Kaami
Użytkownik-
Posts
26 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kaami
-
Chwała Bogu, że tacy lekarze się jeszcze znajdują ;-) Bo znam parę osób, które przez niestosowanie tego co Cię nauczono mają uszczerbek na zdrowiu... Na nieszczęście ja/moja rodzina/znajomi najczęściej natrafiali na właśnie takich lekarzy.
-
Lewe kolano mi strzyka i pobolewa od około 8 lat. W końcu rok temu wylądowałam na pogotowiu z niesamowitym bólem kolana (nie doszło do żadnego zdarzenia typu skręcenie). Lekarz zalecił założenie gipsu (cholerstwo ciężkie, od początku uda po samą kostkę, potem opada jeszcze na dół i uciska stopy). Kolano zaczęło boleć jeszcze bardziej. Po dwóch dniach udałam się do chirurga, który ściągnął mi gips zalecając przejść się do ortopedy (miałam to szczęście, że jestem zapisana w przychodni sportowej). Tam lekarz zalecił mi serię zastrzyków (straszliwie boli i po tym nie można zginać kolana). Dowiedziałam się, że mam przewlekłe zapalenie ścięgna i lekki wysięk ropy. Skąd ta ropa? Gdy zadałam to pytanie ortopedzie, odpowiedział "nie potrzebnie zgodziła się Pani na założenie gipsu". Po serii zastrzyków problem na jakiś czas zniknął... na jakiś czas. Może temat nie jest do końca związany z "pierwszą pomocą" w przypadku zwichnięć czy złamań, ale przypadki opisane przeze mnie i przez Wojtassa niech będą ostrzeżeniem dla tych, których może kiedyś spotka coś podobnego. :wink:
-
Takie pytanie trochę z innej beczki... Właśnie do Ciebie (tak się zdarza, że również często sobie coś robię - czyt. skręcam staw skokowy - właśnie teraz mam skręcony prawy :( ) Czy pieniądze wydane na tenże gips nie są potem oddawane przez agencję w której jest się ubezpieczonym? Oczywiście mówię tu o osobach, które złożyły wniosek o odszkodowanie. Mogę powiedzieć trochę o skręceniu stawów skokowych. Niewyleczony prowadzi do wielu powikłań. Trenowałam niegdyś lekką atletykę i "nadkręcenia" (jeśli mogę o czym takim mówić) były standardem średnio raz na 2-3 tygodnie. Natomiast gdy pierwszy raz skręciłam kostkę to miałam zerwanie torebki stawowej. Noga poszła na 2 tygodnie w gips. Niestety nikt mi nie powiedział o tym (a wtedy miałam z 12 lat - więc się nie dziwić) abym po zdjęciu gipsu wybrała się na refundowaną rehabilitację. Do tej pory mam problemy z kostką, wystarczy zmiana pogody i od razu czuć "łupanie"
-
Tofik zgadza się :) Ale nie każdy potrafi robić to umiejętnie. Widziałam ludzi, którzy skrobali i wykuwali dziury nożem :???: Więc jak coś robimy, to róbmy to już z główką. Jednak jestem za ochroną środowiska. Jest wiele innych skutecznych metod, które Panowie powyżej przedstawili :)
-
Co do kory brzozy jako rozpałka no to powstrzymałabym się od stosowania niej. Chyba, że w ostateczności nie ma innego wyjścia. Wiadomo, jest to okaleczanie drzewa. A dla ciekawostki - podkorze brzozy jest jadalne.
-
Jak się w niej śpi, bo ma się braki w komforcie śpiwora to może i faktycznie tak jest ;) Jednak mnie chodzi raczej o pierwotne zastosowanie foli :)
-
Ja bym obowiązkowo dorzuciła folie NRC :)
-
Faszerowanie się farmaceutykami, które pierwotnie mają całkiem inne zastosowanie (np. Acatar, Tussipec czy Sudafed) jest moim zdaniem czymś lekko ujmując niebezpiecznym. Różne organizmy, różne reakcje. Czasami nawet nie wiemy o tym, że mamy drobne kłopoty z sercem, czy inne dolegliwości. Ktoś taki weźmie jakis farmaceutyk i będzie miał problem :roll: Jak ktoś chce się dowiedzieć coś więcej na ten temat no to w necie dużo jest o tym (jest nawet portal, który opisuje właśnie skutki zażywania różnych substancji - reklamy robić nie będę). Sama po sobie wiem - jak jest zimno, jak się nie obeżrę, dostarczę raz na jakiś czas odpowiednią ilość cukru - uczucie senności nie jest na tyle dokuczliwe, aby mieć problem z poradzeniem sobie z nim. Pzdr
-
Polseptol - maść odkażająca koszt ok. 6 pln. Nigdy nie trzeba było na ten specyfik recepty, jednak wczoraj gdy chciałam go kupić Pani zażądała recepty. A potem poleciła inny środek o tej samej substancji czynnej już bez wymogu recepty (nie rozumiem tego). Okolice ran i drobne zadraśnięcia można oczyszczać chusteczkami Leko, które zawierają alkohol izopropylowy.
