Bukhart
Redaktor-
Posts
40 -
Joined
-
Last visited
Recent Profile Visitors
768 profile views
Bukhart's Achievements
-
Dlatego ciągle uważam, że w sprawie legalności, producenci mają wszelkie możliwości wyjaśniania ewentualności czy coś jest kopią na drodze sądowej, rejestrowania patentów etc. Wydaje mi się, że jako użytkownik / klient wybieramy to co nam najbardziej pasuje. Jedni wybiorą tylko produkt znanej renomowanej marki, inni mniej znane, inni coś wzorowanego (jeśli zbyt mocno? producenci to sobie wyjaśnią w sądach). Dla mnie im ostrzejsza konkurencja tym silniejsze działania, na produkowanie taniej i w lepszej jakości - tak na prawdę nie obchodzi mnie czy wygra producent amerykański, wietnamski czy argentyński, jeśli na końcu dostanę legalny produkt wysokiej jakości w lepszej cenie niż przed rokiem.
-
Sprawa oporządzenia oryginał, wzorowane, czy też kopie jest dużo prostsza. Są producenci jakiś swoich projektów i jeśli coś za bardzo im przypomina ich produkt (na przykład poza podobnym wyglądem, dorównuje jakością), to mają wszelkie środki prawne w dzisiejszym sądownictwie do dochodzenia swoich praw. Crye Precision jest najlepszym na to przykładem, że jak ktoś jest przekonany o swojej racji, to działa i dochodzi swoich praw. (nota bene, na przykład Flyye szyje z oryginalnego materiału Crye Precision MultiCam i wszyscy zainteresowani na tym zarabiają). Moim zdaniem, ciężko wskazać jedno oporządzenie, które zupełnie nie jest wzorowane na innym, a przy tym byłoby nowoczesne. Mam pewne pojęcie o oporządzeniu, ale bałbym się wskazać takie doskonałe wzorce, które nie są na niczym wzorowane. Zostawmy dochodzenie tego co jest faktycznie bezczelną podróbką, którą wstyd kupować, a co jest dobrze wzorowanym produktem, producentom dochodzącym swoich praw, istniejącymi do tego mechanizmami. Tak lekkim off-topem: Dzisiaj mamy chińskie marki jak Lenovo, z mocną pozycją na rynku AGD i komputerów (w tym przypadku znakiem czasu jest przejęcie przez nich tej części IBM'a), chiński Haier na dobrej drodze na utwierdzanie pozycji rynkowej, czy znany niektórym z modemów Huawei, który powoli walczy o rynek zachodni. Czy tego chcemy czy nie, coraz częściej będziemy obserwować chińskie marki, produkowane w Chinach i nie tylko, które będą zajmować swoje coraz mocniejsze miejsce na rynku.
-
Słowem sprawozdania. Pozwalam sobie na to, z racji na to, że oddział przeze mnie dowodzony, dwukrotnie miał wiele radości z udanego likwidowania sztabu LWP : Przypadło mi dowodzenie niepełnym plutonem czwartym o specjalnych zadaniach, działającym w siłach NATO . Początkowo pluton liczył 5 osób, ale po godzinie, musieliśmy pożegnać jednego dzielnego żołnierza, który opuszczał "plac zabaw". W scenariuszu drugim, działaliśmy jeszcze bardziej osłabieni. W pierwszym scenariuszu, za naszymi rozkazami kryło się odszukanie sztabu LWP i zadanie tam możliwie największych strat, z likwidacją włącznie. Po obserwacji terenu i konsultacji z resztą ekipy, podjąłem decyzję o zmianie trasy którą mieliśmy się dostać na tyły LWP. Z racji iż na most "realny" kierowały się znaczne siły nasze i wg. meldunków również wroga, stwierdziliśmy iż utkniemy tam co krok narażając się na wymianę ognia i straty. W strugach deszczu, na samym początku rozgrywki, udało nam się przedostać przez most wirtualny, bez napotkania wroga, poza (później) grupą spadochronową (nie "zrzuconą" jeszcze - niebieskie oznaczenia), następnie zatoczyliśmy spory łuk kierując się na okopy. Znając teren, założyłem, że mogłaby to być niezła lokalizacja dla sztabu i łatwa do obrony. Przemierzyliśmy jednak je całe, nie napotykając żywej duszy. Słysząc od pewnego czasu okrzyki walki