Basil
Użytkownik-
Posts
72 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Basil
-
Dobrze, to widzimy się na Plunderze :)
-
Cześć, mam na zbycie dwa zgrabne kubeczki, koszerne m.in. do UK ale także klimatyczne na każdą inną armie lub cywilkę. Najprawdopodobniej stalowe, emaliowane, jeden brązowy a drugi szarawy z czarnym brzegiem, oba lekko obite ale nie zniszczone. Oba przeze mnie wyczyszczone i zakonserwowane w bezpieczny dla żywności sposób - rdza usunięta bezpiecznym nietoksycznym odrdzewiaczem EvapoRust + konserwacja miejsc gdzie stal była na wierzchu poprzez podgrzanie i wchłonięcie oleju mineralnego, który również jest bezpieczny dla żywności (a po za tym użyty w śladowej ilości ok. kilku ml). Pojemność obu taka sama - ok. 350 ml, waga jednego kubka 150 gramów. Cena za biały 20 zł, za brązowy 30 zł - myślę dość promocyjna, bo kubki emaliowane oscylują w takich cenach, a brytyjskie to w ogóle chodzą po ~60 zł. Będę na Operation Plunder, a potem na różnych grach, więc zainteresowany mnie raczej złapie. Foto:
-
Budowa klimatycznej radiostacji opartej o radiotelefon PMR
Basil replied to Basil's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
Niestety radiotelefony PMR mają wymaganie takie, że antena musi być wbudowana / połączona z korpusem i niewymienialna, więc nie ma jak bez albo grzebania w samym radiu PMR i wymianie anteny siłą (przez co ten radiotelefon przestaje być legalny bez pozwolenia), albo użycia już wyższej klasy radyjka (jak popularne Baofengi), a ta opcja za to wymaga uzyskania pozwoleń - co jest sprzeczne z moim założeniem na projekt (nie mówię że zły pomysł, bo uwaga jak najbardziej zasadna i też o tym myślałem). Natomiast specjalnie dobrałem model PMR-ki który jest dość chwalony za stosunek ceny do jakości i zasięg nawet w gorszym terenie - Retevis RT24. Niby to jeden z wielu chińskich wyrobów o tym samym składzie i innej naklejce z logo, ale testowaliśmy je w bardzo trudnym terenie - zalesiony wąwóz po byłej przetwórni kamienia - i zasięg na kilkaset metrów był bez żadnych problemów, a ucinał się dopiero kiedy wychodziliśmy do budynków za brzegiem owego wąwozu - co wg. mnie jest akceptowalne. Na różnych filmach oceniających ten model, RT24 spokojnie przekracza zasięg kilometra w zurbanizowanym otoczeniu, a w bardziej otwartym / lekko zalesionym osiąga nawet kilka kilometrów (rekordy w otwartym terenie i z czystym line-of-sight to nawet kilkanaście kilometrów, ale to już ciekawostka). Chciałbym więc jeszcze raz zaznaczyć to, co napisałem w oryginalnym poście: na naszych grach teren rzadko przekracza kilkaset metrów w najdłuższej osi, a łączność między oddziałem i HQ rzadko przekroczy 1/2 czy może 2/3 tej odległości (bo gra jest często frontem pół mapy na pół mapy, zaś przy grach jednostronnych atak-obrona HQ często się przenosi wraz z frontem). Przykładowo, teren w Górze gdzie teraz będzie grany Plunder ma w sumie niecały kilometr długości. Nie spodziewam się żeby trzeba było komunikować się przez całą długość terenu, a nawet jeśli, to według mnie w tym dość płaskim, niezabudowanym i średnio zalesionym terenie o tej porze roku (gdy jeszcze mało liści) ta odległość powinna być zupełnie pokryta przez radiotelefon PMR. Zresztą, co też przytoczę ponownie, radiostacje przenośne z epoki też miały wręcz żałośnie małe zasięgi, nawet mniejsze niż współczesne "zabawkowe" radiotelefony - na przykład, WS No. 38 podaje zasięg 3/4 mili (ok. 1,2 km) dla krótkiej anteny długości 4 stóp (ok. 1,2 m). Z dłuższą anteną długości 12 stóp (ok. 3,6 m) zasięg podany to 2 mile, czyli jakieś 3,2 kilometra - to też jest odległość, na której lepsze PMR-ki spokojnie potrafią się komunikować. Ale nikt nie będzie biegał z radiostacją z której wystaje trzy-i-pół metrowy kij ;) Amerykański SCR-536 miał zasięg od kilkuset metrów do 1,5 kilometra - około 1 mili (trochę więcej na otwartej wodzie, no ale nie gramy bitw morskich). Więc według mnie, jak będzie zasięg nawet i do pół kilometra a potem zacznie rwać, to jest OK - bo po 1. rzadko gramy na takich odległościach, 2. jest to pewien element realizmu że sprzęt był słaby i czasami zawodny, więc trzeba mieć plan B, C, itd. - bo to przecież były pierwsze kroczki dla taktycznej komunikacji radiowej. -
Budowa klimatycznej radiostacji opartej o radiotelefon PMR
Basil replied to Basil's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
Aktualizuję ponieważ poczyniłem znaczne postępy w pracach: udało mi się wmontować radiotelefon PMR w obudowę ze sklejki w kształcie WS No. 38; ostatecznie zdecydowałem się tak jak Bullet wypuścić kontrolki od radia na wierzch, ale wygląda to razem dość elegancko. Po za tym w wierzchu obudowy znalazł się przycisk (właściwie pokrętło) PTT, a miejsce kontrolki częstotliwości zajęła szyjka od butelki z nakrętką, przez którą mam dostęp do środka. Radiotelefon zamocowałem wewnątrz pudełka w oryginalnej ładowarce, dzięki czemu nie muszę nic rozbierać żeby go naładować, a kabel do ładowania wyciągam właśnie przez ową nakrętkę ;) Jako kabel sygnałowy służy zwykła czarna skrętka, która wewnątrz pudła jest odpowiednio zlutowana z przejściówką do radia oraz przyciskiem w obudowie. Zdjęcie wnętrza w trakcie budowy: Zdjęcia gotowego pudła (szyję obecnie jeszcze noszak): Testowałem połączenia i wszystko działa bez zarzutu, zostało mi więc jeszcze dorobić sobie słuchawki i laryngofon oraz przerobić słuchawkę dla oficera, i będę miał cały zestaw. Mam nadzieję uda się mi to zgrać jeszcze w czas na Plunder. -
"Dom Pawłowa - Stalingrad 1942" - Raszówka, 22 lutego 2025 r.
Basil replied to Mati86's topic in Imprezy ASH
Może sowieci sobie zupę ze śniegu ugotują też ;) -
[PORADNIK] Stylizacja polska (WP, KOP, PP do 1939 r.)
