-
Posts
31 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Striwaj
-
Umówieni.
-
Tak łoże plastikowe reszta normalnie wykonana z metalu , tu załączam fotki bo nie mogę edytować posta.
-
Serwus! Poszukuję przybornika do MG 42. Chciałbym uniknąć zamawiania z Chin ,ale na razie brak alternatywy. Więc jak ktoś coś kojarzy to przyjmę pomoc.
-
Serwus! Mam na sprzedaż Kar98k od Snow Wolfa wersji plastikowej za 450 zł. Zakupiony w celu pozyskania lunety. Odał 10 strzałów. W pełni sprawny. Zapakowany w oryginalne pudło wraz z akcesoriami czyli: magazynek, wycior, paczka kulek nieznaego pochodzenia, szybko ładowarka, instrukcja obsługi. Wstawię później link do ogłoszenia na Olx. Kontakt przez forum.
-
Odnośnie terenu, w Nysie jest fort ,który jak najbardziej toleruje gry asg. Można spróbować.
-
"Bolimów 1915" - Borzewisko k. Sieradza, 7 grudnia 2024 r.
Striwaj replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
-
"Bolimów 1915" - Borzewisko k. Sieradza, 7 grudnia 2024 r.
Striwaj replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
Już udało mi się zorganizować transport. -
"Bolimów 1915" - Borzewisko k. Sieradza, 7 grudnia 2024 r.
Striwaj replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
Serwus! Czy ktoś około 7.30 będzie przejeżdżać przez Sieradz i miałby możliwość wzięcia jednego człowieka? -
[PORADNIK] Wielka Wojna - Stylizacja Niemiecka (pruska)
Striwaj replied to Pazur88's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
Serwus! Mam pytanie czy ktoś kojarzy gdzie można dostać Feldmütze M10 od ręki? -
[PORADNIK] Wielka Wojna - Stylizacja Niemiecka (pruska)
Striwaj replied to Pazur88's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
Chodziło bardziej o czerniony szpej choć , otworzyć Askarysów brzmi nie najgorzej ,ale to może w innym życiu. -
[PORADNIK] Wielka Wojna - Stylizacja Niemiecka (pruska)
Striwaj replied to Pazur88's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
Dzięki Cortes, to zacznę walkę już jako człek czerniony. -
[PORADNIK] Wielka Wojna - Stylizacja Niemiecka (pruska)
Striwaj replied to Pazur88's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
Serwus! Mam pytanie czy płaszcz szwedzki https://antykikormoran.pl/product/plaszcz-wojskowy-szwecja-1941-r/ byłby ok. Zaczynam szykować się do stylizacji i szukam tego co mogę wykorzystać. Oporządzenie na pierwsze lata wielkiej wojny rozumiem tylko w kolorze naturalnej skóry? Pytam gdyż chcę zająć się rekonstrukcją powstańca wielkopolskiego a tam jak wiadomo wszystko już czernione. -
"Bolimów 1915" - Borzewisko k. Sieradza, 7 grudnia 2024 r.
Striwaj replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
Ententa: 1. Dogie the Dog, sanitariusz, Grigorij Chowacenko 2. Lolek, saper, Kirił Rybakow 3. PolishPartizan, strzelec, Ilja Miroszniczenko 4. Mickiewicz, strzelec, Aleksiej Nowikow 5. Meister, strzelec, Iona Władełecow 6. Cortes, sierżant, Georgij Robertowicz Kortezow 7. Arkusz, strzelec, Artiom Sidorowicz 8. Prochu, strzelec, Władimir Prochrenko 9. Pit, strzelec, Piotr Andriejewicz Sokołow 10. Bullet, strzelec, Dimitrij Tarasow 11. Gregorius, chirurg polowy, Grigorij Andriejewicz Filipow 12. Borec, strzelec, instrumentariusz samouk, Igor Lew Boreckij, Centralni: 1. Grzyb_676, lekarz, Giuseppe Baldini, CK 2. SadoMason, strzelec, Mosze Szekleberg, CK 3. Horst, strzelec, Horst Schulke, CK 4. Kuba Józefek, oficer, Franz Relke, Niemcy 5. Prus, strzelec, Jan Kania, Niemcy 6. IJA officer, sierżant, Johannes Meyer, Niemcy 7. Joachim, saper, Jacherl Richter, Niemcy 8. Striwaj, strzelec, Hans Unglücklich , Niemcy -
Również chciałby się dołączyć do grupy osób oczekujących na bagnet. Pieniądze z góry czy czekać ,aż "kiedyś" nadejdzie.