w okolicy mostu (rzeczywistego), po kontaktach z dowództwem, kierowaliśmy się na tyły wojsk LWP. Tutaj mieliśmy dużo radości, bowiem żadne siły LWP nie osłaniały tej strony, i strzelaliśmy po prostu w plecy. Chorąży Grzesiek zlokalizował szefostwo sztabu, w tym momencie dosyć osamotnione. Zaznaczam jednak, że w "osamotnieniu" sztabu mieliśmy pewny udział. Na pewno ranił też szefa sztabu LWP. W tym momencie musieliśmy pożegnać Stefana i pluton działał dalej w sile czterech osób. Na ile było to możliwe, daliśmy osłonę, a Chemik postanowił dokończyć najoptymistyczniejsze wykonanie zadania, co mu się udało. Szef sztabu wcześniej raniony, po rajdzie Chemika, zadeklarował iż już nie żyje, a na miejscu opatrzyliśmy jednego jeńca, zdobywając informację gdzie szedł atak pozorowany, a gdzie główny sił LWP. Przekazaliśmy zdobyte informacje do sztabu, zameldowaliśmy wykonanie zadania, a na koniec dostaliśmy nowe rozkazy, aby dać wsparcie w okolicach "lotniska". Faktycznie na tym dystansie łączność była utrudniona, zastąpiliśmy ją komórkami. Do zakończenia scenariusza, kierowaliśmy się ciągle na tyłach wroga, w stronę 0L3. Scenariusz drugi. Pluton nie-pluton działał w liczbie trzech osób. W zwiazku z takim osłabieniem, mieliśmy wspomagać obronę obozu (lotniska 0L3), co postanowiliśmy zrealizować przez mały zwiad, aby podziałać zaczepnie, spowolnić atak i dać czas i informacje broniącym się. W pewnym momencie zauważyliśmy znaczne siły przeciwnika idące w szeregu, zastosowaliśmy starą indiańską taktykę hit the ground, i tak przeczekaliśmy, aż przeciwnicy przejdą obok nas. Wkrótce ruszyliśmy za nimi. Tam, szybko zobaczyliśmy już częściowo rozlokowanych wojaków LWP, atakujących lotnisko, znowu plecami do nas. Radośnie tą okazję wykorzystaliśmy. W pewnym momencie zobaczyłem szefa sztabu, którego postrzeliłem, a następnie udałem się do niego by go opatrzyć i wziąć do niewoli, nie zdąrzyłem jednak wiele go posklejać, bo zaalarmował swoich wojaków, którzy bez trudu mnie ściągneli. Szefa sztabu dobił Prezes skutecznie. Udałem się na respawn. Gdy zostałem zrzucony do kolejnej walki, dowiedziałem się, że lotnisko było bezpieczne, bunkry które nasze siły specjalne miały atakować tylko zaczepnie, były zdobyte i że mamy szukać niedobitków, tak trafiłem na swój mini pluton (jak zwykle celnie strzelający, otrzymałem od nich kulkę w nogę, powoli się goi) po postrzale opatrzyli mnie, i do końca scenariusza, odstrzeliliśmy kilku maruderów atakujących lotnisko od strony budynku. W scenariuszu ostatnim, główne siły miały atakować most przez który ewakuowało się LWP. Naszym zadaniem wraz z grupą Cappucio, było zajęcie pozycji na polanie w okolicy wieży spadochronowej, i czekanie na sygnał kiedy możemy ruszyć się celem związania walką ewakuujących się wojsk LWP. Po sygnale, udało nam się dotrzeć do wału, gdzie walczyliśmy zaczepnie, starając się wciągać przeciwnika na lufy kolegów z tyłu. Nastąpił bowiem podział grupy specjalnej na takie luźno sprecyzowane działania. Zakończyło się wstrzymaniem ognia. Jak się później dowiedziałem, kierowanym wyłącznie do wojsk NATO, gdyż nastąpił moment, w którym część wojsk regularnych zbliżało się na odległość strzału do grupy specjalnej. Dodam jeszcze, że dawno się tak dobrze nie bawiłem. Nie powiem, pewnie była to mieszanka trafionych decyzji, celnego strzelania (najczęściej w nie osłaniane tyły wroga:D ) i jak przeciwnicy potwierdzą, to jeszcze przyznam: sporego farta, ale zadania wykonaliśmy :F
-
No tak mogłem popatrzyć na datę zapytania. To teraz Szczep mi wisi piwo za zamieszanie :F
-