Basil replied to KamilM's topic in Alianci wschodni
Dodam jeszcze taki detal który może niektórym urozmaicić składanie podstawowej sylwetki PP - tak jak napisał Dominik, wedle przepisów mundurowych policjanci na służbie nosić mieli czarne skórzane [wysokie] buty z cholewami - mogą to być saperki, oficerki, a właściwie cokolwiek co ma wysoką cholewę (co widać na zdjęciach); nie było rozróżnienia między poszczególnymi formacjami, bo noszono to co było lub dało się kupić - ładne i solidne oficerki były jednak pewnym symbolem statusu. Ponadto zezwalano również na noszenie trzewików ze sztylpami: Instrukcja służbowa dla Policji Państwowej Co to oznacza? Że jeżeli ktoś ma czarne trzewiki, to wystarczy dokupić sobie czarne sztylpy - można szukać oryginalnych (z tym jest trudno, szczególnie rozmiarowo), zamówić replikę (drogo i wąski wybór), albo kupić współczesne skórzane jeździeckie sztylpy - można znaleźć dość eleganckie modele za ok. 200 zł za parę, które według mnie są odpowiednie na potrzeby ASH. Według mnie powinny być całkowicie czarne, bez nadmiaru ściągaczy i z dyskretnym zamkiem i zapięciami, czyli np. jak te: Sam dodam jeszcze z doświadczenia że do eleganckiego stania i pozowania w reko oficerki są super, ale do biegania kilka godzin bez przerwy już średnio, dlatego sam przerzucam się na zestaw trzewiki + sztylpy w zakresie ASH. Saperki natomiast (takie jak pokazywał Dominik) powinny być wygodniejsze, bo są mniej sztywne. -
Alianci: 1. MiśQ, USA 101 DPD, strzelec, M1 Garand (game master). 2. Dzida, GB 6 DPD, strzelec, No.4 3. Lolek, GB 6 DPD, saper, No.4 4. PolishPartizan, GB 6 DPD, radiooperator, M1928 (WS no.38) 5. Mikas, USA 101 DPD, strzelec, Thompson 6. Bazyli, GB 6 DPD, radiooperator WS no.38, Thompson M1928 ... Oś: 1. 2. 3. 4. ... Partyzanci (opcjonalnie) ...
-
No i się udało zrobić coś ciekawego: kupiłem model z zapalnikiem przekręcanym, trochę zmodyfikowałem żeby wyglądał bardziej jak no. 69, kolega wydrukował prototyp a ja dokupiłem te kilka części co potrzeba (sprężyny, śruby itd.) i po złożeniu które trwało całe kilka minut jest takie coś: Jest to dość lekkie, wygląda nawet fajnie, waży około 100 gramów (granaty ASG zaczynają się od ok. 250-300 g), a kosztuje grosze w produkcji i użytkowaniu (nie wliczając kosztów modelu i przeprojektowania). Ładowanie jest banalne i możliwe jest załadowanie różnej ilości kapiszonów żeby regulować głośność "wybuchu", który wygląda tak: granat-short_NJUWRoGn.mp4 Ciekawi mnie czy takie coś by weszło i jakby na nie patrzono, bo jest lżejsze od typowych granatów ASG, nie jest to żadna pirotechnika (nie ma szans nic zapalić bo ten kapiszon jest głęboko w środku obudowy, nie ma tu żadnego ognia, ślepaków, gazu itd.), nie śmieci kulkami (w zasadzie nie pozostawia po sobie śladu) i jest dużo tańsze w eksploatacji. Docelowa wersja byłaby oczywiście z jaskrawego plastiku żeby go było łatwo znaleźć (myślałem o czerwonym żeby naśladować jedną wersje no. 69) i miała trochę bardziej zaokrąglone boki. Co myślicie?
-
Do usług :) Co do radiooperatorów, ja się nie wpisywałem jako ta funkcja bo jeszcze nie jestem pewny czy uda mi się w 100% skleić projekt - jakie radia więc dopuszczacie pod względem stylizacji itd.? Wyłącznie klimatyczne, czy też awaryjnie wejdzie radio PMR schowane w ładownicy z wbudowanym zestawem audio? Czy też ew. prawdziwe radio w ładownicy i atrapa radia na graczu, jako pudło bądź plecak, żeby było widać że to radiooperator?
-
Aktualizując żeby się nie zgubiło orgom; Alianci: 1. Domino, oficer, GB 2. Cortes, GB 3. Dzida, GB 4. Filip, US 5. Jogurt, US 6. Mikas, US 7. Bazyli, GB - możliwe radio PMR, tak jak Baldini możliwa pomoc z łącznością kablową 8. MiśQ, saper, US 9. Octan, sanitariusz, GB 10. Dogee, snajper, GB Oś: 1. Hydra, saper, SS 2. Ryba, WH 3. Meister, amunicyjny, WH 4. Baldini, Volkssturm - za pozwoleniem mogę zapewnić telefoniczną łączność kablową. 5. Bradley, sanitariusz, WH 6. Anatol, oficer/dowódca, WH (6-11 oddział Anatola) 7. Jurgen, podoficer, WH 8. Mikołaj, kaemista, WH 9. Thomas, strzelec (radio), WH 10. Bartoromeo, strzelec, WH 11. Michał, strzelec, WH
-
Dodając do listy oddział powyżej: Alianci: 1. Domino, oficer, GB 2. Cortes, GB 3. Dzida, GB 4. Filip, US 5. Jogurt, US 6. Mikas, US 7. Bazyli, GB - możliwe radio PMR, tak jak Baldini możliwa pomoc z łącznością kablową 8. MiśQ, saper, US 9. Octan, sanitariusz, GB 10. Dogee, snajper, GB Oś: 1. Hydra, saper, SS 2. Ryba, WH 3. Meister, amunicyjny, WH 4. Baldini, Volkssturm - za pozwoleniem mogę zapewnić telefoniczną łączność kablową. 5. Bradley, sanitariusz, WH 6. Anatol, oficer/dowódca, WH 7. Jurgen, podoficer, WH 8. Mikołaj, kaemista, WH 9. Thomas, strzelec, WH 10. Bartoromeo, strzelec, WH (możliwe +2 później)
-
Alianci: 1. Domino, oficer, GB 2. Cortes, GB 3. Dzida, strzelec, GB 4. Filip, US 5. Jogurt, US 6. Mikas, US 7. Bazyli, strzelba lub PM, GB - możliwe będę miał radio PMR, tak jak Baldini moge pomóc z łącznością kablową tylko dajcie znać Oś: 1. Hydra, saper, SS 2. Ryba, zwykły strzelec z karabinem, WH 3. Meister, amunicyjny, WH 4. Baldini, Volkssturm - za pozwoleniem mogę zapewnić telefoniczną łączność kablową.
-
REPLIKI CUSTOM/pytania i odpowiedzi - PORADY :)
Basil replied to Ahmed's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
Bardzo fajny, mie sie podobasie :) dobry myk z adapterem na bagnet. Nie obrabiaj drewna szlifierką - to narzędzie nie daje kontroli nad detalami i ma bardzo niekorzystny kształt do pracy z takimi rzeczam; łatwo jest szybko dużo zepsuć przez małą pomyłkę. Kup albo załatw sobie zamiast tego dwa pilniki - płaski zgrubny do drewna (ma duże zęby/kolce) oraz normalny dość szorstki, taki żeby z jednej strony był półokrągły, a z drugiej płaski (najbardziej uniwersalny kształt). Takimi dwoma pilnikami oraz papierem ściernym (180 może 220 max, wyżej nie ma sensu iść) załatwisz wszystkie kształty jakie potrzeba. Powodzenia bo jest potencjał w tej kolbie, chociaż taka surowa też fajnie wygląda :) -
"Dom Pawłowa - Stalingrad 1942" - Raszówka, 22 lutego 2025 r.
Basil replied to Mati86's topic in Imprezy ASH
Wielka szkoda że mi akurat inne rzeczy termin zabrały, bo liczyłem że zagram jako robotnik :( ale mam nadzieję że uda się wam grę poprowadzić i życzę wszystkim dobrej zabawy, mam też nadzieję na ową druga część :) -
[PORADNIK] Stylizacja polska (WP, KOP, PP do 1939 r.)
