Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Grzyb_676

Użytkownik
  • Posts

    27
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Grzyb_676

  1. Ogłaszam że zapisy na grę zostają zamknięte. Zapisało się 29 graczy w tym spory udział mają żołnierze Imperium Rosyjskiego. Będę informował jeśli zwolnią się miejsca.
  2. Panowie, podczas obsługi sprzętu okazało się że wśród moich telefonów polowych znajduje się jedna obudowa z radiotelefonem. Prosiłbym właściciela o kontakt celem ustalenia sposobu zwrócenia zguby.
  3. niedawno Bractwo Samowara zrealizowało krótki film mający być wstępem do fabuły LARPA. Zapraszam do zapoznania się :-) https://photos.app.goo.gl/3RciQAn6sBA1Jn3r8 W tym momencie liczba graczy ustabilizowała się na poziomie 26 osób i 9 namiotów mieszkalnych + karczma. mamy już wśród uczestników spory garnizon Carski złożony m.in. z Kozaków Dońskich i Płastunów, mamy pracowników karczmy, lekarzy, badaczy, farmaceutów, zielarzy, leśników, duchownych a nawet rachmistrza dewizowego więc gra zapowiada się niezwykle ciekawie. Możliwości w wyborze postaci są nadal bardzo szerokie. Jeżeli ktoś jeszcze miałby ochotę się zapisać to zdecydowanie powinien posiadać swój namiot.
  4. Chciałbym ogłosić że miejsca powoli się kończą. Mamy zgłoszonych 17 osób a planowałem 20. Są za to jeszcze dwa miejsca na średniej wielkości namioty i dwa małe. :-)
  5. "Znajdzie się i battledress i webbing i może nawet hełm Mk II dla kolejnego wiernego sługi JKM Jerzego VI." Przepraszam Domin007 ale w zeszłym roku kupiłem 100m sznura konopnego idealnego do wieszania zdrajców uchylających się od służby dla 1000-letniej Rzeszy więc sam rozumiesz... taka okazja! ;-> z resztą jedziemy współne z Walterem i nie za bardzo chcemy się rozdzielać. Na pewno będziemy po jednej stronie na Samotna Twierdza - Modlin 1939" obiecuję że zrobię Ci sztab prima classe ^_^ Pytanie do organizatora, czy będą dopuszczone do gry repliki min przeciwpiechotnych Schützenmine 42? Będą działały na zasadzie sygnału dźwiękowego a nie pirotechniki.
  6. Bardzo chętnie ale nie mam totalnie żadnego szpeju na aliantów :-P
  7. Alianci: 1. Domino, oficer, GB 2. Cortes, GB 3.Dzida, strzelec, GB 4.Filip,US 5.Jogurt, US 6. Mikas, US Oś: 1. Hydra, saper, SS 2. Ryba, zwykły strzelec z karabinem, WH 3. Meister, amunicyjny, WH 4.Baldini, Volkssturm - za pozwoleniem mogę zapewnić telefoniczną łączność kablową.
  8. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie! Poszukuję kolegi z którym rozmawiałem w KuK namiocie szpitalno-gastronomicznym o ewentualnym jego uczestnictwie na Wojsławickim LARPie w roli kucharza. Niestety nie wymieniliśmy się kontaktami a chciałem pogadać.
  9. Dziękuję za odpowiedź. Zapisywałem się bodajże 12 grudnia.
  10. przepraszam za to zapewne dość infantylne pytanie ale czy stylizacja na LWP w postaci płaszcza kawaleryjskiego wz 43, butów juchtowych wz.31 i niemieckiej (zdobycznej :-P) czapki uszanki WH bedzie ok?