-
"Normandia 1944" - 25-26 września 2020 r., Karolew k. Łodzi
Striwaj replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
Uśmiech na twarzy szacownego Herr Kapitana nie wróżył nic dobrego. Herr Gefreiter- rzekł przeciągle- zostaliście przeniesieni "bliżej wybrzeża"- ostatnie dwa słowa brzmiały jak tryumf w jego tłustych wargach. Spytałem oczywiście o wszystko co niezbędne i po uzyskaniu odpowiedzi w stylu: "przydział do 352, wyjazd jutro 7.20" ,oddałem honory ,lecz opuszczając pomieszczenie zatrzymała mnie jeszcze jedna uwaga "szacownego" Herr Kapitana: Nie zapomnij tylko wypożyczyć z jednostki roweru bo będziesz po opuszczeniu pociągu, drałował 20 km piechotą- rzekł tym swoim przeklętym ni to złośliwym ni to poważnym głosem opiekuńczej matrony. Rankiem 05.06.1944 w pełni nie wyspany na objuczonym w pełni rowerze wyruszyłem do jednostki. Podróż szybko minęła około 14 zameldowałem się na jednostce. Dowódcy 352 Herr Unterroficera jeszcze nie było. Powitał mnie za to człowiek ,którego wydawało mi się znałem, młody weteran ze specyficznym (Angielskim?) akcentem. Usiedliśmy ,po krótkiej wymianie zdań, ktoś wysłał mnie na wał w celu uzupełnienia luk w obronie. W tedy myślałem, że robię te umocnienia tylko "pro publiko bono" bo przecież aljanty uderzą na Calais. Po przybyciu na wał i pierwszym wdechu świeżej woni mokrego piasku ochoczo zabrałem się do wzmacnia umocnień zastanych oraz konstrukcji nowych. Do pomocy od początku włączył się jeden nie znany mi bliżej Mann z dziwnym akcentem ,na imię mu chyba było Adam. Po pewnym czasie przybył Herr Unteroficer ,który czego nie można mu odmówić, zabrał się do prac polowych z pełnym zaangażowaniem. Pozycję przygotowaliśmy jak mi się zdawało doskonale. Udając się ponownie do jednostki miałem przyjemność poznać mój nowy odział. Ogólne wrażenie bardzo pozytywne. Zdziwiły mnie tylko dwie sprawy: erste ilość mauzerów w oddziale zweite to ,że Austriaka wysłali tak ogolonego. Później zameldowałem się tylko u dowódca po odbiór przydziału oraz dodatkowego ekwipunku saperskiego. Odprawa odbyła się pod dachem wczas silnej ulewy. Ogólnie mieliśmy mieć tylko patrol bo widziano w okolico jakiś partyzantów. Raczej żabojady jako partyzanci są bardziej uciążliwi niż szkodliwi ,lecz tym razem dowództwo zdaje się coś chyba wyczuwało. Wymarz -dwuszereg formuj -w prawo zwrot- za mną marsz, klasyczne komendy. Jednak po opuszczeniu kwaterunku nakazano natychmiast zgasić wszelkie światło i poruszać się w szyku bojowym. Zadaniem mojej jednostki było patrolowanie posterunków. Na samym początku marszu poniosłem straty. Mianowicie guzik przy lewym pagonie uznał ,że las to dla niego lepsze miejsce niż mój mundur. Zajęliśmy pozycję: ja- saper, strzelec MG, oraz sanitariusz. Wszyscy w napięciu wyczekują. Krople wody spływały po liściach ,każdy cień martwy stawał się żywy w wytężonych oczach pragnących się przebić przez mrok i zaparowane szkła okularów, słuch każdą krople mogąc wyczuć, roił trzask gałęzi łamanych stopą człowieczą. Hasło: Moto, odzew:Komando ,dowódca każe nam zmienić posterunek. Zajmujemy następną pozycję wyczekując wszystkiego. Idę na krótki zwiad nic nawet żywej duszy. Seria z MG,wracam na posterunek. Zabłąkany amerykański spadochroniarz! Po