Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Cress (Michał)

Użytkownik
  • Posts

    19
  • Joined

  • Last visited

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

Cress (Michał)'s Achievements

  1. Jeszcze wielka prośba z mojej strony do osoby która znalazła dokumenty kapitan Kożuchowskiego pod oknem więzienia - wyrzuciłem je, żeby strażnicy nie znaleźli ich przy mnie. Jeśli będziesz na kolejnej grze, zabierz je proszę - chętnie zachowałbym je na pamiątkę.
  2. Zostałem wywołany przez Dominika, więc postaram się przedstawić przebieg rozgrywki z mojej perspektywy. Zanim jednak przejdę do szczegółów, muszę wyrazić wielkie podziękowania i uznanie dla organizatorów. Wasze zaangażowanie i dbałość o najmniejsze detale sprawiają, że mogliśmy przeżyć tę niesamowitą przygodę. Wielkie słowa uznania również dla wszystkich graczy ... moim zdaniem, z każdym kolejnym spotkaniem w tej konwencji, gra staje się coraz lepszym teatrem. W Kresach wcieliłem się w postać kapitana polskiego wywiadu, Bolesława Poraj-Korzuchowskiego, który przez większość rozgrywki powszechnie znany był jako Rajko Koljew – bułgarski dziennikarz. Szybko jednak okazało się, że pan Rajko jest zadziwiająco blisko marszałka Rydza-Śmigłego oraz wydarzeń toczących się w dowództwie. Podczas jednej z kontroli, wchodząc do karczmy, usłyszałem za plecami: „Już go nie sprawdzaj, to taka szara eminencja...” Pierwsze moje zadanie polegało na dostarczeniu dokumentów do sztabu marszałka. Dokumenty pochodziły z 5 Ekspozytury 2 Oddziału Sztabu Głównego we Lwowie, która była zagrożona przez zbliżające się oddziały wroga. Na szczęście, szybko udało się nawiązać kontakt z drugim oficerem wywiadu, którym okazała się być piękna przyjaciółka równie pięknej żony Rydza. Pierwszy kontakt z Wodzem był dla mojej postaci (i celów do osiągnięcia z karty postaci) początkiem kłopotów - marszałek miał dla mnie ciągle nowe zadania. Np. brałem udział w negocjacjach z węgierskim handlarzem bronią, miałem doprowadzić do zawarcia kontraktu, co wiązało się m.in. z koniecznością sprawdzenia jego wiarygodności. W tym celu nasz drugi oficer wywiadu udał się na Węgry. W międzyczasie, wraz z kolegą z policji, namierzyliśmy ruskiego szpiega. Ten jednak, podczas próby ucieczki, został zastrzelony. Przejęliśmy dokumenty i ulotki propagandowe, ale nie udało się go przesłuchać. Za to przesłuchanie rumuńskiego przedsiębiorcy, „wystawionego” przez braci wyznania mojżeszowego, trwało całe godziny. Chyba wszyscy słyszeli te krzyki. Wielkie słowa uznania za odegraną rolę i niebywałą odporność zarówno na męki, jak i próby przekupstwa. W międzyczasie pod przykrywką poszukiwań jednego z polskich oficerów udałem się do Rumunii, by sprawdzić sytuację po drugiej stronie granicy. Wreszcie rumuński przedsiębiorca przyznał, że są bolszewickimi agentami. Zeznał, że słyszał od nich hasła w stylu „przyjdą czerwoni i zrobią porządek”, że mają dużo pieniędzy i planują zamach na Rydza z użyciem ładunku z paliwa. Po rozmowie z Rydzem uznaliśmy, że czas zająć się tym problemem. Ze względu na pochodzenie podejrzanych, sprawa była delikatna dla oficjalnych organów, więc znaleźliśmy inne rozwiązanie. Tu inwencją popisał się jeden z kolegów pograniczników, który prowadził przesłuchanie więźnia …. Usłyszałem od niego: „No bo wie pan, mamy tu kilku