-
Co do plasterków, ojciec sobie wczoraj głębiej "wepchnął" i nie chrapał ;) Poza tym one się rozpuszczają, mają na celu nawilżenie miekkiej części podniebienia, która się zapada i dlatego ktoś chrapie. A Koniu to straszliwie chrapie, lepiej nie zasypiaj :lol:
-
Nie byłam na Broken Arrow (bodajże marzec 2007, Kotlina Kłodzka), ale słyszałam, że tam okoliczne (chyba bezpańskie ?) psy dały o sobie znać. Tylko tyle napiszę, bo resztę znam z opowiadań i nie pamiętam za dobrze tego co mi opowiadano a nie chcę przekręcać. Może napisze ktoś kto doświadczył tego ? Czy w jakiś sposób psy wpłynęły na przebieg MilSima ? Dla ciekawostki i cennej informacji na przyszłość :)
-
Thor_ nie przedstawiłam tego jako elementy związane stricte z MilSimem ;) Są to elementy powiązane z wieloma dziedzinami, jednak nie zaprzeczysz chyba temu, że są przydatne na MilSimie. Podałam jedynie przykłady, można z tego skorzystać lub nie. Nie piszę też tutaj o ludziach, którzy zajmują się surviwalem a nie zajmują MilSimem. Lub tych, którzy nigdy nie bytowali w terenie i nagle znaleźli się na czymś takim jak MilSim zakochując się w nim ;) Co do przydatności pewnych umiejętności odpowiem tyle - byłam i wiem, że się przydają ;) Widocznie jednemu mniej drugiemu bardziej :) Jak widać zależy to od człowieka. Bo nie uważam, ze błędem jest sądzenie, że podstawy pewnych dziedzin (o których pisałam wcześniej) są przydatne w MilSimie. To na tyle w tej kwestii. Pozdrawiam :)
-
Żeby nie było niejasności powinnam napisać "MilSim polega między innymi" nie "przede wszystkim" ;) Jednakże to "między innymi" nie oznacza dla mnie osobiście "mniej ważne" od chociażby umiejętności zachowania się na polu walki :) Ale jak pytanie zostało zadane odpowiadam :) Tutaj miałam na myśli głównie surviwal :) Owszem jeżdżą na MilSimy i te osoby, które nie mają większego obycia w terenie, ale często mają inne zadania, takie które będą w stanie wykonać :) Moim zdaniem MilSim to impreza na którą trzeba się przygotować. Przeważnie odbywa się to wcześniej poprzez wyjazdy w teren. Oczywiście są i osoby, które pierwszy raz w teren jadą właśnie jadąc na MilSim. Osobiście (ale zaznaczam osobiście) nie popieram czegoś takiego. Jak już ktoś wcześniej napisał MilSim polega na tym, że uczymy się PRZED nie w TRAKCIE (wiadomą rzeczą jest to, że człowiek uczy się przez całe życie). Są pewne podstawy, które trzeba opanować przed takim wyjazdem chociażby kondycja fizyczna czy umiejętność udzielenia pierwszej pomocy przed medycznej. Temat jest bardzo szeroki, dlatego każdy niech dodaje sensowne informacje, w razie wątpliwości zadaje pytania. Właśnie po to ten topic :) Kamila.
-
Moim zdaniem to wręcz niedopuszczalne :P Na MilSima jadą osoby, które organizator zna lub ich osoba została poświadczona przez kogoś zaufanego dla organizatora. Nie bierze się (przepraszam za wyrażenie i ewentualne urażenie kogoś ;) ) byle kogo z ulicy. Poza tym i tak by się nie wzięło, ponieważ MilSim to przede wszystkim umiejętność radzenia sobie niekiedy w ciężkich warunkach (pogodowych, wysiłek, brak dostatecznej ilości pokarmu itp.). Żeby nie odbiegać od tych słów, które zacytowałam, jeśli nawet taka sytuacja miałaby miejsce na MilSimie no to myślę, że rozwiązanie jest proste: przy następnej takiej imprezie ta osoba nie będzie zaproszona ;) I nam to umili zabawę i spłyci nerwy :) Wesołych i braku bolącej głowy 1 stycznia :) Kamila.
-
U mnie problem z chwieją lufą w PJ II Gen pojawił się w momencie gdy uszy od body z ABS'u mi pękły. Efekt ten wyeliminowałam wymieniając body z ABS'u na metal body. Teraz nic nie lata, nic się nie chwieje. Pozdrawiam :)
-
Ja muszę dokupić jeszcze komorę hop-up. Z wielkim trudem udało wymienić się body (dzięki dla Procenta). Jednak gniazdo magazynka jest baaardzo ciasne :???: Mój magazynek jak tylko przymierzałam to nie ma bata aby tam wszedł. Jest na to jakiś sposób? Dla informacji body wymienione w PJ4 R.I.S. II Gen :)