  11. więcej memuchów https://photos.app.goo.gl/GtGF1fw7gWRiSNkDA
  12. Panowie, temat jest już dość stary ale niestety nadal aktualny. Mianowicie po dość długich poszukiwaniach stwierdziłem że moje ładownice trójkomorowe do mausera produkcji Kłody najprawdopodobniej zaginęły po Kresach w Czerwieni. Miałem wtedy cały szpej w zielonych wojskowych skrzyniach i możliwe że kogoś doposażałem komu ładownice były potrzebne. Gdyby ktoś odnotował takie ładownice w swoim arsenale to wielka prośba o kontakt bo bardzo chciałbym je odzyskać.
  13. poniżej link z lokalizacją obozowiska: https://maps.app.goo.gl/HMQngeMg43cPR1n86
  14. Z góry przepraszam za ten swego rodzaju off-top. Chciałbym się jednak usprawiedliwić tym, że po pierwsze nieobce są środowisku ASH gry bez zbytniej wymiany kompozytu a i w rozmowach z Wami odczułem pewne zainteresowanie moim pomysłem na LARP. Ponadto, jeżeli uzbiera się odpowiednia liczba mundurowych uczestników to można pomyśleć o jakimś epizodzie z użyciem broni ASG. przejdę więc do rzeczy, "Na Skraju Zarazy - Wojsławice 1893" Jest upalne lato 1893 roku. Wysłana z Kijowa misja mająca powstrzymać straszliwie zjadliwą zarazę, niemal osiągnęła swój cel. Ognisko nieznanej dotąd choroby dość szybko zlokalizowano na odciętej od świata wsi, ukrytej pośród mokradeł Polesia. Początkowo wydawało się że ekspedycja osiągnęła cel, lecz los zadrwił z ich wysiłków. Jeden z żołnierzy kordonu, wbrew rozkazom, postanowił potajemnie ocalić krewnego znajdującego się wśród zakażonych chłopów. Tym nieświadomym aktem uruchomił lawinę tragedii – zaraza wydostała się poza izolowaną wyspę, zbierając śmiertelne żniwo w całej guberni Chełmskiej. W odpowiedzi na dramatyczną sytuację, Imperium Rosyjskie utworzyło potężny, międzynarodowy kordon sanitarny, niczym żelaznym pierścieniem otaczając Chełm, Brześć, Pińsk i Łuck. Ewakuacja ludności objęła kolejne dziesiątki wiorst, próbując zdusić zarazę w zarodku. Na skraju tego pierścienia, życie codzienne miejscowej ludności przenika się z gorączkową działalnością licznych ekspedycji badawczych, które usiłują zgłębić naturę tej tajemniczej plagi. Dla śmiałków i poszukiwaczy przygód jest to idealny czas na zdobycie sławy – dla jednych okazja, dla innych, być może, wyrok. Ekspedycja wysłana z Kijowa, która jako pierwsza, jeszcze wiosną, zetknęła się z objawami zarazy, teraz została skierowana aby rozbić swój obóz w Wojsławicach, na południe od Chełma. Tam, korzystając z przewagi pionierów, naukowcy i medycy mają nadzieję stworzyć serum przeciwko chorobie, nazwanej przez okolicznych chłopów "Angielskimi Potami." Tym oto zarysem fabularnym zaczerpniętym z opowiadania “Wieczorne Dzwony” Andrzeja Pilipiuka, Bractwo Samowara którego jestem członkiem serdecznie zaprasza do do Wojsławic na Dni Jakuba Wędrowycza gdzie rozbijemy obozowisko naszej ekspedycji! Co Was czeka? Namiotowe obozowisko – wszyscy uczestnicy rozbijają własne namioty, które stylizujemy na XIX-wieczne obozowisko ekspedycyjne. Chcemy stworzyć klimat, więc warto przywieźć