Basil replied to KamilM's topic in Alianci wschodni
Ups, dysleksja się objawia - oczywiście że chodziło mi o Gdynię! Cóż za plama z mojej strony XD już poprawiam oryginalny post i dzięki za zwrócenie uwagi, co do pozostałych komisariatów - najprawdopodobniej masz rację, bo to duże miasta z portami rzecznymi pomiędzy ujściem Wisły a Warszawą. Gdzieś pamiętam były one wszystkie wymienione. Uzupełnię przy okazji jeszcze jedną rzecz o której zapomniałem wspomnieć: HEŁMY W POLICJI PAŃSTWOWEJ Policja Państwowa używała hełmów niemieckich M16 tzw. rogaczy który zapas dostaliśmy po I WŚ (poza P.P. dość słynnym ich użytkownikiem była 10BK), w późniejszym okresie z fasunkiem wymienionym na polski, pomalowanych na kolor - no i tutaj już jest problem, bo dyskusji nie mało, ale akceptowany jest ciemny granat do czerni. Na hełmie z przodu umieszczony był duży srebrny orzeł państwowy (wcześniej trzymający w szponach wstęgę z numerem służbowym, jednak została ona usunięta; wedle rozkazu KGPP w celu oszczędności wstęgę należało starannie odciąć zamiast wymieniać całego orzełka). Na potrzeby ASH myślę że hełm M16 przemalowany na ciemny granat lub czerń z wydrukowanym i naklejonym orzełkiem absolutnie wystarczy (jest też gotowa replika od FRP Festung). Pod hełmem noszono zwyczajne żołnierskie furażerki w kolorze khaki lub małe czarne berety (są pojedyncze zdjęcia policjantów-mechaników pracujących przy samochodach z takim nakryciem głowy, jak znajdę to uzupełnię ten post). Hełmy były noszone m.in. przez oddziały zwarte (np. w trakcie tłumienia zamieszek), a wraz z płaszczem jako pewnego rodzaju "ubiór ceremonialny" i często widać go na zdjęciach gdzie policja asystuje przy powitaniach oficjalnych gości itp. Oddział Kompanii Rezerwy P.P. - jaśniejsze naramienniki, proste patki bez guzików na rogu kołnierza i przede wszystkim płaszcze wojskowe (widać po kieszeniach i mankietach rękawów). Z prawej strony policjant zawodowy - widać obszycie stopnia na naramienniku oraz patki z guzikiem. Natomiast Policja Województwa Śląskiego (osobna administracyjnie jednostka, podległa bezpośrednio MSW, a nie KGPP) otrzymała już nowszy, wojskowy hełm wz. 31 w kolorze khaki (khaki czyli taki jaki wyszedł z fabryki, czasami beż czasami brąz) wraz z korkowym maskowaniem; na hełmie również umieszczono z przodu dużego srebrnego orła. Taki hełm na pewno pasuje do policjanta biorącego udział w walkach na śląsku, a kolekcję takich hełmów posiada Hełm Polski, zdjęcie poniżej: -
[PORADNIK] Stylizacja polska (WP, KOP, PP do 1939 r.)
Basil replied to KamilM's topic in Alianci wschodni
Mam do dodania pewien ciekawy detal, który łączy wszystkie zacytowane przeze mnie posty i powinien zainteresować szczególnie tych którzy nastawiają się na stylizacje P.P - otóż kolega mój, którego skromnie uważam za encyklopedię wiedzy o P.P., znalazł kilka lat temu bardzo ciekawą fotografię grupy funkcjonariuszy VII okręgu P.P. (krakowskiego) po przekroczeniu granicy we wrześniu '39 r. Wstawiam do wglądu zdjęcie oraz link do pełnego opisu na FB, który zachęcam przeczytać. I Beret zamiast czapki (noszony pod hełmem), stare obszycia Starszych Przodowników z lewej (na ramieniu obszycia za służbę), zaś Starszy Posterunkowy po prawej jest w lekkim letnim komplecie khaki zamiast granatowego sukna. Dlaczego to zdjęcie takie ciekawe? Bo pokazuje, że na policjanta, szczególnie wrześniowego nie trzeba ani granatowego munduru, ani pełnej zgodności z regulaminem jak obszycia stopni :) Normy mundurowe przewidywały żywotnośc różnych elementów munduru na ok. 2-3 lata, a Policja nie miała najlepszego zaplecza finansowo-materiałowego, więc to tłumaczy całe zdjęcie. No i podobnie jak w WP, mundury letnie donaszano w niektórych jednostkach we wrześniu '39 r. Uzupełnię więc poradnik @Domin007 o kilka detali które mają znaczenie oraz alternatywne stylizacje dla aspirujących policjantów, które są jeszcze prostsze w złożeniu: DETALE O KTÓRE WARTO ZADBAĆ Są według mnie dwa istotne, i nagminnie popełniają je także rekonstruktorzy: Gwizdek nosi się na pierwszym guziku kurtki (pierwszym pod kołnierzem, nie pierwszym który widać), wsadzony ma być między drugi i trzeci guzik. Nie nosimy gwizdka w kieszeni, nie nosimy gwizdka guzik niżej - jest to błąd na ilustracjach i planszy który wynikł z jakiegoś nieporozumienia w trakcie jej tworzenia, zresztą nie jeden. Sznurek nie ma znaczenia, ważne żeby był niebieski, chabrowy lub granatowy. Uprawiano co prawda fasoniarstwo, bo widać np. wśród policji wodnej noszenie gwizdka w kieszeni, ale wśród pieszej policji miejskiej nie spotkałem takiego przykładu. Znaczek służbowy nosi się pośrodku prawej górnej kieszeni kurtki, jest on wkręcony a nie wisi na skórce. Dlaczego uważam że warto to zrobić? Bo o ile skórzany pasek jest wygodnym rozwiązaniem, to ten dosyć ciężki znaczek będzie się majdał na wszystkie strony podczas wszelkich aktywności fizycznych. Obszycie niewielkiej dziurki do kieszeni to kwestia kilkunastu minut z nicią odpowiedniego koloru i wcale nie wybija się tak z munduru. Poniżej zdjęcie wykonanego przeze mnie obszycia, które jest widoczne tylko przez zły kąt oświetlenia - na żywo jest praktycznie niewidoczne. Zaufajcie mi że dyndający się kawałek metalu na mundurze potrafi po chwili zirytować. Inne detale dla ambitnych - mały guzik na patce kołnierzowej kurtki (można o tym poczytać więcej w rozporządzeniu z 1936 roku) oraz numerki na naramiennikach - wedle przepisów miały być haftowane, natomiast dla ASH metalowe, albo nawet plastikowe pomalowane na srebrno kompletnie wystarczają. Numer na naramienniku odpowiadał okręgowi w którym służy policjant, można więc w ten sposób dodać historii swojej sylwetce; były umieszczane pośrodku belek (dla posterunkowych) lub ok. 1 cm nad dolnym szwem naramiennika w przypadku innych stopni. MUNDUR LETNI POLICJI PAŃSTWOWEJ Mundur sukienny w lecie nie jest idealnym wyborem, dlatego od początku zezwalano na noszenie różnorakich kurtek z lżejszych materiałów, nawet przed wydaniem oficjalnych rozkazów przez Komendanturę. Pierwsze przepisy ukazały się dopiero w 1935 roku, wprowadzając granatową kurtke z lekkich materiałów - jednak było to najprawdopodobniej wyłącznie usankcjonowanie praktyki, którą realizowano już od lat; natomiast przepis ten został zmieniony jakoś w roku 1937 rozkazem KGPP. Ostatecznie więc kurtka letnia była barwy khaki i