Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Wshark

Użytkownik
  • Posts

    43
  • Joined

  • Last visited

Wshark's Achievements

  1. Kret , mieszkam 400 metrów od tej drogi. AWR_Ronin. Tak to prawda, pasjonaci są czasami lepiej przygotowani do wojska niż żołnierze zawodowi. Ale jeśli ktoś jest prawdziwym pasjonatem i z nieprzymuszonej woli uczestniczy w rozgrywkach MIL-SIM to powinien także zaakceptować prosty system dowodzenia i podległości.
  2. Na takim prawdziwym gdzie są sami zaproszeni ludzie - nie . Nie zostałem zaproszony.
  3. Thor, Jeżeli npl dowiedział się o twojej obecności na swoim terytorim to...wybacz nie zdążysz się nawet przekonać czy jesteś dobrym dowódcą. Zadania sił specjalnych to właśnie m in przenikania na terytoriom npla w sposób niezauważalny i pozostawanie na jego terytorium niewykrytym. Jeżeli moja grupa zdradzi swoją obecność przed wykonaniem zadania, to pozostaje tylko jedno, walczyć do ostatniego naboju lub alarmowo prosić o transport na swoje terytorium. ja idzie za toba pościg to nie ma czasu ani na spanie, jedzenie, wysyłanie patroli, jednym słowem spierd......byle dalej od pościgu. Może uda się jeszcze dzień lub dwa przetrwać. A tak w ogóle Thor, masz jakieś doświadczenia z wojska? Czy jesteś teoretykiem wojskowości szeroko pojętej? Tak pytam, bo ja wcześniej przedstawiłem swoje kompetencje do zabierania dyskusji w tym temacie. Jak byś chciał się dokładnie dowiedzieć to proszę. Szkoła Chorążych Wojsk Lotniczych Dęblin promocja 1987, 5 lat w 37 Pułku Śmigłowców Transportowych, 10 lat w 59 PŚB Pruszcz Gdański, Miejsce pełnienia służby w pułkach - Sztab pułku, dowództwo. Potem 5 lat w Policji na dowódczym stanowisku w wydziale prewencji. Ja sie przedstawiłem. Teraz TY proszę. Porównamy kto ma jakie doświadczenie w dowodzeniu i na czym opiera swoje wypowiedzi. A potem przejdziemy do dalszego teoretyzowania. Ale, ale, ja tu tworzę w oparciu o realnie doświadczenia z wojsk, a Foka ma rację. Prawdziwe dowodzenie w grach nawet MIL-SIM nie wchodzi w grę. Nawet jego namiastka spotyka się z oporem naszych kolegów. Spora cześć z nich nigdy nie była w wojsku, część ma cieniutkie doświadczenia ze studiów i z założenia są niechętni do poddawania sie jakiemukolwiek dowodzeniu. I tak wszyscy wiedzą lepiej od dowodzącego co należało by w tej sytuacji zrobić. Ale tego właśnie nie rozumiem. Wydajemy (no ja nie - nie mam po prostu) masą kasy na jak najbardziej realne wyposażenie, tuningujemy za niebotyczne pieniądze broń, jesteśmy w stanie nosić ze sobą ciężkie plecaki (no tak, góra 3 km :) ) niektórzy nawet są w stanie nosić ze sobą własne efekty przemiany materii, racje MR, zasady trafień, limity amunicji 1 do 1, apteczki, budujemy bazy, tworzymy scenariusze porównywalne do autentycznych scenariuszy Akademii Sztabu Generalnego WP, ale dyscyplina, dowodzenie...tfu.....na babskie j.....nie do przyjęcia. MIL-Sim czy zabawa? Czym to wobec tego różni się od zwyczajnej strzelanki zrealizowanej na dobrym scenariuszu? Klimatem szpanu i lanserki?, Szkoda by było....