chwili przybywa dowódca: Gefreiter z nami. Idziemy, ja z dowódcą na most zmienić wartę. Zbliżamy się spokojnie do mostu ,gdy nagle słyszymy głos wołający w obcym języku. Silny ostrzał ,dowódca do przodu, ja cofam- świadom przewagi przeciwnika i własnej nie mocy. Napotykam odział SS melduje o zajściu rozpoczyna się walka o most. 352 kilkukrotnie próbowała się zjednoczyć ,lecz śmierć dowódcy i rozproszenie oddziału wraz z zaciekłą obroną wrogów znacząco utrudniło to przedsięwzięcie. Dość popularny był żart o 3 niemieckich trupach ,które zgubiły się w lesie. Ostatecznie udaje się jakoś połączyć odział( to zasługa głównie radio operatora). Nacieramy kilkukrotnie. Obrona stoi twardo nasz MG nie może się wstrzelić. Próbuje obejść pozycję przeciwnika- zapominam o rzece. Chlup! Wpadam po kola w wodę , wydostaje się na brzeg i kontynuuje natarcie. W końcu radio operator informuje o rozkazie odwrotu. Niedobitki 352 odchodzą pobite z pieśnią "WIr sind ferloren" na ustach. Powrót ,coś na ząb ,próba suszenia onuc oraz przemoczonych butów. W końcu błogi sen. Pobudka 06.06.1944 dowódca pozwolił na kilka minut więcej snu. Śniadanie: owsianka i zimna wczorajsza herbata. Wyekwipowanie i umundurowanie zapowiadał się kolejny spokojny dzień... Alarm! Wszystkie jednostki na plaże. Dostaje w ostatnim momencie szpule drutu z przykazaniem rozciągnięcia go na plaży. Szybko zbiegam z pozycji za mną leci do pomocy sanitariusz. Na horyzoncie widać wrogie barki. Ostatnie sekundy, jeszcze chwila a dokończę rozciągać drut. Krzyk ,chyba odliczanie, otwarcie barek- zaczęło się. Udało się zdążyłem drut rozciągnięty. Zajmuje pozycję przy dziale, nasz MG dzielnie pruje. Walka o plaże centrum chyba pierwsze pada. My na lewej flance walczymy do ostatniego. Sanitariusz robi co w jego mocy. Niestety jeden towarzyszy odje ducha zaraz po przybyciu sanitariusza. Napór zbyt silny- cofamy się. Ja samotnie staram się obejść i zaskoczyć wroga likwiduje jednego partyzanta. Jestem zmuszony do odwrotu. Ponawiam manewr- ponownie porażka. Dostaje rozkaz bezzwłocznego udania się do radiostacji chronionej przez SS. Na miejscu dostaje rozkaz przygotowania się do wysadzania radiostacji w przypadku utraty wzgórza. Przygotowuje ładunek od dowódcy SS dostaje rozkaz nie wychylania się i czekania w gotowości z detonatorem w ręku. Sanitariusz pokazuje jakiś dziwny list, psia jucha ,że akurat dzisiaj zapomniałem latarki! Wróg naciera: raz, drugi, trzeci odbija się od żelaznej obrony naszych wspaniałych SS, niczym fala morska o brzeg. Wiadomość ze sztabu: Radiostację wysadzić! Wszystkie siły na lotnisko! Ja wreszcie mogę wysadzić ładunek. Achtug! Wybiegam z budynku oczekuje chwile. Nic, wbiegam z powrotem patrze nie wypał, lont zawilgotniał i zgasł. Ponawiam probe. Achtug! Wszyscy Weg ze wzgórza! Ładunek wypala, unosząc ku niebu całą stację radiową. Ostatnie starcie- lotnisko. Wróg naciera dowódca karze wystać. W pewnym momencie: gwizd! Ruszamy do kontr ataku. Koniec. Powracam do bazy zbieram graty. Szykuje rower do powrotu żegnając kamratów broni i powracam do starego garnizonu gdzieś daleko od Normandii plaż. PS.: Dziękuję wszystkim za wspólną grę zwłaszcza 352 ,która na te dwa dni była mi "rodziną". Wielki ukłon i najwyższe uznanie dla Dominika i wszystkich osób organizujących to przedsięwzięcie. To ,krótkie opowiadanie mam nadzieję nikogo nie urazi jest to tylko trochę ubarwiony obraz ,który utkwił z tych dwóch dni w mej pamięci. Zaszczytem było walczyć z wami i przeciw wam do zobaczenia gdzieś na kolejnej grze. -
