Maniak1988, lecler, jeśli to ten sam samochód i kartką była mapka, to zawinął ją "nasz" stalker, bo zobaczył mapkę a na tył nie patrzył.
swirekster ale wojsko tak miało, przynajmniej my, czyli najbardziej korupcyjny posterunek na polu między kukurydzą, Azymutem a Główną Bazą Wojska.
Po stronie wojska, przynajmniej z mojego punktu widzenia, problemem była jego ilość --> zbyt mało. Na posterunku, gdzie byliśmy i który miał być pilnowany/broniony [rozkaz to rozkaz] przy obsadzie 7 osób nie mogliśmy sobie pozwolić na zbyt wiele, mimo to bawiliśmy się chyba lepiej jak obstawa bazy, u nas panował pełen relaks i zero stresu, luch time non stop i mieszanie w głowach stalkerom przy pomocy radia :wink:
Problemem była komunikacja ze stalkerami [nie wszyscy całe szczęście], jeżeli wojsko krzyczy, żeby podejść to się dogadamy, bo jak będziemy biegać po polu to będzie wnerw i strzelanie, to znaczy to, że można podejść, gdyż inne zachowanie odrywa nas w ten sposób od relaksu. Byliśmy bardzo słabo opłacani więc korupcji w naszym oddziale wcale się nie dziwię :wink:
Na zabawę/klimat nie narzekam, czułem się w 100% słabo opłacanym, pozostawionym samemu sobie żołnierzem :wink:
Na koniec dwie sprawy:
* egzekucja stalkera w Gułagu, którą wykonywałem, praktycznie sam koniec gry: jeśli broń jest przyłożona do głowy a ja mówię "nie żyjesz" to po fakcie nie rzucasz się na mnie z nożem [jak to miało miejsce], bo chciałeś cytuję: "EPICKO ZGINĄĆ". "Nie żyjesz" oznacza tylko jeden stan: trup.
* jednemu z dwójki stalkerów, z którymi mieliśmy w okolicy naszego posterunku wymianę ognia, polecam zachowanie dla siebie tekstów o tym, co moja Stara robi za pieniądze. Scenariusz, gra, wymiany celnych ripost to jedno, ale za chamstwo konsekwencje pojawić się mogą.