  4. Thor, jak wiesz, każdy rodzaj wojsk, każda armia świata ma swoje odrębne i tylko dla siebie stworzone procedury. Jeżeli dowódca na miejscu po analizie sytuacji,decyduje się na wystawienie jednego wartownika to widocznie tak musiało być. Jeżeli sytuacja tego wymaga wystawia dwóch, trzech itd. Tylko zastanów sie, na obcym wrogim terytorium, nie jesteś ścigany, wróg nie wie o twojej obecności, w głębokim lesie, masz do dyspozycji 8 ludzi, za kilka godzin czeka was marsz do punktu odległego o powiedzmy 20 km, jeżeli każdy będzie pełnił wartę przez np 30 min to na pewno będziesz miał bardziej wypoczętą ekipę niż np wystawiając 2 wartowników prawda? Zadaniem wartownika, jest alarmowanie, nie samodzielne podejmowanie walki. I tu masz wytłumaczenie dlaczego ten wartownik z mojego opowiadania dał radę. Okazało się, że była próba zamachu na śmigłowiec, ale wartownik był czujny i jak powiedziałem zdążył zaalarmować swojego dowódcę. Wartownik pełnił tak służbę, że rano jak przyszliśmy do śmigłowca nie było go widać. Dopiero jak przekroczyliśmy odległość około 25 metrów od ś-ca, to "z pod ziemi" padła komenda: "stój służba wartownicza!" Ja mówię o takim wartowniku. Ci "gamonie" to pluton specjalny z Lublińca. Cel rozpoznali a nie zdołali go zniszczyć. Rozmawiałem po tym poligonie z jednym z nich i ten powiedział, że jak został ogłoszony alarm i zrobił się ruch, to woleli dać nogę, bo to nie było ich nadrzędne zadanie. Jeżeli na warcie będzie stał Kazio co to musi spać 9 godzin na dobę i mu kazali, a on jest śpiący, to nawet 20 wartowników nie upilnuje jednego posterunku. Na zdobytym przyczółku organizuje sie punkt oporu, a nie bazę. Pewnie znaczenia "baza" ma dla każdego z nas inne znaczenie. Dla drużyny w lesie to miejsce stałej dyslokacji, odpoczynku, miejsce względnego bezpieczeństwa. Można tam i coś ciepłego sobie ugotować i rozpalić małe ognisko, wysuszyć ubranie, pospać np w ziemiance itp. A więc jest sens zakładać taką małą bazę. Pokazują to nawet doświadczenia partyzanckie z okr. II WŚ. A baza tymczasowa służy właśnie do zrzucenia części sprzętu, w pobliżu miejsca ataku, tymczasowe pozostawienia zapasowej amunicji, baterii do radiostacji itp. Rozumiem, że dla ciebie baza to kontenery mieszkalne, płot z drutu kolczastego, wierze wartownicze itp. A więc ty mówisz o działaniach sił regularnych w sile batalionu na zdobytym terenie, ja o działaniach drużyny sił specjalnych na terytoriom wroga.
  5. Thor, - z czasem dowódcy nabiorą wprawy w dowodzeniu na MIL-Simach i ekipy będą miały czas na odpoczynek. Dowódcy muszą także planować, przewidywać, analizować i na tej podstawie wydawać polecenia i rozkazy podwładnym. Jeżeli podczas rozgrywki o której wspominasz, poszczególne ekipy były niewystarczająco dowodzone, to efekt był właśnie taki o jakim wspominasz. - Jak zakładasz bazę na Własnym terenie dla 50 ludzi to praktycznie nie ma problemu z zabezpieczeniem bazy. Chyba, że dowódca podejmie decyzję o zawężeniu ochrony bazy TYLKO do wewnętrznych posterunków. A co robią wysłane w teren patrole? Wczasy jakieś czy co? To wtedy fakt, jeden zwiadowca ( może satelita, samolot rozpoznawczy) jest w stanie skierować na Ciebie nalot bombowy, ogień artylerii polowej, wysłać kompanię piechoty zmechanizowanej przy wsparciu kompanii czołgów aby zlikwidować na Twoim terytorium Twoją bazę. Ja skoncentrowałem swój wywód na grupie działającej na obcym terytorium. w sile drużyny. 3 Drużyna - najmniejszy pododdział występujący w większości rodzajów wojsk. Jest przeznaczona do prowadzenia walki albo zabezpieczenia działań bojowych. W artylerii jej odpowiednikiem jest działon, w wojskach zmechanizowanych i pancernych - załoga wozu bojowego, w niektórych jednostkach rakietowych, łączności i logistycznych - obsługa wozu, urządzenia lub agregatu, a w kawalerii - sekcja. W zależności od rodzaju wojsk, ich przeznaczenia i funkcji, stan liczebny drużyny wynosi 3-15 osób. (źródło - Wikipedia) Chcesz tworzyć bazę na 50 osób na obcym terytorium bez zabezpieczenia terenu innymi siłami własnymi? w takim wypadku to ty jesteś samobójcą Thor. Foka. Tak mówiłeś o 25 osobach, ale mówiłeś także, że 10 z nich było na patrolu, a to już tylko 15 osób do zmieszczenia minus wartownicy, to już bez problemu zmieścisz wszystkich odpoczywających o okręgu 10m średnicy. No chyba, że każdy z nich chce mieć tylko swój "apartament", ale czy my mówimy o MIL-SIM czy o szkółce niedzielnej? I jeszcze jedno, wiesz kiedyś byłem na poligonie gdzie po wykonaniu zadania nasz śmigłowiec został na lądowisku, dowódca warty przysłał jednego wartownika do pilnowania śmigłowca. Wartownik z dawnej 6 Pomorskiej Brygady Desantowo- Szturmowej. Lądowisko w lesie poza obozem. Na naszym terytorium działała grupa dywersyjna która jak sie potem okazało, miała za zadanie zniszczyć także nasz śmigłowiec. Efekt? Jeden wartownik ochronił lądowisko, śmigłowiec, nas. Po prostu tak pełnił wartę na posterunku, że to ON wszystko widział i słyszał. W porę zaalarmował swojego dowódcę. Wartownik na posterunku ma wszystko widzieć i słyszeć bo od tego zależy życie jego kolegów. Rozumiesz? Jeden dobry wartownik potrafi zapewnić spokojny sen swoim kolegom z drużyny.