"Normandia 1944" - 25-26 września 2020 r., Karolew k. Łodzi
Striwaj replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
Witam! Melduje się Striwaj jako saper w ramach 352 DP. Miałbym trzy sprawy: Primo podobnie jak kolega Mekar chciałbym zapytać o możliwość transportu z dworca Łódź Kaliska w piątek. Secundo czy jeśli ktoś przyjedzą wcześniej przed grą( mam taką możliwość) to powinien zabrać ze sobą powiedzmy łopatkę piechoty w celu napełniania worków i budowy umocnień.Czy tego typu "zabawki" mamy na miejscu?Pytam gdyż nie posiadam saperki zgodnej z umundurowaniem i byłby to dodatkowy element ekwipunku. Tertio czy miałby któryś z szacownych kolegów pożyczyć na grę jeden magazynek do Kar98k od SW replikę zakupiłem na dniach i trochę ciężko było ogarnąć magazynek. Na marginesie zalecam wszystkim Soldatom wypastować porządnie buty i zaimpregnować zelty, W gazetach piszą ,że te dwa dni mogą stać pod znakiem deszczu ,lecz cóż znaczy dla nas odrobina deszczu ?Z cukru wszak nie jesteśmy! Z resztą przecie mamy tylko obserwować wybrzeże,co złego może się stać? Co nagle przypłyną Herbaciarze z Amerykańcami i zrobią nam desant ,który przejdzie do historii? Panowie bądźmy realistami... -
Jeden z Niemców pytał o skórzaną ładownice do mauzera ,którą miałem ze sobą na operacji "O jeden most za daleko" tu podaje do niej linka: https://allegro.pl/oferta/skorzana-ladownica-typu-mauser-jednokomorowa-new-7844131635 Ogólnie na jego aukcjach widziałem trochę sprzętu angielskiego z drugiej wojny światowej ,więc może koledzy od jego królewskiej mości też znajdą coś dla siebie.
-
Serdecznie dziękuję za świetną grę i bez problemowe przyjęcie zielonego. Pierwszy raz tak dobrze bawiłem się na strzelance(choć trza przyznać ,że za wiele ich nie mam na kącie). Żałuje ,że o grze nocnej wiem tylko z opowieści szacownych kolegów. Sam bowiem dzięki swej "nie zawodnej" orientacji terenowej szukałem drogi przez 2-3 godziny aż znalazłem ,Jeepa z dwoma aliantami w środku. Choć chyba mogę sobie przyznać tytuł tego co na strzelczankę jako pierwszy dotarł "Fahradem". Jako ,że to moje pierwsze spotkanie z ASH to dobrze pamiętam moment dotarcia do wspaniałej "Sycyli" i rozpoczęcie wdrażania się w sytuacje. Na początek rozkwaterowanie: wypakowanie sprzętu, otrzymanie przydziałowego pokoju(z widokiem na drzewa i harmonijnymi dźwiękami chrapania) oraz przygotowanie miejsca do snu. I zejście do ogniska i rozpoczęcie integracji. Najpierw jak zwykle słuchanie starszych i powolne dorzucanie od siebie trochę do tematu. Później odnalezienie tej strony mocy z którą będzie się wspólnie walczyło ad victoriam lub ad mortem. Zaczęcie różnych tematów historycznych a potem słuchanie genialnie opowiedzianych historii z "Afganistanu". Nazajutrz pobudka zwinięcie sprzętu i przygotowanie posiłku(puszka groszku dwie skibki chleba i herbata zalana wrzątkiem ze zdobycznego kubka). Patrzenie na Niemca pałaszującego ze smakiem zapewne zdobyczne MRE i ciągłe pytania innego: „Kiedy wszystko się zacznie?”