zbliżona bardzo krojem do kurtek wojskowych, noszono do niej zarówno bryczesy i wysokie buty oraz proste długie spodnie tego samego koloru i materiału do czarnych trzewików bądź sztybletów. Co bardzo ważne - nie wolno mieszać typu i koloru materiału - czyli niepoprawna jest khaki kurtka i granatowe bryczesy - no chyba żebyśmy robili jakąś fantazję na wojnę Polsko-Bolszewicką, ale to już inny temat. Kolega mi też kiedyś wspominał, że były plany przefarbowania całej formacji Policji Państwowej na khaki, które jednak przerwała wojna. W każdym razie, mundur letni khaki jest bardzo zbliżony całokształtem do mundurów wojskowych, mając więc mundur letni na 'wrześniowca' lub np. kurtkę wz. 43, możemy obszyć naramienniki na odpowiedni stopień - i tyle, żadnych patek na kołnierz nie trzeba. Do tego jeszcze czapka (granatowa, khaki były rzadkie) i spodnie od munduru (bryczesy od wz. 43 lub proste 'wrześniowe'), pasujące do spodni czarne buty, i mamy lekką stylizację na wrześniowego policjanta który nie zdążył się jeszcze przebrać, bo mundur letni obowiązywał przecież aż do 15 października. Jako ilustrację pozwolę sobie pożyczyć zdjęcie z postu kolegi: KOMPANIE REZERWY POLICJI PAŃSTWOWEJ / KANDYDACI NA SZEREGOWYCH W 1936 roku utworzono Kompanie Rezerwy Policji Państwowej, którymi dowodzili zawodowi funkcjonariusze P.P., a w których służbę odbywali kandydaci na szeregowych. Kompanie te miały być czymś w rodzaju zwartych oddziałów szybkiego reagowania, które w razie nagłej potrzeby można było wysłać w dowolne miejsce w kraju - wszystkie więc podlegały Komendzie Głównej. Miały też stanowić dopełnienie do militarnego użycia Policji Państwowej w razie wojny, co niestety zostało całkowicie spaprane we wrześniu 1939 roku, kiedy to cała Policja w chaosie niemieckiego napadu i bez wytycznych do działania nie wiedziała co robić, więc część policjantów ewakuowała się z władzami cywilnymi, a część pozostawała na posterunkach broniąc frontu wraz z wojskiem. Rozkaz o militaryzacji Policji Państwowej wyszedł dopiero 10 września i był spóźniony o 10 dni, a przez chaos komunikacyjny w kraju zwyczajnie nie dotarł do wielu jednostek które mogły go jeszcze wykorzystać. Co więc potrzeba do zrealizowania takiej sylwetki? Wedle rozporządzenia z 1936 roku, kandydaci na szeregowych Policji Państwowej nosili umundurowanie barwy i kroju wojskowego z minimalnymi zmianami. Jeżeli więc ktoś ma mundur na polskiego 'wrześniowca' lub jakąkolwiek kurtkę i spodnie khaki (np. wz. 43) oraz czarne wysokie buty (saperki bądź sapogi), to wystarczy jedynie dokupić czapkę bez dystynkcji i doszyć chabrowe sukno na kołnierz i naramienniki (ambitny może pokusić się o wyhaftowanie liter KG na naramienniku). I tyle! Taki mundur miał jeden z naszych kolegów na Kresach w czerwieni, a jego obecność i pamięć o tej jeszcze bardziej niszowej formacji mnie wielce uradowała. Poniżej ilustracja przedstawiająca kandydata z planszy, którą @Domin007 również zamieścił, ale ja znalazłem jej oryginał w pełnej rozdzielczości. KOMISARIATY WODNE POLICJI PAŃSTWOWEJ Jako ciekawostka stylizacja dla kreatywnych. Opiszę ją krótko, bo jest bardzo prosta, ale można ją wykorzystać tylko w bardzo wąskich scenariuszach - Policja Państwowa posiadała kilka Komisariatów Wodnych, w tym m.in. w Gdańsku Gdyni oraz w Warszawie. Gdybyśmy więc grali gry dotyczące obrony Gdyni Gdańska lub oblężenia Warszawy, nie widzę przeciwwskazań do wykorzystania takiej sylwetki - w końcu w temacie Gdyni Gdańska można by też grać np. jednostkami obrony wybrzeża, które też miały bardzo ciekawe umundurowanie. Natomiast oczywiście nie będzie taki policjant biegał w okopach na froncie pod Poznaniem czy Krakowem ;) Jak więc może taka sylwetka wyglądać? Wystarczy kombinezon (jak opisywane w części III powyższego poradnika, chociaż dobrze żeby miał górne kieszenie) i czapka (najlepiej z białym pokrowcem, który jednak bardzo łatwo uszyć), oraz jakieś czarne buty. Na kombinezonie wypada naszyć patki na kołnierzu i coś w stylu przepisowej kotwicy na prawym rękawie, chociaż granatowy sześciobok też może wystarczy. Poniżej ilustracja z planszy i kultowe zdjęcie z wcześniej załączonego artykułu. Mam nadzieję że mogłem troszkę poszerzyć i uzupełnić temat. -
Fajnie że ktoś już próbował; ogółem to działa tak jak się zestawi. Też ten sprzęt trzeba jednak przetestować w każdej kombinacji, bo słyszałem po tamtym LARPie że w niektórych telefonach słabo było słychać, albo słabo nadawały; sprawdzałem każdy tak jak instrukcja w obudowie prawi i test szumu przechodziły wzorowo, ale faktycznie jeżeli wkładka jest już trochę zużyta to może być słabsza. Muszę też we wszystkich zmniejszyć czułość przycisku PTT (to jest 5 minut ze śrubokrętem, wstawię to tutaj jak się za to zabiorę w końcu), bo niektórzy jednak nie potrafią go poprawnie używać i narzekali że ich nikt nie słyszał jak mówili. Ja bym powiedział że statyczność to jest cecha - która może być problemem w zależności od okoliczności, a może być specjalnie elementem gry. Radiostacje też mają swoje cechy i problemy - można nadawać i odbierać z dowolnego miejsca, ale też łatwiej je zagłuszyć oraz podsłuchać, i trudno jest temu zapobiec lub to naprawić - linii polowej można za to pilnować patrolami wzdłuż kabla. Takim wpleceniem tej cechy w grę jest np. podłączenie kluczowego punktu obrony, który może wzywać posiłki i przekazywać informacje o manewrach wroga mając kontrolę nad telefonem na swojej pozycji nawet będąc otoczonym. Też przy grach gdzie jednostki wroga mogą być za każdym krzakiem, ktoś, co ma coś pilnego do przekazania, może się zastanowić czy biec dłuższą drogą do HQ, czy podejść do telefonu który mógł zostać przejęty lub odcięty. Wiadomo oczywiście że nie nadaje się to na każdą grę :) Dzięki :) chciałem się podzielić bo nic z trzymania tej wiedzy dla siebie nie mam. Jak coś to można mnie podpytać, jak będę dłubał tu i tam w sprzęcie to też tutaj prześle ciekawostki. No i planuję sobie zrobić komplet klimatycznych oznaczeń dla linii i punktów telefonicznych - raczej flagi (polskiego wzoru, ale uniwersalne bo to białe T na czerwonej płachcie, każdy zrozumie), może kiedyś tabliczki adekwatne do lokacji. Rozważyć zawsze można też przełożenie całego telefonu do drewnianej obudowy, tak jak to miały pierwsze radzieckie modele TAJ-43; wtedy byłby to sprzęt bardziej klimatyczny na I WŚ oraz nasz wrzesień itd.