  6. Dzięki Majkel za założenie tego tematu. ad.1 Dowodzenie ekipą nie podlegającą stosunkowi służbowemu. No cóż, podczas imprezy MIL-SIM każdy dobrowolnie oddaje się pod dowództwo osoby wyznaczonej przez organizatora. A wiec, tak jakby nawiązuje stosunek służbowy. Jeżeli jakiś uczestnik nie wykonuje poleceń dowodzącego dotyczących wykonywanego zadania, podjęcia określonego działania lub zaniechania to......niech się zbiera do domu. O założeniach MIL-SIM napisano już tyle, że każdy, kto zostaje tam zaproszony akceptuje WSZYSTKIE wymagania dla tego typu spotkań. Jeżeli dowódca jest wybierany demokratycznie z grona współplemieńców to także nie widzę problemu, zawsze można go zmienić, demokratycznie. Powiedzenie dowódcy: "mam cię w d...." podczas takiej imprezy według mnie dyskwalifikuje uczestnika z następnych spotkań. ad 2. Zabezpieczenia bazy. Baza jako miejsce zgrupowania, odpoczynku, stałego pobytu powinna być organizowana w taki sposób, aby była jak najłatwiejsza do obrony, zabezpieczenia, a trudna do wykrycia. Nikt nie założy bazy na 50 osób w rzadkim lesie, przy drodze, lub na wielkiej polanie. Mając do dyspozycji, powiedzmy drużynę, założenie bazy nie stanowi problemu ponieważ na obcym terytorium nasza obecność Musi być maksymalnie maskowana. Zajmujemy jak najmniejszy teren, jakieś zagłębienie terenu, rów, najlepiej w taki sposób aby, maksymalna ilość naturalnych przeszkód terenowych utrudniała nplowi podjęcie skutecznych działań obserwacyjnych. Takie rozwiązanie pozwoli na zabezpieczenie naszej bazy nawet przez jednego człowieka zmienianego co 2 godziny. Dowiedzione jest doświadczalnie, że wartownik utrzymuje gotowość i czujność przez maksymalnie 30 minut. Potem należy kontrolować jego czujność. Od tego jest właśnie dowódca lub jego zastępca! Jak baza zajmuje okrąg o średnicy 15 m dla drużyny, to źle świadczy o dowódcy. Takie rozśrodkowanie sił utrudnia podjęcie ewentualnego cichego alarmowania, i zwiększa ilość śladów pozostawionych przez nas na tym obszarze. Drużyna powinna zajmować obszar o promieniu max 5 m. To zapewnia skrytość, komunikację słowną i kontakt wzrokowy. W nocy też łatwiej nadzorować ekipę i zapewnić jej ochronę. Jeżeli zaczniemy rozpatrywać bazę dla kompanii to już inna historia. Ale wątpię aby kiedykolwiek na spotkaniach ASG a klimacie MIL-SIM ktoś z nas miał okazję dowodzić takimi siłami. Im większy obszar bazy tym trudniej go chronić. Ale nikt nie mówił, że dowodzenie to prosta sprawa. (Frazes :) )
  7. Thor, Foka, załóżcie temat "dowodzenie". To nie taki temat. Nie będę tu "śmiecił". Bo "oberwę" od WAS za to. Tam z przyjemnościa pogadamy. A tak apropo, Foka był czas kiedy dowodziłem 300 ludźmi nie podczas zabawy ale podczas pracy. Wiem, że niczego to nie dowodzi, ale też dałem radę.