. Parę rozmów o wyposażeniu ,jakaś ciekawostka rzucona mimochodem, zespół inżynierów/rusznikarzy próbujący w warunkach polowych naprawić niesprawny MG. Można rzec sielanka obozowa. Przed 10 rozpoczyna się apel, zostają wyznaczeni dowódcy oraz funkcyjni , przedstawia się cele operacyjne i pada pytanie o radio(którego brak). Wyruszamy na stanowisko wyjściowe, jakiś młokos sądząc po nakryciu chyba oficer zanucił fragment słynnej piosenki „Erika”. Docieramy na stanowiska wyjściowe w pobliżu kompleksu budynków. Odział zastoje podzielony na dwie drużyny. „Młokos” otrzymuje przydział do grupy dowodzonej przez Herr Unteroffizera. Po chwili dociera do nas umówiony sygnał, wyruszamy naprzeciw wroga by zwyciężyć lub polec jak wypada Soldatą od kul bielonych . O męstwie wszystkich stron niech świadczy ilość Krzyży Żelaznych, Medali Honoru jak i Krzyży Wiktorii przyznanych po bitwie. Pierwszy cel: Hangar. Rozpoczyna się natarcie, pierwsze straty odnotowujemy już po paru sekundach. Naszym silnym atutem okazują się rezerwy ,które będąc w pobliżu szybko uzupełniają straty poniesione na froncie. Z obserwacji oraz danych wywiadu wynikało iż Anglosasi nie posiadali rezerw co zmuszało ich przez pewien czas do stopniowego cofania się. Hangar udało się opanować dosyć sprawnie jednak z powodu „błędu” logistycznego dopiero po chwili dostarczono sztandar jednostki. Cel drugi: Wzgórze. Wzgórze zgodnie ze sztuką wojenną zawsze daje przewagę stronie broniącej i tak było i tym razem. Pomimo ofiarności żołnierzy i sprawnego dowództwa trudno było przerwać pierścień obrony. Odległość od rezerw jak i sycylijskie słońce również nie pomagały. Jednak w końcu doszło do przełomu a nad wzgórzem załopotał żółty sztandar. Cel trzeci: Kotlina. Natarcie na trzeci pierścień obrony przebiegło już bez większych trudności. Choć obrońcy dalej walczyli niczym lwy. To jednak żółty sztandar wyparł wreszcie błękitny. Należy wspomnieć tutaj o pewnej legendzie, aniele stróżu lub jak niektórzy dowodzą zwykłym „mirażu”. Mianowicie wielu żołnierzy jak się wydaje obu stron widziało człowieka w czerwonej kamizelce i amerykańskim mundurze ,który poruszał się po terenie walk upominając żołnierzy obu stron by przestrzegali konwencji wojennych. Według niektórych relacji nie imały się go kule. Nie wiadomo czy to prawda czy tylko miraż spowodowany temperaturą , faktem jednak pozostaje iż walka odbyła się bez rażących przykładów łamania konwencji wojennych. Po udanej pierwszej części dowództwo zarządziło przerwę w natarciu. Uzupełniano amunicje jak i przede wszystkim wodę na którą zapotrzebowanie rosło z każdą minutą nieznośnej temperatury. Po chwili wyznaczono nowy punkt uzupełnień oraz wydano nowe instrukcje. Następny cel: budynek. Pomimo odwagi i poświęcenia niezwyciężona Heer uległa obrońcą jak i temperaturze. Dzielni grenadierzy pomimo obrzucania wroga granatami w ilościach hurtowych, nie byli zdolni przesuwać linii frontu o więcej niż parę metrów ,co dawało nacierający żołnierzom zbyt mało przestrzeni by wgryźć się w obronę, szybko byli z resztą wypierani przez obrońców. Problemem okazało się również pierwsze piętro na które dorzucenie granatów było