Odpowiadając na pytanie Kuby: ( nie wiem czy byłeś na tej grze na Brusie)
Nasz etatowy marksman tym razem wcielił się w postać jednego z dwóch snajperów poruszających się po dość dużym obszarze leśnym. Ich początkowe zadania polegały na współpracy w zadaniu eliminowania wyznaczonych (papierowe tarcze z postaciami) celów. Wiem ile radochy sprawiały chłopakom miny "strażników", kiedy ich kulki trafiały w cel ponad głowami "wroga", a oni, niezuważeni wycofywali się bez strat. I całość ich podscenariusza odbywała się w trakcie trwania walk innych, sporych oddziałów.
Gra trwała wcale nie długo jak na zasady CCS bo ok 6-7h. Ale zgadzam się że to niezbędne minimum, aby się w skryty sposób przemieścić rozlokować, powalczyć i wycofać.
Bardzo dobra moderacja gry pozwoliła abym, jako dowódca oddziału, mógł wykorzystać, zakamuflowanego niedaleko pozycji "wroga",snajpera, w roli obserwatora , ale również eliminatora obrony w momencie naszego szturmu na zadany cel.
Niewątpliwie najlepiej byłoby aby on sam się tu wypowiedział.