-
Cześć! Jako że mam pasję do łączności, a samemu znalezienie wszystkich potrzebnych informacji w temacie oraz zgromadzenie i przygotowanie sprzętu trochę zajęło, oraz mam już doświadczenia z budowy takich linii, chcę się z Wami podzielić moją skondensowaną wiedzą - żebyśmy wszyscy mogli na tym skorzystać. Oczywiście też chciałbym pochwalić się kolekcją i polecić się organizatorom którzy chcieliby taki element do swoich gier wprowadzić ;) a poza tym, mając kilka osób w środowisku które byłyby zdolne to zapewnić bądź chociaż znające się w temacie, nie musielibyśmy polegać wyłącznie na jednym człowieku z wiedzą tajemną, i wspólnie moglibyśmy tworzyć większe i rozbudowane sieci dla dużych gier. Autor na linii? Łączność w wojsku to jeden z najważniejszych elementów organizacyjnych. Kiedyś realizowana wyłącznie gońcami, potem na średnich i większych odległościach telegrafem, pod koniec XIX wieku zaś telefon usprawnił pracę na wszystkich dystansach komunikacji. Wykorzystywane na masową skalę w I i II Wojnie Światowej, polowe linie telefoniczne i telegraficzne stanowiły podstawę komunikacji. Radiotelegraf i radiotelefon, ze względu na porównywalnie większy koszt, rozmiary i prądożerność, stanowiły początkowo jedynie dopełnienie dla komunikacji kablowej - głównie tam, gdzie nie dało się jej wykorzystać (komunikacja z pojazdami, na morzu, na ogromne odległości) - i dopiero pod koniec II WŚ osiągnęły stan rozwoju pozwalający na takie wykorzystanie, z jakim kojarzymy je współcześnie. Pomimo że po II WŚ radio systematycznie zastąpiło kabel, to tak naprawdę telefoniczne linie łączności nigdy nie wyszły z użytku - jest to tani, prosty w konstrukcji i obsłudze, względnie niezawodny, a także trudny od pośredniego podsłuchania lub zagłuszenia środek komunikacji - i dlatego powróciły do łask w trakcie wojny Rosyjsko-Ukraińskiej. Dlaczego ten cały wstęp? Bo uważam, że jesteśmy w pełni zdolni wprowadzić ten element w jakiejś mniejszej czy większej formie do naszych gier, szczególnie że rzadko gramy w zawody czystego rzucania się kompozytem. Również z radością coraz częściej widzę rozbudowane scenariusze łączące ASH, LARP i MILSIM, opierające się o jakąś fabułę, gdzie istotną rolę gra teren, organizujemy sztaby, oddziały, zadania, itd., a jednocześnie łączność jakoś zawsze jest zredukowana do "idź powiedz tamtemu żeby coś". Do tej pory widziałem jedynie próbę rozstawienia telefonu przez kolegów na Kresach w czerwieni, gdzie niestety zawiódł ich kabel, a ja nie miałem sprzętu żeby pomóc :( Zanim zacznę opisywać poszczególne elementy, warto by przedstawić co można zrealizować za pomocą linii lub sieci telefonii polowej: Połączenie punktów na linii obrony - np. kilka punktów wzdłuż długiego okopu, lub końce okopu ze sobą. Połączenie kilku linii obrony ze sobą - np. w scenariuszu gdzie mamy kilka "warstw" lub punktów do obrony, można je spiąć razem. Połączenie punktów obrony z punktem dowodzenia - również oczywiste rozwiązanie, w którym sztab może kontaktować się z frontem i vice-versa. Połączenie różnych budynków w miasteczku lub lokacji na terenie - pozwala to na symulację miasteczka, gdzie można do kogoś zadzwonić bez chodzenia tam i z powrotem (również pozwala na skrytą komunikację), albo dużego terenu, gdzie np. budynki fabryczne lub bunkry mają połączenia ze sobą. Ze względu na sposób działania tego sprzętu, możliwe jest spięcie wszystkich lokacji w "pętlę" (niekoniecznie musi to być zamknięta pętla), dzięki czemu każdy punkt może zadzwonić wszędzie (możliwe wtedy jest także podsłuchiwanie rozmów z podłączonych aparatów). Przeciwnie do poprzedniego, użycie łącznicy pozwala na kontrolowane zestawianie określonych połączeń oraz scentralizowanie kontroli nad łącznością, np. w HQ - umożliwia zestawianie wielu połączeń, jednocześnie wykluczając podsłuchy. Zbalansowanie stron gry - w ramach scenariusza można np. zapewnić obrońcom linie polowe (ew. 1-2 radiostacje), a atakującym tylko łączność radiową. Załączam schemat sieci telefonicznej (mapa zresztą również mojego autorstwa) jaką zestawiłem na terenowym LARPie w zeszłym roku (zdjęcie z wcześniej) - teren miał rozmiar około 700x250 metrów, położyliśmy wtedy 5 linii o łącznej długości ok. 800 metrów (lazaret został przesunięty bliżej środka mapy, reszta jest zgodna z rzeczywistością). Podłączyłem 5 lokacji do łącznicy, którą obsługiwał dodatkowy telefon dla operatora. Po grze kilkanaście graczy powiedziało mi lub innym organizatorom, że te telefony naprawdę grały i spełniały istotną rolę w grze, a punktem kulminacyjnym było zarządzenie ewakuacji przez dowódcę placówki, kiedy to wszystkie telefony na mapie zaczęły dzwonić na raz. Nie będę pisać o absolutnie wszystkich sprawach technicznych w temacie, bo głównie chcę Wam przedstawić podstawy i możliwości jakie możemy dzięki tej zabawie osiągnąć. Natomiast ciekawskim proponuję do lektury lub obejrzenia następujące zasoby (jest ich oczywiście więcej, ale to są fajne materiały do wgryzienia się w temat): Strona RKD, zarówno własna https://rkd.prv.pl/ jak i na FB https://www.facebook.com/sq7hgp/ - skarbnica wiedzy, głównie o polskim przedwojennym sprzęcie łączności, też narzędziach i budowie linii wszelakiego rodzaju. Regulamin wojsk i oddziałów łączności. Cz. 3, Budowa polowych linij telefonicznych i telegraficznych : projekt (1930 r.) - nie wiem czy ta pozycja wymaga opisu ;) 1941 U.S. ARMY SIGNAL CORPS " BASIC SIGNAL COMMUNICATION " FIELD TELEPHONE SYSTEM SETUP - bardzo przystępny film o budowie linii polowych, polecam kolegom amerykańcom :) Co więc potrzebujemy żeby zestawić sobie taką najprostszą telefoniczna linię polową? Otóż należy pozyskać (lub pożyczyć): 2 telefony polowe (+baterie). Kabel przynajmniej jednożyłowy o pożądanej długości. I to właściwie wystarczy do zestawienia najprostszej, jednoprzewodowej linii (drugi przewód zastępujemy zwarciem do ziemi). Natomiast nie piszę tego kwazi-poradnika, żeby pozostawić Was z tylko takim pomysłem ;) dlatego chcę tę propozycję rozbudować i wytłumaczyć każdy z elementów, jego funkcję i istotność. Co więc można wykorzystać żeby wyjść ponad podstawę? Telefony polowe (+baterie) - w Polsce spotkamy się z kilkoma typami wojskowych telefonów polowych dostępnych jako demobil; najlepiej skupić się na kilku modelach, które są właściwie identyczne: TAJ-43, TAJ-43-MR, MB-43, AP-48 i MB-66, a których budowa jest zbliżona do telefonów polowych z okresu II WŚ (więcej można poczytać na stronie RKD). Istnieją również dość ciekawe, mniej militarne 'biurkowe' modele, jak MB-56 które są w pełni kompatybilne z systemem MB (Miejscowej Baterii). Taki sprzęt da się znaleźć jeszcze w dobrym stanie, a Tonsil do dzisiaj sprzedaje wymienne wkładki słuchawkowe i mikrofonowe do mikrotelefonu (wszystkie modele używają tych samych). Istotną kwestią jest zasilanie takich telefonów: dużo ludzi bawiących się tym sprzętem lubi wkładać do nich na siłę baterie 4,5 V (3LR12) "bo lepiej słychać", co nie jest rażącym błędem, ale powoduje szybsze zużywanie (wręcz wypalanie) się wkładek - to tak samo jak zużywanie się silnika w replice AEG z za mocną baterią. Oryginalne baterie przeznaczone do takich telefonów miały ok. 1,5 V, więc ja w swoich montuje baterie 1,5 V typu D - są zbliżone woltażem do oryginału, a do tego mają znacznie dłuższe życie. Telefony różnego typu - TAJ-43-MR z lewej, MB-56 z przodu, oraz cztery sztuki MB-66 Kabel dwużyłowy - demobil oferuje nam tutaj najczęściej kabel PKL (Polowy Kabel Lekki), co jest według mnie najlepszym wyborem; ale każdy kabel dwużyłowy, czy nawet zwykła skrętka zadziała. Do tej pory nie miałem złego (nieciągłego/przerwanego) egzemplarza, a kabel spełnia w pełni swoją funkcję; dodatkowo kabel PKL najczęściej jest sprzedawany na gotowych szpulach, co znacznie ułatwia pracę z nim. Nie trzeba się obawiać o wytrzymałość, bo kable telekomunikacyjne to nie sznurek - przy naprężeniu to nie kabel się zrywa, tylko słup pęka. Widziałem na własne oczy! Zapasowe szpule i zwijak kablowy - ogromnie ułatwiają pracę z dużymi ilościami kabla; zwijanie staje się prostą czynnością zamiast mordęgi. Ja pozwoliłem sobie na przewinięcie i podzielenie jednego ciągłego kawałka kabla na kilka odcinków na kilku szpulach - dzięki temu nie muszę rozwijać pół szpuli 400 metrów, bo mam odcinek 200 m; mogę też zestawić kilka krótszych linii do różnych miejsc, lub złączyć je w jeden dłuższy odcinek. Odcinek kabla na szpuli - mam takich kilka Uziemienia - pozwalają wytłumić szumy na długiej linii i awaryjnie zestawić linie jednoprzewodową. Co prawda można po prostu wetknąć końcówkę kabla w ziemię, ale ja zainwestowałem w porządne pręty uziemiające, nabyte w sklepie rolniczym jako uziemienie do elektrycznego pastucha. Łącznica - gadżet który pozwala na jeszcze większą kontrolę nad zestawioną linią - bo wiemy, który punkt do nas dzwoni, i możemy określić z kim może rozmawiać; a rozmowę można podsłuchiwać bez wiedzy rozmówców. Komplementarnym do polskich telefonów polowych jest łącznica ŁP-10 (Łącznica Polowa na 10 pozycji), które często da się upolować w dobrym stanie i z kompletem narzędzi i akcesoriów. Łącznice te wspierają również podłączenie dzwonka - taki bajer, mały ale cieszy :) Łącznica ŁP-10 oraz dzwonek własnej roboty Rososzka - rososzka to taki kij z fikuśnym końcem. Bardziej poważnie - jest to wielofunkcyjne narzędzie do budowy linii polowych, taki multi-tool na patyku. Rososzka dzięki kształtowi końcówki pozwala na podnoszenie, trzymanie, wiązanie, przeciąganie i ściąganie kabla oraz przeszkód. Mając dwie rososzki można szybko i sprawnie zbudować dowolną linię jaka nam się wymarzy, bo wtedy można bardzo łatwo ciągnąć kabel w koronach drzew - jedna osoba rososzką odchyla gałęzie, a druga zawiesza na nich kabel. Rososzki niestety są obecnie nie do znalezienia (tego sprzętu właściwie to już nie ma), dlatego należy zbudować własną - ja wykorzystałem kilka stalowych rur i prętów oraz kijki bambusowe, musiałem się jedynie nauczyć spawać - był to idealny projekt na początek. Moje rososzki, jak wiele wojskowych, można również wydłużyć dodatkowym kijem. Rososzka to taki kij z fikuśną końcówką Inne narzędzia - robiąc rzeczy techniczne zawsze trzeba być przygotowanym że coś się schrzani, oczywiste są więc do zabrania wszystkie narzędzia do drobnych prac z kablem i urządzeniami; kombinerki, cążki, śrubokręty, szybkozłączki, wszelakie taśmy, a według mnie jednym z najpomocniejszych i najczęściej zapominanych - multimetr. Też dobrze jest mieć chociażby taśmę malarską i pisak żeby móc oznaczać który kabel szedł gdzie i jaką miał długość - wielka jest to pomoc przy sprzątaniu. Po za tym, czasami przydadzą się grube rękawiczki podczas prowadzenia lub zwijania kabla. No i nigdy nie zaszkodzi mieć zapasowych baterii i wkładek. Przełączniki, wtyczki itd. - elementem który również chciałbym zawrzeć w grach, to możliwość "sabotażu" linii przeciwnika. Ponieważ raczej nie chcemy żeby gracze mieszali w podłączeniach telefonów, ani żeby nasz kabel został pocięty na strzępy, możemy użyć różnego rodzaju złączek lub przełączników, pozwalających graczom na symboliczne przerwanie lub ponowne zestawienie linii. Ja wziąłem pokaźny przełącznik siłowy i wsadziłem go w zgrabną skrzyneczkę, dzięki czemu można jako element gry zawrzeć "sabotaż łączności przeciwnika". Przełącznik służy do przełączania Jeszcze jedna kwestia - ile to czasu zajmuje, ile trzeba wcześniej być żeby to przygotować, ile zajmuje sprzątanie? Instrukcje wojskowe określają dość optymistyczne (nierealne) tempo budowy 1 km linii przez drużynę czteroosobową na: 15 minut pieszo dla linii rozkładanej na ziemi i 25 minut dla linii rozwieszanej na podporach naturalnych. Ja natomiast z doświadczenia bym określił, że to zależy ;) Zależy od terenu i wiedzy o nim, możliwości rozwieszenia lub położenia linii w danym miejscu, ilości ludzi do pomocy itd. Można przeciągnąć po ziemi 100 m kabla w kilka minut, a można się trudzić na krótkim odcinku i z pół godziny jeżeli trzeba go przerzucić nad rzeczką. Do przeciągnięcia kabla wzdłuż okopu wystarczy jedna osoba, w prostym terenie dwie - jedna prowadzi (ciągnie) kabel do celu, a druga podaje go ze zwijaka. Do budowy linii w trudnym (zalesionym i nierównym) terenie optymalnie według mnie są trzy osoby - pierwsza (dowodzący budową linii) z rososzką prowadzi kabel do miejsca docelowego, druga (pomocnik) z rososzka ciągnie kabel od podającego i podaje go dowodzącemu, a trzecia (podający) pozostaje z tyłu i pilnuje oraz podaje na bieżąco kabel ze zwijaka. Zwijanie kabla jest proste i zajmuje kilka do kilkunastu minut w zależności od długości postawionej linii - wiadomo że 50 metrów wkręci się na bęben szybciej niż 400. Co do pytania ile to kosztuje? Nie pytajcie, sami sprawdźcie ;) Ja, moja wiedza i mój sprzęt jest zawsze po koleżeńsku do dyspozycji. Mam nadzieje że całe to powyższe podsumowanie tematu zainspiruje lub zachęci kogoś do zawarcia go w jakimś przyszłym scenariuszu - sam na pewno będę to robił w swoich, kiedy się w końcu zabiorę za ich realizację. Pozdrawiam i odkładam słuchawkę ;)