chłopaków z Pragi, to możemy to załatwić po naszemu.” ;-) Plan był prosty: nocą „wjechać” i przeszukać pomieszczenia podejrzanych, a jeśli będzie trzeba, „pogadać” z nimi jak mają to w zwyczaju chłopaki spod bazaru Różyckiego. Niestety, spóźniliśmy się o kilka minut, bo podejrzani wyjechali – Dominik nie pozwolił przeszukać pomieszczeń pod ich nieobecność. Jednak utwierdziło nas to w przekonaniu, że Rumun mówił prawdę i mamy do czynienia z ruską dywersją. Po jakimś czasie panowie wrócili, akurat wtedy, kiedy wojsko i sztab przygotowywali się na szturm czerwonych na wioskę. Poza tym od pograniczników dowiedziałem się, że w samochodzie Żydów podczas przekraczania granicy znajdowały się towary, których straż graniczna nie mogła skontrolować (dokumenty na to nie zezwalały). Uznałem, że wpisuje się to w całą historię ruskich szpiegów i potencjalnego zamachu. Teraz już z udziałem policji podejrzani zostali zatrzymani, a lokal przeszukany. Piszę o tym tak szczegółowo, bo aresztowanie wzbudziło wiele emocji, a chciałem pokazać moją perspektywę. Ostatnim aktem rozgrywki było cofanie się do granicy rumuńskiej, umożliwienie wyjazdu dygnitarzom i ostatnia walka z bolszewikami przy szlabanie po polskiej stronie granicy. Zostaliśmy pokonani. Żołnierze zostali przeszukani i odebrano im broń. Ponieważ ja byłem w cywilnym ubraniu, nikt nawet nie zapytał mnie o dokumenty – miałem książeczkę wojskową oficera wywiadu - nie lada gratka. ;-) Nie zabrano mi również pistoletu i noża, co finalnie pozwoliło nam wydostać się z więzienia. I tu dygresja do tego, co napisał Grisza, że „pozbawiliśmy się przyjemności dalszej rozgrywki”. Nie znaliśmy scenariusza... Z naszej perspektywy sytuacja była prosta: jesteśmy polskimi żołnierzami uwięzionymi w ruskim więzieniu, od strażników słyszymy co chwila, że czekają na tortury, granica z Rumunią jest tuż-tuż... Uciekać czy czekać na kaźń? Zagraliśmy najlepiej, jak mogliśmy w tej sytuacji... Post factum faktycznie skomplikowaliśmy scenariusz, ale widocznie zabrakło mi wyobraźni. Mała uwaga: z więzienia uciekliśmy dwukrotnie... Po pierwszej nieudanej próbie nadal nikt mnie nie przeszukał, więc bagnet wykorzystaliśmy do drugiej próby... tym razem udanej. W czwórkę finalnie dotarliśmy do Rumunii.
  3. To ja mam analogiczne pytanie jak Sikor, tylko dla strony niemieckiej. Czy na miejscu obozowania są jakieś budynki?
  4. Z mojej strony również wielkie podziękowania dla: Dominika i Corteza za świetną organizację całego wydarzenia; kolegów którzy pomagali w rozstawianiu dekoracji i przygotowali Boforsa (wyglądał super – ciekawostka … kiedy wysadzaliśmy go petardą zapaliła się trawa, musieliśmy zatrzymać na moment grę, żeby ugasić mini pożar ;-) – to pokazuje, że niedopuszczenie piro było bardzo dobrą decyzją); wreszcie dzięki dla wszystkich uczestników za zaangażowanie i nieodpuszczanie pomimo upalnej pogody … to tworzyło fajny klimat imprezy. Zwrócę uwagę, że całość działań wojskowych trwała raptem niewiele ponad 4 godziny (pierwsza grupa FJ wylądowała pod Maleme tuż przed 11.00 a skończyliśmy o 15.15) a mimo to chyba wszyscy mogli poczuć trud tego pojedynku. Coś co moim zdaniem fajnie zagrało na Krecie to moderowanie po stronie organizatorów (ze strony niemieckiej - Dominik) i prowadzenie tak rozgrywki, żeby utrzymać dynamikę scenariusza.