Właściwie to sklep asg znajduje się nieco poza Szanghajem, ale w całkiem turystycznym centrum znajduje się sklep militarny który sporo asg akcesoriów ma (wszelkie przypinki pod ris/ras, wysoki montaż etc.) mają też kilka podróbek hełmów, kamiezelek, całkiem tanie noktowizory etc. Z replikami w Chinach to jest tak wszystko na granicy zdrowego interesu. Generalnie to wszystko jest pozbawione możliwości importu i eksportu jako podstawowe przepisy celne z jakmi zapoznajemy się przy wlocie do Kraju Środka. Nie będę się zagłębiał w ten temat bo jest luźny i tak należy go traktować. Oto adres sklepu "SEALTEAM military collection Monopoly Shop" (pisownię zerżnąłem z wizytówki którą tam otrzymałem) 361 Fang Bang Road. (mega turystyczne centrum, przy starym mieście, w razie czego to mogę pomóc znaleźć na miejscu, tylko na litość boską, nie wcześnie rano) Mógłbym też dać telefon, napisać to to w znakach chińskich. Nie wiem na ile to coś pomoże, co do telefonu to gadają tam tylko po chińsku, tak też wypada się z nimi targować. Rozmawiałem z nimi i repliki nie są im obce, tylko chyba nie za bardzo wolno im to tak po prostu sprzedawać. Jakby co Cybul to na priv. (dodatkowo Szczepowi wisisz piwo, jakby nie on to bym tu nie zajrzał :D ) Jak w międzyczasie znajdę coś z replikami w samym Szanghaju to dam znać, mam jednak pewne obawy, że tu nic z "wystawą sklepową" nie ma się co spodziewać. Nie wiem czy znany jest kocashop, ale to jest całkiem blisko Szanghaju - tylko że adres chwilowo wsiąkł bo ich strona jest zawieszona.
-
Znów nagonka?
Bukhart replied to KoRn-ik's topic in Airsoft w Polsce / Rules and law in Poland / Польские праk
Wiele już zostało powiedziane w kwestii możliwych scenariuszy - co też dalej będzie i co być powinno. Ja pozwolę sobie dorzucić lanie wody. Jakby na to nie patrzeć, łatwy dostęp do imitacji broni, policji krew psuć musi. Jak czytamy o ostatnio nie tak rzadkich napadach na bank, to chyba każdy zwrócił uwagę na padającą w takich doniesieniach kwestię : "...napastnik sterroryzował kasjerkę przedmiotem przypominającym broń, i oddalił się w nieznanym kierunku...". O ile można sterroryzować również pistoletem z czekolady, tak kwestią replik ustawodawca zajmie się na pewno prędzej czy później. I wcale nie musi być wyjątkowo dużo więcej napadów, głupich wybryków (nieletnich dorosłych czy też emerytów). Jedno w swoim krótkim życiu wiem, ludzie pracujący nad rozporządzeniami czy ustawami nie raz pokazali, że mieli wyraźnie za dużo czasu. Legislacyjne buble, często bardzo bolą. Uderzyć też mogą w maniaków. Podpisuję się więc obiema rękami i nogami pod pomysłami : - zrzeszania się (czy tego chcemy czy nie, bliżej nieznana grupa maniaków ma trochę mniejsze przebicie w rozmowie z przedstawicielami prawa, niż sieć stowarzyszeń zrzeszających tysiące "sportowców" krzewiących dobre imie ASG, kulturę fair play i przepisy BHP) - dobrego kontaktu z policją ( niech Pan/Pani w dyspozytorium poznaje nas po miłym tonie głosu bijącym "kulturom y obeznanjem wszelakjem" ) To ma szansę przedłużać status quo dla nas przecież całkiem znośne. Co do pomysłu iniciatywy to wydaje mi się, że dopóki nie będzie czegoś na rodzaj licznych "Kół łowieckich" regulujących zjawisko polowań zgodnie z literą prawa i dla samych siebie, to szkoda wogóle przypominać o sobie tam w "centrali". Temat młodych zostawiam tradycyjnie rodzicom. Na koniec, warto pamiętać - że każdy zignorowany przez nas kretynizm dokonany z ASG w ręku, może się przyczynić do popsucia nam wszystkim zabawy. -
A może byli jednak ubezpieczeni od kradzieży i niezbywalny towar nagle zamienił się na żywą gotówkę (może nie tyle co z marżą, ale cóż... żywą gotówkę). Tego jednak w moim pojęciu nie ma jak sprawdzić. Tak czy inaczej kradzieży nikomu nie życzę.