ze sobą jak najwięcej obozowego ekwipunku – niech każdy zakątek wygląda jak przeniesiony w czasie! Obozowa karczma – serce naszej wioski, gdzie spotkania przy kuflu, opowieści, plotki i wspólne biesiady wciągną Was w świat niecodziennej przygody. Mieszkańcy wioski będą w karczmie również mogli zaopatrywać się w prowiant. Gra fabularna w klimacie RPG – każda postać zamieszkująca obozowisko będzie miała własną profesję, historię i zadania które będzie można wykonywać doznając przy tym tym pełniejszej immersji im sama mocniej wczuje się w klimat.. Przygotuj się na wyzwania, tajemnice i zagadki, które uczynią Twoją postać częścią niezapomnianej opowieści! Dni Jakuba Wędrowycza – Intensywność i forma rozgrywki będzie tak przemyślana ażeby każdy uczestnik w każdym momencie mógł jednocześnie skorzystać ze wszystkich atrakcji jakie oferują Dni Jakuba Wędrowycza. Każda postać będzie mogła swobodnie wchodzić w interakcje z innymi graczami i tylko od nas będzie zależało jak finalnie potoczy się wątek główny fabuły. Na czym polega Gra? Rozgrywka będzie się odbywała głównie z obozowisku gdzie każdy gracz będzie posiadał swoją profesję (Czy to wojskową czy to cywilną). Namioty będą służyły za lokacje (warsztaty, koszary, lazaret, laboratorium itp.) Każdy gracz otrzyma ok. 6 zadań głównych związanych z fabułą i ok. 6 zadań pobocznych. W czasie trzech dni rozgrywki gracze będą swobodnie realizować swoje misje jednocześnie mogąc uczestniczyć w Dniach Jakuba Wędrowycza. Zadania będą wiązały się z interakcją między graczami. Niewykonanie zadania nie będzie się wiązało z negatywnymi konsekwencjami dla fabuły i innych zadań według założenia że rozgrywka ma być prowadzona swobodnie i bez presji. Gracze będą mogli również prowadzić rozgrywkę używając swojej wyobraźni. Rozgrywka odbywać się będzie w otwartym świecie i do obozowiska będą mogli wchodzić uczestnicy Dni Jakuba Wędrowycza aby skorzystać z Karczmy i pooglądać jak wygląda nasze obozowisko. Podsumowując, będzie to bardzo luźny LARP, będzie można wyskoczyć w teren konno, pogawędzić w karczmie, wypić dobrze i zjeść dobrze na wieczornej biesiadzie, poczuć się jakby się cofnęło w czasie o ponad 100 lat. Kto może się zapisać? Każda osoba pełnoletnia. Termin: 11-13 lipca 2025 Miejsce: Wojsławice, teren sąsiadujący z Gminnym Centrum Kultury, Sportu i Turystyki. Koszt: Wpisowe wynosi 20zł i pokrywa koszty związane z przygotowaniem materiałów do gry ( dokumenty, mapy, rekwizyty itp.) Kim mogę zostać w obozie? Skontaktuj się z nami, wspólnie uzgodnimy jaką postacią chcesz zostać a w momencie rozpoczęcia zabawy dostaniesz od nas dokumenty, zadania i zarys fabularny postaci. Do wspólnej zabawy szczególnie serdecznie zapraszamy Panie. Co muszę mieć? Każdy uczestnik powinien posiadać swój namiot i podstawowe wyposażenie w stylu XIX-wiecznym ale w razie problemów z namiotem postaramy się pomóc a w przypadku stroju chętnie doradzimy jak tanio i skutecznie skompletować ubiór. Co będę jadł? Zasadniczo każdy członek Ekspedycji będzie