  5. Ad Dominik ... potwierdzam że rozkaz mówił o zdobyciu SD z nastawami ... zdobycie SD bez nastaw pozwoliłoby uniknąć bombardowania rafinerii, co samów w sobie byłoby sukcesem, ale nie celem gry. Potwierdzam też, ze w poszukiwaniu SD rano wyruszyło 5 FJ/WH i nie jest to wina organizatorów.... co do nocnych harców .... ich celem było zdobycie informacji o godzinie nalotu ... częściowym sukcesem okazała się dekonspiracja di Resio
  6. Ad Grzesiek ... Robert, emocje pojawiają się tam gdzie ludziom na czymś zależy, próbujemy zwrócić uwagę na kwestę które dla nas są problematyczne, to nie jest wylewanie żółci żeby zrobić komuś na złość. Robimy to po to, żeby jak najwiecej osób dobrze się bawiło. Jeszcze raz wielki szacun za organizację i cały koncept - bo on jest świetny.
  7. Co do spacerów .... mój licznik zegarkowy pokazał 38km (sobota, niedziela) :)
  8. Z tego co zrozumiałem zupełnie przypadkowo znalazł się w miejscu gdzie planowaliśmy ustawić radar. nie do końca był to przypadek ... przeczesywaliśmy całe wybrzeże od strony Pn zakładając że urządzenie musi stać nad brzegiem morza (przeszkody lądowe nie mogą zakłócać sygnału) od strony Dalmacji
  9. Co do dysproporcji sił, która moim zdaniem mocno popsuła grę .... bardzo dobrze było to widoczne w niedziele rano, kiedy już nie chodziło o „podchody” ale wojskowe starcie ... jednocześnie mieliśmy znaleść i odbić silent drum i bronić obozu z kryształem ... w dwuosobowym zespole znaleźliśmy urządzenie ... bronione przez 5-6 Amerykanów .... swoją drogą bardzo kulturalnych i przyjaźnie nastawionych, pozdrawiam :) przynajmniej nie chcieli nas wieszać za naloty na Londyn
  10. Fajnie opisane historia Sikor, dzięki. Ze swojej strony dołożę dalszy ciąg, choć z pewnością brakuje mi takiego „pióra” ;-) Po nieudanej akcji na Wyspie Ośmiornicy, Kruger został przeniesiony na front wschodni, gdzie ostatecznie pod koniec wojny trafił do niewoli i sowieckiego łagru. Po kilku latach pracy w syberyjskiej kopalni, znalazł się w tej nielicznej grupie szczęściarzy, którym udało się przeżyć i wrócić do domu. Przez cały czas nie dawało mu jednak spokoju pytanie … co stało się z kryształem? Po latach przeszukiwania archiwów natrafił na list napisany przez …. kapitana Carlo di Resio? Czytał go wielokrotnie popadając w zadumę i za każdym razem konstatacja była ta sama … jak różne interpretacje tych samych zdarzeń mogą zmieniać historię ludzi. Di Resio uznał nie zabranie jego i Profesora na pierwszą część wyprawy w poszukiwaniu kryształu a potem odcięcie go od informacji o znalezisku, jako akt narzucenia woli hegemona - czyli Niemców –słabszemu i podporządkowanemu narodowi włoskiemu. Tymczasem było to działanie wynikające z czystych pobudek taktycznych. Di Resio przybył na wyspę później niż cała grupa niemiecka i Profesor. O 14.00 kiedy wydano rozkaz wymarszu, żeby możliwie jak najszybciej (przed Aliantami) przejąć wiadomość umożliwiającą znalezienie kryształu, di Resio nie był gotowy do wymarszu - miał dołączyć do grupy później. Ograniczenie liczby osób wiedzących o znalezieniu kryształu do minimum, miało na celu zmniejszenie ryzyka przekazania takiej informacji Aliantom na wypadek niewoli