-
Budowa klimatycznej radiostacji opartej o radiotelefon PMR
Basil replied to Basil's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
Fajne! Dopytam jak to realizowali; natomiast na pewno sam chcę się skupić na stworzeniu powtarzalnego w produkcji modelu opartego o gotowe na rynku radiotelefony PMR, nie wymagającego jego modyfikacji od strony elektroniki. Zobaczymy jak pójdzie :P -
Budowa klimatycznej radiostacji opartej o radiotelefon PMR
Basil replied to Basil's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
No i super :) jeśli działamy wszyscy w tym samym standardzie - to lepiej, będzie można większe sieci budować i popularyzować rozwiązanie. Szkoda tylko że nikt się tym wcześniej nie chwalił, bo szukałem na naszym forum tematów o radio i nie było. Dlatego myślę że udokumentowanie w pełni co i jak nikomu nie będzie na szkodę :) -
REPLIKI CUSTOM/pytania i odpowiedzi - PORADY :)
Basil replied to Ahmed's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
Mam jeszcze drugą zabawkę do pokazania - imitację strzelby okopowej, opartą na trójstrzałowej Cymie CM350LM - wersji wydłużonej z metalowym korpusem. Proces jej tworzenia był dużo prostszy (albo nie) w porównaniu do wcześniej ukazanego karabinka, ale zanim ktoś się skusi na jego powtarzanie, mam kilka ostrzeżeń. Podstawa mechaniczna jest jednocześnie fajna (w końcu niezawodny i tani sprężyniak, trzy strzały w cenie jednego i dobry zasięg) i strasznie upierdliwa - ten konkretny model strzelby potrafi się zaciąć na amen przy niepoprawnie wykonanym przeładowaniu, i do naprawy tego zacięcia trzeba kompletnie rozebrać całą strzelbę i połowę mechanizmu. Po tym jak na "Węgierskiej Górce" ten syf zaciął mi się po trzecim strzale, rozwiązałem cały problem poprzez usunięcie tego jednego elementu z mechanizmu - przez co wywołałem drugi. Otóż trzeba trzymać pompkę w pozycji całkowicie do przodu, w innym wypadku spust potrafi, zamiast zwolnić zamek i tłoki, cofnąć pompkę i nie strzelić. Planuję to rozwiązać jakimś silnym magnesem. W każdym razie, proces tworzenia tej repliki był dużo prostszy i skupiony głównie na estetyce, przez co może łatwo zostać zaadaptowany na dowolny inny model strzelby: Obcięcie przodu tuby magazynka o połowę, żeby zbliżyć kształt do strzelb wojskowych. Zakup i montaż osłony lufy - tutaj element AGM 003, odkupiony od kogoś kto miał na części. Wykonanie nowej kolby z drewna - tutaj zamówiłem sobie starą kolbę od jakiegoś myśliwskiego sztucera, którą musiałem przewiercić na wylot (męczarnia, nie polecam) i wydłubać bardzo specyficzny kształt do zamocowania z korpusem zamka z przodu, na szczęście miałem nadmiar drewna więc kleiłem sobie naddatek i potem odejmowałem materiał. Dodatkowo dzięki tej długiej śrubie na wylot w kolbie, całość siedzi razem niezwykle solidnie. Wykonanie nowej pompki z litego kawałka drewna - tutaj trzeba mieć już trochę więcej narzędzi do drewna i niezwykłą cierpliwość, bo mała pomyłka i cała pompka się nam złamie wzdłuż i pójdzie do kosza. Musiałem po kolei metodycznie dłubać, piłować i wiercić żeby spasować pompkę do mechanizmu. Główny problem - montaż pompki do mechanizmu jest nie dość że strasznie płytki, to plastikowy, przez co śrubki montujące go kompletnie zniszczyły i obecnie trzymają się na upchanej taśmie i kleju - ale trzymają się. Pomaga to że główny kierunek działania pompki jest prostopadły do śrubek i przeciwny do kierunku jej zdejmowania, więc raczej się w boju nie odczepi. Oczywiście też potem dorobiłem żłobienia w pompce, które teraz pogłębiam bo nie dawały wystarczającej przyczepności. Estetyczne wykończenie - tymi samymi metodami co karabin. Dorobiłem sobie też pas nośny ze skóry. Co zabawne, całą strzelbę wykonałem w jakiś tydzień kiedy projekt karabinu konał w pudełku czekając na części. Ogółem taki projekcik polecam jako wstępniak przed budowaniem od zera całego karabinu, dużo się można nauczyć o pasowaniu elementów i dłubaniu w drewnie. Największe plusy - replika wygląda kozacko, w dotyku jest prawdziwe drewno, no i waga większa. -
REPLIKI CUSTOM/pytania i odpowiedzi - PORADY :)
Basil replied to Ahmed's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
Temat w którym wypada mi się podzielić moim cudownym ulepem - mającym imitować polski karabinek wz. 29. Na początek powiem tyle - jeżeli ktoś nie ma nieskończonej cierpliwości albo samozaparcia oraz dość głębokiej kieszeni, to w obliczu coraz większej dostępności replik karabinów z 2WŚ (szczególne tych nowych od Snow Wolfa i S&T) odradzam takie projekty, szczególnie jeżeli ktoś nie ma wcześniejszego doświadczenia w takim dłubaniu. Po kolei - pomysł mi się zrodził "bo tak" i "bo fajne". Niemców grać nie będę, więc k98k jest dla mnie nudny, i chciałem zbudować coś fajnego, unikalnego, polskiego - padło na kbk wz. 29. Na etapie planowania opierałem się na kilku znalezionych po internecie zasobach i doświadczeniach ludzi, którzy takie rzeczy już sklejali: Vintage Airsoft - bardzo dużo gościu robił takich rzeczy, można dużo podpatrzeć i wykombinować. Różne posty na różnych forach z budowy replik, głównie k98k. Niestety, część z moich zapisanych z 4 lata temu zasobów była dość stara i zwyczajnie spadła z internetu - polecam sobie zapisywać zdjęcia i ważniejsze detale lokalnie. Tylko jeden wisi do dzisiaj. Cudnie zachowany album na Imgurze gdzie ktoś pokazywał swój progres z budowy. Filmik w którym gościu pokazuje jak zbudował swoją replikę. Ogólne wnioski w w/w - nie jest to łatwe, dużo dłubania i pasowania, jest natomiast wykonywalne. Najczęściej takie repliki buduje się z VSR-10 lub kompatybilnych systemów (jak JG BAR-10 czy CYMA CM.701B) ze względu na potencjał tuningowy i naprawczy, większość jeszcze wtedy osadzała je w oryginalnych łożach lub zbliżonych replikach (pisał o tym Cortes wcześniej). Ja do budowy swojej repliki wybrałem JG BAR-10, i był to w pewnym sensie błąd - replika ta posiada spust typu 45 stopni, który zdążył się uszkodzić jeszcze przed rozebraniem do konwersji, w konsekwencji czego musiałem na start planować zakup całego nowego systemu spustu i tłoka - dobrze jest więc wybrać od początku spust typu 90 stopni, bo zestaw tuningowy (a taki już wypada kupić wymieniając) kosztuje