spożywał posiłki według swojego uznania ale do Waszej dyspozycji cały czas będzie obozowa karczma która będzie za niewielką opłatą sprzedawała zarówno przekąski jak i dania głównie. Prawdopodobnie organizator DJW zapewni nam też jakiś dodatkowy wikt. Wieczorami w Karczmie będzie można wyprawiać wspólne biesiady. W Wojsławicach znajdują się również sklepy spożywcze. Jak wygląda kwestia higieny osobistej? W Obozowisku będzie dostępna bieżąca, zimna woda i prysznic turystyczny. Wodę można sobie podgrzać w kuchni obozowej. Na terenie zabawy będą dostępne toalety "Toi-Toi" Zgłoszenia. Aby się zgłosić prosimy o kontakt z Bractwem Samowara przez Messenger lub mailowo na adres bractwosamowara@gmail.com . Zgłoszenia przyjmujemy do 1 kwietnia 2025 roku. LICZBA MIEJSC OGRANICZONA! zapraszam do oglądania zdjęć z tegorocznej naszej wyprawy na DJW2024. W tym roku nie było elementów LARP ale zdjęcia dają jakiś pogląd na to do czego dążymy. https://photos.app.goo.gl/GwCMygWz66w7JWVA6 Jeżeli będzie taka wola wśród uczestników to wkomponowana w fabułę strzelanka ASG będzie się odbywała według standardowej mechaniki gry rozgrywek I wojennych. poniżej zrobiona przeze mnie wizualizacja 3D spodziewanego wyglądu obozowiska. Namioty o błękitnym zabarwieniu to te które uczestnicy przywiozą ze sobą, reszta jest obecnie w posiadaniu Bractwa Samowara. Jeżeli ktoś nie posiada swojego namiotu to będzie możliwość ulokować część osób w namiotach Bractwa.
  15. Bardzo dziękuję wszystkim a w szczególności organizatorom za przednią zabawę! Mam nadzieję że szpital polowy stanął na wysokości zadania i spełnił oczekiwania swoich pacjentów :-D Jeżeli ktoś ma jakieś uwagi do mnie lub do funkcjonowania szpitala to chętnie ich wysłucham i wyciągnę lekcję na przyszłość. Wieeeeelkie dzięki wszystkim za pomoc przy zwijaniu całego tego mandżuru! Sami widzieliście ile tego nawiozłem XD to chyba jakaś choroba. Czekam z wielką niecierpliwością na fotorelację Dominika :-D
  16. W takim razie wjecej szampana dla nas ;-> Ja przybędę chwilę po 18.
  17. Z tego co naliczyłem czyli: Domin007 Meister plus jego dwóch towarzyszy IJA Officer plus dwie osoby Ty (Cortes) Ja to z Tobą byłoby nas 9 czyli taki max bo nawet nie mam więcej łóżek. Reasumując, serdecznie zapraszam :-) W kupie cieplej
  18. Wygląda na to że szpital polowy się zapełnił :-)
  19. Po przemyśleniach stwierdziłem że jednak fajnie byłoby rozwinąć szpital polowy już w piątek żeby w nim przenocować i jak najlepiej wykorzystać sobotę . Jest w nim ogrzewanie w postaci westfalki sigma 304 i piecyka naftowego więc myślę że w śpiworze da radę spokojnie przespać noc. Czy ktoś jest chętny na mały retrobushcrafting? Nie ukrywam że przydałaby się pomoc przy rozwijaniu całego osprzętu ale potem można pędzić wspaniałe życie obozowe :-D namiot jest spory. Kilka osób spokojnie może zamieszkać. ps. weterani Złej Ziemi pamiętają w jakim stylu się obozuje z Baldinim ;>
  20. jeżeli przewaga wroga będzie znaczna, posunę się do rażenia przeciwnika chorobami wenerycznymi!