i przesłuchania. Rozstrzelanie Chorwatów … hmmm – znaliśmy ich przecież z pierwszej wyprawy po kryształ … weseli, sympatyczni ludzie … razem współpracowaliśmy, ale wojna zmienia wszystko … przed przybyciem na wyspę, pozyskane informacje wywiadowcze wskazywały, że współpracują teraz z Aliantami … ryzyko wykrycia oddziału i jego liczebności przed znalezieniem kryształu była zbyt dużym ryzykiem … Kruger zastanawiał się czy list jest autentyczny. Przecież sam wykonał egzekucję na włoskim kapitanie, skąd zatem list? …. kryształ? …. paranormalne zdarzenia? … czy to oznacza, że jeszcze się spotkamy? Byłoby super, bo gry przygotowane przez Corteza i Dominika dostarczają niepowtarzalnych przeżyć, za co bardzo wam dziękuję. Bardzo podobało mi się też to co napisał Mareq … to przede wszystkim mierzenie się z własnymi słabościami … kiedy pada deszcz, jest zimno i jesteś zmęczony, możesz się wycofać albo iść dalej. Jeszcze raz dziękuję wszystkim za wspólną zabawę. Z drugiej strony całkowicie podpisuje się pod uwagami wskazanymi przez Ashigara i Gregoriusa. Warto przedyskutować je przed kolejną edycją – mam nadzieję. Kpt. Kruger
  11. Również gratuluje Aliantom, kawał dobrej roboty! Jak widać nam nawet fart nie pomógł... dzięki wszystkim za grę
  12. Luftwaffe proszę o zalogowanie się na kanał utworzony przez Ashigara ewentualnie bezpośredni kontakt do mnie cresspl@yahoo.com
  13. Co do organizacji gry i scenariusza podpisuje się pod opinią Sikora – kolejna świetnie zaplanowana przez was batalia. Wielkie słowa uznania również za aktywne moderowanie rozgrywki w jej trakcie (patrz zawrócenie oddziałów spod Arnehem), co pozwoliło zachować emocje niemal do końca. Sama rozgrywka … bardzo dało się nam (KG Walther) we znaki wykorzystanie pojazdów przez XXX Korpus. Niestety (i tu nasza wina) nie przygotowaliśmy wystarczająco dużej ilości granatów przeciwpancernych (mąka-granete). W efekcie Brytyjczycy przejeżdżali przez nasze pozycje obronne bez napotykania realnego oporu – dopiero ich „wysypanie” się z auta (często na naszych tyłach) rozpoczynało walkę. Najbardziej kuriozalna sytuacja miała miejsce przy moście przed Nijmegen, kiedy przed obrońcami trzykrotnie przejechało auto ze śmiejącymi się i wiwatującymi Brytyjczykami, zanim dowódca zdecydował o „zrzucie”. Warto uważniej czytać opis scenariusza.
  14. Popieram Vlad'a! Oczywiście Dominik decydujesz, ale .... jeśli brakuje nam kilku wpłat zorganizujmy szybką zbiórkę wśród zapisanych ...
  15. Również dziękuję wszystkim uczestnikom za grę i towarzyszące jej emocje, organizatorom i osobom wspierającym za przygotowanie spotkania. Co do upału, który niewątpliwie dał się wszystkim we znaki i obniżył dynamikę gry w końcowej fazie … pozytywem jest to, że doświadczyliśmy warunków jakie zapewne panowały na Sycylii w czasie lądowania Aliantów … a przecież zawsze chodzi nam o jak największy realizm rozgrywki – nie wiem Wish jak załatwia się takie sprawy (meteo), ale świetna robota – potwierdzająca bardzo dobrą organizację eventu! ;-) Co do części nocnej … co się odwlecze …. a nietoperze nie raz będą wspominane przy ogniskowej kiełbasce i piwku. ;-) Jeszcze raz dzięki.
×
×
  • Create New...