ogromnym wyzwaniem, a znowu zrzucenie granatów w dół dzieciną igraszką. Na pochwałę zasługuje postawa medyków ,którzy nie zważając na kule nieśli pomoc kamratom. Trzeba mieć naprawdę sporo siły i cierpliwości by znosić ciągłe okrzyki: „Hilfe” i „Sanitäter”. Należy tu również wspomnieć o wspaniałej i osławionej wyprawie na tyły drużyny Herr Unteroffizera ,która mogła realnie odmienić sytuacje. Niestety zawiodła komunikacja między drużyną Herr Unteroffizera a grupą dywersyjną atakującą od frontu. W końcu zarządzono przegrupowanie. Znów można było chwile wypocząć i uzupełnić płyny. Niestety odnotowano znaczący spadek morale spowodowane impasem jak i co było do przewidzenia sycylijską pogodą. Następnym celem okazało się przejęcie dwóch punktów na placu za budynkiem. Pomimo początkowej organizacji i wyznaczonych celów poszczególnym grupą to dosłownie po chwili cała organizacja poszła psu w budę razem z miską. Sytuację starał się ratować Herr Unteroffizera organizując jakieś zalążki drużyny, jednak nie mógł nic poradzić na drastycznie spadające morale i stopniową ewakuacje pojedynczych żołnierzy do rodzimych jednostek. Zarządzono ostateczne przegrupowanie co realnie oznaczało koniec operacji na Sycylii. Większość żołnierzy powracała od razu do rodzin. Najwytrwalsi doczekali się wyśmienitego posiłku w doborowej kompani i wesołej atmosferze. Po posiłku i posprzątaniu przyszła pora na pożegnania. Przygotowanie ekwipunku i odjazd ze słonecznej Sycylii, gdzie zostało mnóstwo potu nie mniej kul ,pełno pięknych wspomnień i może parę kropel krwi. Teraz bardziej na poważnie dziękuję Ci Hubert ,że w prowadziłeś mnie w świat ASH(mam nadzieję ,że tomik okazał się dobrym towarem wymiennym za szelki). Przepraszam serdecznie SikorPL bo to ja byłem przyczyną jego obrażeń. Nie bój się do ASH się nie zniechęcam, moje „przerażenie” wynikało z tego iż mam podstawowe przeszkolenie medyczne i mam zakodowane: „Primo non nocet”. PS. Mam nadzieję ,że ktoś się przy tych wypocinach choć raz się uśmiechnie(może być z politowania).
-
Witam, Chciałbym zapytać czym jest wspomniany powyżej w informacji marker wystrzału(ile kosztuje, gdzie znaleźć oraz czy można go zastosować w replice P08 od KCW)? "Operacja Husky" jest moim pierwszym spotkaniem z ASH więc proszę o odrobinę zrozumienia. Jeśli już gdzieś pojawił się ten temat to przepraszam ,ale jeszcze się uczę wyszukiwania informacji na forum. Z góry dziękuję za pomoc. Pozdrawiam Striwaj
-
Witam, Również posiadam niemiecką maskę przeciw gazową wraz z puszką. I stąd pytanie do szanownej grupy. Puszka jak widać poniżej raczej w złym stanie , cała zardzewiała a w środku rdza wyżarła wronie korpus wraz ze swastyką(od drugiej wojny światowej walała się u rodziny po gospodarstwie,) zaś maska sypie się w rękach(nie jest istotna w tym pytaniu). Jak zabrać się do jej odnowy czy pozostawić w oryginale bo nie ukrywam ,że będę raczej celował w reko. Czytałem w wątku o kwasie szczawiowym przy tym u szanownego Snipernr1 puszka posiadała farbę u mnie rdzę ,wgniecenia i krew włożoną w to by ją otworzyć po latach zamknięcia. Nie posiadam obecnie lepszych zdjęć z powodu przebywania poza domem. Z góry dziękuję za wszelką pomoc. Pozdrawiam Striwaj
-
Będę na nocnej grze.