-
Z taiwangun to chyba się rzutowałem zbytnio nazwą. Dzięki za odpowiedź. Wyjaśnia to sprawę eksportu z ChRL asg drogą handlową (zakładam, że nie ma problemów). Żeby domknąć wątek sprawdzę jeszcze interpretację przepisów celnych dla bagażu osobistego i zamieszczę tutaj bądź w nowym wątku (chociaż nie wiem na ile zdąrzę, poinformować ojca falkonettiego).
-
Trochę nam się off topic od pytania falkonettiego zrobił. Żeby nie zatrudniać adminów, może każde kolejne uwagi o eksporcie z ChRL uwzględnić w nowym wątku. Ja na razie nie zakładam dopóki czegoś rzeczowego wnieść w taki wątek nie będę mógł. Co do pytania o sklep który sprowadza, to z tego co się orientuję, to nie ma sklepu trudniącego się sprowadzaniem bezpośrednio z ChRL asg, bo tego co strzela na 2-5 metrów to nie liczę - to faktycznie łatwo uznać za zabawki bez łamania prawa i smarowania celnikom. HK mimo że należy do ChRL to jednak SAR - ma mimo wszystko wiele odrębnych przepisów. Taiwan to Taiwan jakby na to nie patrzeć z politycznego punktu widzenia. Takie pytanie więc jest chyba utrudnione... do zobaczenia w nowym wątku.
-
Co do eksportu w kontenerach z odpowiednimi papierami to na pewno jest olbrzymia szansa że Twoje domysły westie mają pokrycie w rzeczywistości - albo tak jak pisałem podchodzi to wtedy pod zabawki. Z utrudnianiem lub nie utrudnianiem czegoś co przynosi zyski, to argument sam w sobie wytaczasz bezsensowny - niech jeszcze pozwalają na wywożenie ładunków wybuchowych, narkotyków, czy dóbr kultury i dzieł sztuki. No bo przecież to zyski przynosi całkiem niezłe po co więc utrudniać. Osobisty bagaż ma jednak takie przepisy jak wkleiłem, wszystko się rozchodzi o to czy asg podchodzi pod to imitation arms - dopóki tego nie sprawdzę na jakimś przypadku z życia, albo gdzieś o tym nie wyczytam to na razie zdania nie zmienie - domysły można sobie snuć do woli... a jak jest z tym przepisem, to na razie z tego gdybania nie wiadomo.
-
Westie obawiam się, że możesz się mylić. Nie wiem jak podchodzą do interpretowania tych przepisów Chińczycy, ale w ich customs instructions jako punkt pierwszy w articles prohibited from importation and exportation in accordance with the law of the People's Republic of China widnieje : 1. Arms, imitation arms, ammunition and explosives of all kinds. Jak wyjeżdżają więc repliki do nas? Część którą mamy z "made in China" pewnie jest tam produkowana, a leci to do nas przez Tajwan, gdzie macierzysta firma może się znajdować; Część pewnie wyjeżdża z Chin jako zabawki, ale warto się zastanowić, czy te brane jako imitation arms nie trafiają najpierw do HK na spedycje, gdzie przepisy (mimo że państwo niby to samo, jednak SAR robi swoje) są już przyjemniejsze dla prowadzenia biznesu. Część ewentualnie ma transport kontenerowy z odpowiednimi papierami i zezwoleniami. A może po prostu nie robią problemów? Nie wiem. Chiny to nie Irlandia i uczulam na unikanie kontaktów z przedstawicielami prawa. Nie chodzi o to, że spotkać nas może coś wybitnie nieprzyjemnego, ale to strata czasu. Znajomi którzy w Chinach zostali okradzeni, chcąc to zgłosić na komisariacie długo użerali się próbując swoim bardzo łamanym chińskim cokolwiek wyjaśnić, czterokrotnie szukano dla nich tłumacza a to wszystko trwało i trwało. Skończyło się na podpisywaniu długich raportów sporządzonych tylko i wyłącznie po chińsku (i braku efektów). Sprawa interesuje mnie na tyle, że może wkrótce postaram się dowiedzieć więcej jak u nich wygląda wspomniane imitation arms. Tak więc falkonetti dopóki tego w jakiś sposób sobie nie wyjaśnisz lepiej odpuść. Co do przesiadki w Niemczech, jeśli ojciec leci tylko tranzytem to akurat w tym wypadku problemów być nie powinno - oczywiście bagaż główny wchodzi tylko w rachubę, nie wchodzi z tym "nielegalnym" ustrojstem, na terytorium Niemiec przecież.