już dobre kilka stówek. Z tej podstawy mechanicznej wydłubałem spust, cylinder, tłok, hop-up i lufę - czyli właściwie wszystko co się ruszało i ma wartość. Jako podstawę estetyczną, kupiłem sobie DBoysowego kara na łuski - nawet tania i fajna zabawka na kilka tygodni zanim go zmasakrowałem do konwersji, łuski i zamek można potem komuś odsprzedać. Z niego użyłem lufę zewnętrzną, cały celownik (szczerbinkę) którego część chciałem użyć do budowy nowej muszki, oraz cały korpus zamka i komory magazynka wraz z osłoną spustu. Reszta plastiku leży u mnie do dzisiaj. Tak jak sugerował Gor, użyłem kolby hiszpańskiej La Coruny / Mauser M43, do której dokupiłem tylko przedni bączek wz. 29, a reszta okuć i metalu przyszła z kolbą - ważne było to, że kolba miała całą i nawet spójną górną okładzinę. Początkiem roboty było sporządzenie planów - obrysowałem sobie DBoysa i na niego nanosiłem odpowiednie zmiany; przesunięcie elementów i mniej-więcej ich pozycję w docelowej wersji. I po rozkręceniu wszystkiego projekt mi umarł na dosłowne lata, bo nie miałem kasy żeby kupić to, co było konieczne by iść dalej. Na szczęście udało mi się ten problem rozwiązać w czas przed "Kresami w czerwieni", które zmotywowały mnie do ostatecznego dokończenia tego ulepu. Proces jego tworzenia był następujący: Spasowanie cylindra BAR-10 z komorą (dalej ją nazywam główną, bo w sumie nie wiem jak się nazywa). Od tego zależy dalsze spasowanie i wycentrowanie reszty repliki, więc jest to istotny punkt; cylinder musi chodzić gładko, ale bez luzów. Ja piłowałem go od środka aż wszedł, a z przodu umieściłem oryginalny plastikowy o-ring z BAR-10. Dorobienie rączki i końcówki zamka do cylindra - ja na podstawie któregoś źródła użyłem stalowej rączki z jakiejś innej repliki (chyba L96 - MB01 itd.), którą zaniosłem do znajomego kowala żeby mi wyprostował. Jest troszkę za długa, ale za to sknociłem co innego - za krótko przyciąłem część, która miała pracować z mechanizmem blokującym ją w pozycji (zabranym z repliki DBoysa), przez co w moim karabinie chodzi ona z ogromnymi luzami i potrafi się sama przestawić przy potrząsaniu - planuje to naprawić przez dospawanie i ponowne spiłowanie stalowej podkładki. Zamocowanie spustu do komory głównej, oraz komór ze sobą - musi siedzieć mocno i działać z cylindrem. Nie mogłem tego zrobić aż do pozyskania nowych części, ale udało mi się to zrobić na oryginalnych śrubach do montażu - wymagało to gwintowania, po za tym musiałem podciąć kilka części w rejonie komory magazynka. Musiałem jeszcze wykombinować z DBoysowych resztek montaż do skręcenia komór ze sobą - nie polecam. Tak naprawdę to po tym etapie replika jest już "strzelająca", więc można się uśmiechnąć że jest progres. Wpasowanie do kolby komory magazynka z osłoną spustu i komory głównej - to zaś uzależnia pozycję obu komór, a przez to spustu i cylindra, które muszą jakoś logicznie w tym siedzieć. Ja musiałem wydłubać kilka narożników w łożu i użyć kilku śrubek, żeby te elementy siedziały ze sobą porządnie. Wpasowanie komory hop-up do łoża i spasowanie jej z zamocowanym cylindrem - ten etap jest najlepiej robić także z lufą włożoną w lufę zewnętrzną, bo to sprawia że wszystko zaczyna układać się razem. U mnie hop-up siedział na tyle ciasno, że nie musiałem go dodatkowo wkręcać, siedzi na śrubce która udaremnia jego przesuwanie. Kiedy lufa zewnętrzna jest utrzymana w łożu przez okucia i samo łoże, to hop up też się nie rusza. Dodatkowo, do oryginalnej regulacji hop-up doczepiłem blaszkę, którą wyprowadziłem przez nieduże wycięcie w kolbie - dzięki temu mam pełną i prostą regulacje hop-up bez otwierania repliki. Stworzenie dziury na właściwy magazynek - tutaj jest największa zabawa, bo trzeba to mieć idealnie wymierzone. Ja dodatkowo miałem obsesję nad tym, żeby miał on jak najmniejszy rozmiar i nie wymagał niszczenia więcej łoża niż trzeba, więc wraz z kolegą który drukuje w 3D stworzyłem specjalne, wąskie i krótkie magazynki na kulki. Są one o ok. cm krótsze i o połowę węższe od najmniejszych jakie znalazłem w sieci. Jedyny problem to że siedzą ciasno i do tej pory nie dorobiłem mechanizmu blokującego je w pozycji, więc muszę je trzymać żeby podawały bo nie dosięgają, ale wyciągać sznurkiem bo siedzą tak twardo. Planuję to rozwiązać kawałkiem metalu i sprężyną. Po wszystkich w/w mordęgach, replika była już w pełni mechanicznie sprawna, natomiast dużo jej brakowało do bycia skończoną, bo musiałem jeszcze skleić to wszystko razem: Zdjąć i odrdzewić, a następnie zakonserwować wszystkie elementy metalowe. Zmodyfikować łoże, przesuwając miejsce montażu przedniego bączka. Dorobić przednią okładzinę lufy, bo oryginalna była za krótka. Kupiłem w Castoramie kawałek bukowej formatki i bardzo ostrożnie i starannie zrobiłem ją pod wymiar, według mnie pasuje ładnie. Wyciąć celownik DBoysa z reszty komory i zamontować go w okładzinie - najgorszy etap, nawet go nie chce komentować. Cała replika trzyma się dzięki kawałkowi blachy i jednej śrubce pod szczerbinką, która skręca górną okładzinę z komorą hop-up. Zrobić nową muszkę - tutaj wykorzystałem część od DBoysowej komory, która miała zbliżony kształt. Przykleiłem je klejem epoksydowym do muszki i nawet to jakoś wygląda. Wykończyć to wszystko estetycznie - na wszystkie elementy metalowe z replik poszła nowa warstwa czarnej farby, a następnie znaleziony sposób na nadanie im fajnej gunmetalowej patyny - wystarczy natrzeć porządnie zabawkę proszkiem grafitowym, który jest do kupienia za kilkanaście złotych, a następnie pokryć lakierem przezroczystym. Zabytkowe okucia pozostawiłem w takim stanie jakie były, nie da się ich upiększyć. Kolba została wyczyszczona z syfiastego bordowego lakieru, ale resztę patyny pozostawiłem, następnie nasyciłem olejem lnianym a po wyschnięciu zawoskowałem. No i na koniec mam coś takiego - zdjęcia były robione przed położeniem ostatniego finiszu na metalu, ale wszystko już było złożone razem i działało: Dodatkowo, wymierzyłem sobie długość lufę zewnętrzną tak, że na całość pasuje bagnet wz. 28. Jakbym miał to podsumować - bardzo stymulująca i interesująca zabawa, ale dla każdego może być inaczej; koszt ogólny wyszedł mi więcej niż dostępne repliki (o czasie już nie mówiąc), ale mam teraz unikatową replikę. Jakby kto miał pytania to piszcie, z chęcią odpowiem. A ogółem to szczerze polecam ten trik z proszkiem grafitowym - naprawdę działa i wygląda przefajnie.