  21. LISTA GRACZY: Ententa: 1. Dogie the Dog, sanitariusz, ? 2. Lolek, saper, Kirił Rybakow 3. PolishPartizan, strzelec, Ilja Miroszniczenko 4. Mickiewicz, strzelec, Aleksiej Nowikow Centralni: 1. Grzyb_676, Lekarz, Giuseppe Baldini /mam nadzieję że nikomu nie będzie przeszkadzało jak założę sobie mały szpital polowy/
  22. Chciałbym w pierwszej kolejności podziękować organizatorom, Cortesowi i Dominikowi za organizację tak zacnej Gry! Od dłuższego czasu miałem chęć wzięcia udziału w jakiejś tropikalnej przygodzie no i marzenie się spełniło :D Szczególne podziękowania chciałbym skierować do całej ekspedycji Włosko-Niemieckiej. Jest to pierwsze tak sprawne wykorzystanie mojego "zestawu wyprawowego". Dzięki Waszemu zaangażowaniu rozładunek, rozłożenie i załadunek nie przysporzyły większego problemu. Dodam tylko że dotychczas był z tym spory problem i bywało że po zakończeniu imprezy złożenie i załadowanie całego tego szpeju zajmowało wręcz kilka godzin po których jeszcze czekała mnie podróż powrotna, dlatego wasza postawa napawa mnie wielkim optymizmem na przyszłość. Właśnie po to zrobiłem ten zestaw aby móc dzielić się nim z innymi w takim stylu jak to miało miejsce w miniony weekend. Nie mogę nie wspomnieć tutaj że sponsorem gulaszu był Cress a makaronu Potępieniec :) Wszystkim zaś bez wyjątku dziękuję za wspólną grę, będzie co wspominać przy kominku. Gdy nadejdą mroźne, zimowe wieczory wspomnimy jaskrawy płomień Czarnego Dzbana i rozpalone słońcem niebo Liberii. Viva la grande Italia!
  23. Zgłaszam się! jeżeli można to chętnie wezmę udział jako włoski naukowiec. Służę również swoim ekwipażem ekspedycyjnym który jest już dość mocno rozbudowany.
  24. Jak widzę ile ciekawych wątków zostało poruszonych przez Was to aż i ja muszę coś napisać ze swojej perspektywy :-D Na wstępie przyłączam się do peanów wygłaszanych na cześć organizatorów. Ogromny kawał solidnej, wręcz mrówczej roboty. Po zapoznaniu się z dotychczasowymi relacjami jeszcze szerzej otwierają mi się oczy na stopień złożoności scenariusza i że to zagrało. Tak samo dziękuję wszystkim uczestnikom za stworzenie niesamowitego klimatu. Jednocześnie jako osoba, która miała jakieś spojrzenie na działania strony polskiej bo błąkałem się gdzieś pomiędzy swoim dowódcą a żołnierzami, chciałbym się podzielić swoimi przemyśleniami. Moje niezadowolenie z powodu względnie niewielkiej liczebności strony polskiej wyrażałem jeszcze na samym omówieniu na gorąco po grze, jest ono wszystkim znane. Domin007 słusznie już stwierdził że kilka osób po prostu się wykruszyło i mogliśmy inaczej zagospodarować nasze siły i środki. Nie da się jednak nie zauważyć że nasz dowódca chcąc wypełnić rozkazy, a zarazem nie psuć scenariusza był zmuszony rozśrodkować siły. Niestety rozśrodkowanie posunęło się do tego stopnia że właściwie WP straciło zarówno zdolności operacyjne jak również indywidualne możliwości rozgrywki poszczególnych uczestników. Szeregowcy zbyt wielu możliwości wejścia w jakieś ciekawe interakcje nie mieli bo głównie stali na posterunkach przy granicy, przy koszarach, przy stacji kolejowej itd. Oczywiście zdarzały się ciekawsze momenty ale w porównaniu do całej reszty postaci (nie licząc może Armii Czerwonej XD) trochę wytapialiśmy czas. Puenta jest taka że żołnierz w '39 miał prze***ane i to fakt niezaprzeczalny, ale