-
Ten znaczek F to właśnie z tego co wyczytałem, przepustka do posiadania asg w Niemczech - gdyby mieli bohaterowie aresztowania z tego wątku takie coś (oczywiście legalne), nie mieliby zapewne problemów. Co do opcji sprzedaży w Niemczech nie wiem czy bardzo się pomylę, ale czy gdyby załadować tam jakieś kulki 0,33 lub 0,4 jakieś te najcięższe, czy energia wylotowa nie spadłaby do porządanej (legalnej w oczach surowej litery prawa) ? Moje spotkania z fizyką skończyły się dawno, wiem że waga kulki ma wpływ na prędkość wylotową - analogicznie chciałbym wierzyć w prostocie swego umysłu iż z energią odbywa się tak samo. Tym sposobem można pewnie rejestrować tą "niebezpieczną broń" jako airsoft i legalnie się tym bawić na wyznaczonych polach "walki". Eksperci pewnie uściślą/obalą/poprą/opieprzą moje dywagacje. Napisałem na temat tylko po to by zamieścić coś w rodzaju niemalże off -opicu. Znajoma wleciała do Niemiec z wycieczki z innego kraju, na której zakupiła gwiazdki (metalowe do rzucania, nijak nie wykonane w Japonii ale z japońskiego zwane shuriken) na prezent dla qmpla. Mieszka i studiuje w Niemczech. Wracając na Święta do Polski do rodziny - prezent oczywiście zabrała ze sobą (oczywiście nie w bagażu podręcznym). Niemcy zatrzymali ją na odprawie, za nielegalne posiadanie broni. :poddanie: Po długich debatach i hektolitrach wylanych łez (na szczęście była na lotnisku dużo wcześniej przed lotem) udało się spisać zeznania, (sprawa poszła dalej) podpisała papiery o zgodzie na zniszczenie posiadanej "broni" i mogła udać się do Polski. Pomijam fakt, że kolejna sytuacja udowadnia, że przedmiot który w pojęciu Niemców jest bronią, można wwieźć do kraju w którym posiadanie tego jest nielegalne, a istnieje problem z powrotem do kraju gdzie jest to zupełnie legalne. Tutaj bowiem, istnieje poważny problem, iż wracając z Niemiec w rzeczywistości z czymś nielegalnym chodziliśmy/jeździliśmy po niemieckich ulicach. Wydaje mi się jednak, że dobrze by było dla bezpieczeństwa naszych zachodnich sąsiadów, gdyby dokładniej sprawdzali bagaże przed wjazdem potencjalnego terrorysty do ich kraju, szczególnie przed nadchodzącym Mundialem, a nie po tym jak będzie chciał wrócić np. do swojej bazy wypadowej w Polsce. Teraz pytanie czy poza asg i wspomnianymi gwiazdkami, ktoś ma jakieś zestawienie takich przedmiotów traktowanych za broń, żeby ku przestrodze potomnych zamieścić coś takiego na forum? Jeśli nie zestawienie, to może jakieś przykłady z barwnego życia wzięte? Zaczynam sie obawiać, że scyzoryk czy nóż kuchenny przyczynią się do zbierania odcisków palców - czego i sobie i wam nie życzę.
-
Nawet nie musi być widać, bo nawet w tym durnym altavistowym tłumaczeniu jest o tym napisane. Z tym, że nie rozumiem co w tym AK jest "metal" i dlaczego za takie pieniądze :) Co jak co Chińczycy ostro uderzają.
-
Hmm na zdjęciach ten bez trochę kiepsko wyglądającej szyny, wygląda wiecej niż przyzwoicie. Biorąc pod uwagę jeszcze, że gdyby kupować go w tym chińskim sklepie cena oscyluje w okolicach 180 złotych... Oczywiście doliczamy przesyłkę, podatki czy co tam jeszcze sobie ktoś wymyśli - ale tak czy inaczej - to cena detaliczna i wypada przyzwoicie. MP5 Wella, z tego co wyczytałem z recenzji Czopera, to przyzwoita replika za jeszcze bardziej przyzwoite pieniądze. R7 to pewnie wyjdzie coś podobnego z stajni Wella, ja się pytam co to jest : http://babelfish.altavista.com/babelfish/u....asp%3fid%3d755 cena w Chinach to 300 yuanów czyli jakies 120 pln... Ciekawa konkurencja panowie.
-
No właśnie tak pisałem tam chytrze by od upgrade maniaków wyciągnąć, a tu Capp się wmieszał w szyki 8) Najbardziej mnie interesuje co dzieje się z akumulatorkiem, jak poleży swój czas a był kiedyś naładowany. Jaki to ma wpływ na wydolność. Z góry dzięki za odp.