179662668726310 Teraz trochę wazelinki - Jeszcze raz, dziękuję mojej ekipie za ogarnięcie, była to 4ta impreza pod szyldem Jenotów. Mimo że jesteśmy rozrzuceni po całym kraju udało się złożyć sensowną, ruską ekipę milsimową. Przygotowania fizyczne i merytoryczne dały spory progress, co zdecydowanie było widoczne podczas Zwiezdy. Szkoda, że tak krótko, następnym razem.
-
Trol? Jak organizują Rosomaki, to wiadomo, tak jak wyżej wspomniano, na wódkę ;).
-
AK, AKM, AK-74 - numery/oznaczenia
fumfel hubert replied to Bart_Forrester's topic in Części customowe
Tak jest, zjadłem en. Edit: I zapomniałem o rzeczy oczywistej. W świecie ersoftu chyba żadna kolba ramowa nie została wykona poprawnie. Posiadają tłoczone stopki z "żeberkami" oraz prosto zakończone krawędzie od wewnątrz. Suczki posiadały żeberka lecz krawędzie wewnętrzne są podgięte do środka. Aks74-y nie posiadały tego zagięcia ale również brakowało im żeberek. Mam nadzieję, że wyraźnie widać: -
AK, AKM, AK-74 - numery/oznaczenia
fumfel hubert replied to Bart_Forrester's topic in Części customowe
Tak na szybko z głowy jeśli chodzi o zewnętrzne numery... Chyba wszystkie "suczki" jakie widziałem miały wybite numery na widocznej-prawej stronie suwadła, ostatnie trzy cyfry lub więcej oraz skrobanie pokrywy nad numerem obsady lufy (trochę imo bez sensu, bo pokrywa jest na zawiasie i nie wymaga demontażu przy czyszczeniu), tak bym zrobił i moim zdaniem byłoby najkoszerniej. Zdarzyło się jeszcze kilka ekstremalnych przypadków wybicia numeru na lewej stronie łoża oraz skrobaniu bezpiecznika, jak pokazał Senku. Jeśli zajmujesz się już detalami to zadbaj może o dodatkowe pierdoły :icon_wink: Przedewszystkim prawie wszystkie "suczki" były sklepane w Tule (gwiazdka na obsadzie lufy). Przez kilka lat otrzymywały one wentylowane okładziny drewniane, zmieniono je na niewentylowane jakoś ok. '86, natomiast od ok. '88 czy '89 zrezygnowano z pinowania elementów na lufie na rzecz zgrzewania. Niezwykłą rzadkością stanowiły aks74u czyli z szyną boczną, co o ile się nie myle w świecie asgejuwy jest codziennością. -
...Jeśli tantal posiadałby obsadę kolby od beryla (z "półką" i trzpieniem) oraz rowki w podstawie szczerbinki (...jak beryl) to zapewne by pasowała :icon_wink:
-
Jedynie obsada kolby beryla posiada "półkę", o którą jak widać na wstawionym zdjęciu zaciska się szyna (kontruje na miejscu demontowalnego trzpieniu obsady). Jest pod kątem, bo to minib i nie chciało mi się demontować frontu. Czy zatszaskuje się z założoną kolbą, chyba oczywiste skoro "półka" nie ma bezpośredniego z nią kontaktu, jest kilka mm nad.
-
Do Beryla, nie widzę innej możliwości.
-
Zapewne chodzi Ci o tą: Korzysta ona z tego samego rodzaju zatrzasku jak "nowe", także obstawiam że nie cofali by się w rozwoju. Dodatkowo ta moja jest cięższa. Oznaczeń brak.
-
Dorwałem coś dziwnego, obstawiam że jakiś prototyp z '90, podobna do innej z szyną 11mm, ale zupełnie inny mechanizm blokujący. Ktoś coś wie na ten temat lub ma jakieś foty z użycia/prezentacji?
-
No tak ale w tym przypadku trzeba by było przerabiać jeszcze ostrą obsadę kolby :icon_razz: Dobra nie było pytania, sam sobie odpowiedziałem... W szynie tego typu można dać jakiś dystans między zatrzask a samą szynę (są ze sobą skręcane) i zyskać te 3-4mm.
-
Będziesz dopasowywać tą szynę do "asg"? I jak, bo tutaj nie pa opcji przesunięcia nitów.
-
W stanach macie od zajebani* części do tantala i to często taniej niż u nas, tylko trzeba znaleść personę która to wyślę, bo sklepy nie mogą.
-
Zapodaj jakieś foto pliz, bo nie jestem pewien czy sobie to dobrze wyobrażam :icon_razz2:
-
Wielokrotne zaczepki w stylu „kto Ci zrobił to i tamto” w tym wiadomym kontekście, są również krytyką. I co ja ma Ci pokazywać, przewiń sobie na początek tej strony. Ale owszem rzucacie się od czasu do czasu z obu stron i wtedy lubię się wtrącić, bo jak wyobrażę sobie obraz gościa z tęgim bebechem siedzącego przed monitorem w mundurze WH i krzyczącego „NEIN NEIN!” to jakoś nie mogę się powstrzymać :icon_razz: Już któryś raz z kolei piszesz o jakieś kulturze, a z kolei sam atakujesz personalnie od słomy w butach etc. Jedyna rzecz do jakiej mogę się jak to ujmujesz przysrywać jest twoja mentalność i wieczny butthurt gdy ktoś spróbuję skrytykować twoje repliki i ta, też pamiętam jak to np. Cyp na „rusie” został od razu zjechany przez Ciebie od gówniarzy, bo mu się coś nie spodobało. Zupełnie jakby ktoś miał Ci zaraz zabrać tytuł Miss Szpachli Universe. Dziś dla Ciebie znalezienie warsztatu to jest ba... kiedyś pisałeś, że tyle to tyle nie było kogoś kto „ZRABIŁ ZA CIEBIE” tłumika do Winta. To samo tyczy się modeli 3D, sory ale trzeba poświęcić parę dobrych godzin na naukę projektowania zanim coś fajnego z tego wyjdzie i będzie się nadawało do zapodania na cnc. Co trzeba umieć do obsługi kitu? Trzeba umieć znaleźć kit w sklepie. ….Wymiary, ehehehehe xD, może i ściągasz ale jak widzę kwiatki typu: To nie wiem po co. Nie trzeba być lekarzem, żeby stwierdzić że komuś urwało dupę po jaja. Tym bardziej nie wiem gdzie tu widzisz kupę czy roboty. A, żeby nie odbijać tylko damskich plaskaczy coś w temacie. Coś dla panów tantalowców, kiedyś zamieszczałem już mój sposób na kolbę, ale nie mogę tego znaleźć, nie jest on fantastyczny, ale zdaje egzamin. Po dopasowaniu samej kolby do pupy GB bierzemy się już jedynie na zwalniacz. Przycinamy go od strony GB tak aby nie przeszkadzał. Blokujemy oś trzepienia i przycisku zwalniającego tak aby krawędzie dolnych płaszczyzn były do siebie równoległe (blokujemy np. za pomocą kleju, chciałem przewiercić trzepień aby wstawić kołek blokujący, ale moje wiertła tego nie biorą). Będziemy potrzebować małą i silną sprężynkę rozporową, robimy 2 wcięcia, które posłużą za jej prowadnice. Na dole wstawiamy blaszkę, najlepiej pod wymiar ścianek wewnętrznych komory zamkowej, robimy w niej dziurkę aby sprężyna podczas pracy nie uciekła i kuniec.