nie musimy tego tak dokładnie odwzorowywać następnym razem XD Serio. Pod pojęciem immersji bardziej wyobrażaliśmy sobie życie obozowe w koszarach niż zdzieranie zelówek w przemoczonym mundurze :-P. To nie jest uwaga w formie pretensji do kogokolwiek tylko raczej chęć zwrócenia uwagi na inną perspektywę. Na przyszłość, planując łączność kablową musimy być bezwzględnie pewni używanego przewodu. Kabel okazał się najprawdopodobniej wadliwy lub źle położony i myślę że brak łączności z posterunkiem KOP, za którą byłem również odpowiedzialny, spotęgował problemy personalne WP. Poza tym fajnie by było jakby jednak po zakończeniu rozgrywki osoby które brały w niej udział pomagały sprzątać ogólny mandżur. Ja wiem że wiele osób nie korzystało bezpośrednio z namiotów na posterunku KOP, granicy rumuńskiej albo w koszarach, kabla polowego czy innych gratów, ale jak organizator na koniec rozgrywki mówi żeby pomóc przy sprzątaniu - to wypadałoby pomóc. Przywiozłem dosłownie całą pakę gratów do zrobienia koszar i posterunków żeby wszystkim gra bardziej się podobała, a jak skończyliśmy pakować sprzęt to pewnie niektórzy byli już połowie drogi do domu co mnie zaskoczyło. Mam nadzieję że mnie nie "znielubicie" za powyższe krytyczne uwagi gdyż są one w swej istocie podyktowane chęcią rozwiązania poruszonych problemów na przyszłość. Z ciekawostek o których jeszcze nikt nie napisał, mogę powiedzieć że spora suma lei rumuńskich znajdujących się do momentu przesłuchania w teczce inż. Meltzera został wykorzystana do przekroczenia granicy polsko-rumuńskiej przez grupę chciwych polskich żołnierzy. Dlaczego nikt z osób które wcześniej zatrzymały inżyniera nie zabezpieczył tych pieniędzy? Nie wiem, ale było nam to zdecydowanie na rękę. Inż. Meltzer był tak bardzo podejrzany o bycie szpiegiem i tak bardzo nie chciał się do tego przyznać że jako przesłuchujący zaczęliśmy mu perswadować udawanie agenta i pójście na układ z naszym kontrwywiadem, tylko po to żeby już zakończyć przedłużające się przesłuchanie i wrócić do obowiązków służbowych. Samo przesłuchanie było elementem o którym lepiej nie opowiadać XD Dość powiedzieć że było to dość unikalne doświadczenie, mam nadzieję że inż. Meltzer się na nas nie gniewa. XD Swoją drogą sposób w jaki został rozstrzygnięty bój spotkaniowy pomiędzy WP a RKKA na skraju lasu wiodącego na granicę z ZSRR to był totalny przypadek. Nasza tyraliera zatrzymała się przed niewielkim wzniesieniem już w terenie leśnym, przekazałem dowodzenie Maćkowi @DBWReserve i chciałem osobiście uzyskać wgląd w teren żeby przygotować zasadzkę na spodziewanego z tego kierunku przeciwnika, kiedy otrzymałem postrzał ze szczytu wzgórza z którego jednocześnie posypał się w kierunku moich podwładnych grad kul. Okazało się, że ukryci w mroku (jaki panował z naszej perspektywy w lesie) czerwonoarmiści wyprzedzili nas o włos i o wiele lepiej wyzyskali teren. Właściwie to zdziwiło mnie potem, że ktokolwiek przedarł się do Rumunii bo sytuacja wydawała się beznadziejna. Niezrażony zapałem moich, byłych już, żołnierzy do poznawania rumuńskiej oferty turystycznej postanowiłem upuścić trochę krwi przeciwnikowi. Po odczekaniu przepisowego czasu i upewnieniu się że już żaden medyk nie będzie miał szans mnie opatrzyć poszedłem na respa do koszar, które okazały się nietknięte czynem rewolucyjnym, poczekałem na innych śmiałków i rozpocząłem polowanie na Sowieta :-D Udało mi się posłać do czorta dwóch wyzwolicieli klasy robotniczej, którzy zainteresowali się zasobami pozostawionymi w karczmie, a następnie w akcie szaleństwa wyszedłem na tyły sowieckiego pododdziału który ścigał Pana Marszałka Śmigłego Rydza, naszego drogiego, dzielnego wodza. Mało brakowało żebym po pokonaniu pola dzielącego miasteczko od granicy wpadł wrogowi na plecy ale w ostatniej chwili oficer sowiecki stojący najbliżej mnie, zorientował się co się święci i po krótkiej wymianie ognia musiałem pójść na respa z którego widać już było kolumnę prowadzonych jeńców. Dalsze wypadki dotyczące jeńców już były opisywane. wspomnę tylko że z racji stopnia chorążego przez chwilę byłem zidentyfikowany jako oficer i poczułem czyjś wzrok na mojej potylicy, jednak ostatecznie udało mi się jakimś cudem przedostać do granicy rumuńskiej - po drugiej ucieczce z więzienia. Na granicy okazało się że przez intensywne walki przepadły moje dokumenty, co jakimś cudem nie uniemożliwiło mi internowania. Faktycznie szkoda że nie doszło do tych wyborów i ustanowienia władzy sowieckie,j ale aparat propagandy nic o tym nie wspominał w przeciwieństwie do "ostatecznego rozwiązania sprawy burżuazji" więc dla nas sprawa była dość klarowna. :-D Pomimo tego że ten pierwszy w moim życiu LARP był dla mnie doświadczeniem ciężkim fizycznie to mam ochotę na więcej i możecie na mnie w przyszłości liczyć :-)
  25. Nie mogę odmówić sobie dołączenia się do pochwał spływających zarówno na organizatora - Dominika, jak i na styl samej rozgrywki. Myślałem, że "Boże Narodzenie 1914" to szczyt moich strzelankowych marzeń a okazało się że może być jeszcze lepiej. Super że były znaki drogowe pisane cyrylicą, pisane ręcznie listy, wypłata żołdu, wędrowny handlarz z Żymu oraz połączenie działań manewrowych i pozycyjnych w jednej rozgrywce. Jedyne czego było mniej niż wcześniej to artyleria i walka w bliskim kontakcie ale pierwsze ograniczył teren (gęstość lasu) a drugie gęsty ogień przeciwnika a więc czynniki obiektywne. Dzięki wielkie również dla dowódców za wysiłek włożony w zarządzanie polem walki :-D Moje zdanie jest takie że dobrze by było żeby dowódcy w miarę możliwości organizowali obozy jenieckie dla pojmanych. Nie do końca podobało mi się przywiązywanie kolegi MEISTER-a do drzewa XD Mam nadzieję że muzyka i powiewający na wietrze sztandar najmiłościwiej nam panującego z Bożej Łaski cesarza Austrii, apostolskiego króla Węgier, króla Czech, Dalmacji, Chorwacji, Slawonii, Galicji, Lodomerii i Ilyrii, króla Jerozolimy etc, etc… arcyksięcia Austrii, wielkiego księcia Toskanii i Krakowa, księcia Lotaryngii, Salzburga, Styrii, Karyntii, Krainy i Bukowiny, wielkiego księcia Siedmiogrodu, margrabiego Moraw, księcia Górnego i Dolnego Śląska, Modeny, Parmy, Piacenzy, Guastalli, Oświęcimia i Zatora, Cieszyna, Frulii, Raguzy i Zadaru, uksiążęconego hrabiego Habsburga i Tyrolu, Kyburga, Gorycji i Gradiszki, księcia Trydentu i Brixen, margrabiego Łużyc Dolnych i Górnych oraz Istrii, hrabiego Hohenembs, Feldkirch, Bregenz, Sonnenbergu, pana Triestu, Cattaro i Marchii Słoweńskiej, wielkiego wojewody województwa Serbii, etc, etc, … zagrzewały Was Waffenbrüder do walki Z niecierpliwością oczekuję na fotki :-D
×
×
  • Create New...