  8. Dość dobrym sposobem maskowania swojej obecności na terytorium npla w postaci pozostawiania takich "śladów" jest zwykły czarny, mielony pieprz. Załatwiamy sprawę do specjalnie w tym celu wykopanego dołka ( 20X20X20) zasypujemy ziemią, maskujemy darnią, przysypujemy liśćmi, gałązkami i posypujemy to pieprzem. Pies idąc po śladzie trafi na pieprz, który skutecznie zniechęci go do dalszego tropienia na kilkanaście minut. W celu dalszego podjęcia tropu przewodnik będzie musiał ponownie zachęcić psa do tropienia. Z doświadczenia wiem, że pies po takim zdarzeniu bardzo niechętnie podejmuje sie dalszego tropienia. Szkoda zwierzaka, ale jak wojna to wojna :) Zresztą technika tropienia śladów zapachowych przez psy jest dość skomplikowana i wiem z doświadczenia, że zapach fekaliów jest jednym z ostatnich, które psy uwzględniają idąc po śladzie. W lesie jest dość innych atrakcji zapachowo - wydalniczych dla psa niż ludzkie.:)
  9. Thor, zawsze i wszędzie na każdej wojnie przy każdym zadaniu, ludzie to podstawa. Ale ludzie którzy idą z tobą w bój, także wiedzą jak ważne jest wykonanie zadania. Głodni, zmarznięci, ranni czy w inny sposób niedysponowani - muszą wykonać zadanie :) Jeśli tylko żyją :) To się nazywa MORALE. :)
  10. Ja rozumiem, że przedstawiona w temacie "toaleta" to przenośnia odnosząca się do ludzi, którzy nie czują tematu MIL-SIM i szukają wygód podczas działań. Jeżeli w spotkaniach MIL-SIM klimat realizmu odgrywa podstawowa rolę (no, za wyjątkiem ostrej amunicji i tego typu realizmu ;) ), to jakie wygody?! W dużej imprezie, w bazie, proszę bardzo, prysznice, WC, kuchnia polowa itp. Ale na małej lokalnej imprezie......? Jak wojna to wojna :) Chcesz się wys....... to meldujesz dowódcy co musisz, idziesz z karabinem w pogotowiu, robisz, korzystając z liścia łopianu, likwidujesz ślady swojej obecności i wracasz do szyku. :)
  11. Thor, w tym temacie nie było wątku "dowodzenie" a więc nie pisałem nic o sposobie dowodzenia zespołem w terenie. Dla mnie jasną sprawą jest takie "organizowanie pracy" zespołu aby zapewnić sobie "maksymalną wydajność" moich podwładnych. Zawsze należy dostosować sposób przemieszczania się w zależności od rodzaju terenu, pory doby, odległości planowanej do przebycia. Istnieją co prawda pewne prawidła dotyczące szybkości marszu, czasu przerw, ale one nie uwzględniają naszej specyfiki ASG i poziomu kondycji fizycznej naszych kolegów ( w znacznej części to przecież kanapowi -jak ktoś napisał wcześniej- komandosi :) ). Ja stosują dla mojej ekipy metodę dostosowania prędkości do najsłabszego członka w ekipie, którego zawsze mam w zasięgu wzroku, najchętniej na moim prawym skrzydle lub przede mną. Co 30 min marszu robię 5 min przerwy (na poprawienie oporządzenia, skorzystanie z zawartości manierki, na ustalenie położenia w terenie względem mapy. Co drugą przerwę powiększam do 15 min. Jest czas na jedzenie i troszkę dłuższy odpoczynek. Ale to tylko w przypadku kiedy mam przemieszczać ekipę na dłuższe dystanse i mam zapas czasu. Sami wiecie, że na naszym polu walki różne zdarzają się sytuacje. Jak tylko mam możliwość daję ludziom odpocząć. Inną sprawą są patrole. Z racji swojej specyfiki i konieczności wytężenia uwagi co jakiś czas daję tylko 5 min odpoczynku. Rozumiem, że mówimy o patrolowaniu a nie pobycie w sektorze. Jak założysz temat "dowodzenie na MIL-SIM", to wtedy bardzo chętnie podyskutujemy dalej na takie tematy. Foka. Jak zauważyłeś nie określiłem ilości posterunków przy zabezpieczaniu obiektu. Wszystko staje sie przejrzyste jeżeli jeden zespół wartowników pilnuje całego obiektu. 3 ludzi na warcie w systemie trzy zmianowym. Przy większej ilości posterunków mamy bardziej skomplikowaną sytuacje, ale przy 25 ludziach nie wyznaczę 5 posterunków. Może wystarczą 2? To sam muszę ocenić. Istnieje także możliwość (w przedstawionej przez ciebie sytuacji) wejścia 10 ludzi wracających z patroli na zmianę odpoczywającą, czuwająca (10 ludzi) idzie na patrol. Ci co wrócili z patrolu mają minimum 4 godziny na odpoczynek (2 jako odpoczywająca i 2 godz na czuwającej). Można tak zrobić? A tak naprawdę, zawsze dowódca ma taki sam problem. Ludzie zmęczeni, głodni, wkur,,,,zmoknięci, zmarznięci. A zadania do wykonania. Ale sądzę, że jak MIL-SIM, to pełna forma tej imprezy. Realizm przede wszystkim Tak? A więc zero marudzenia, dyskusji. Rozkaz to rozkaz. A to i tak dowodzenie zbierze albo laury ( rzadko) albo gromy za imprezę.
  12. Gdybym był dowódcą to zrobił bym tak. W bazie przy zabezpieczaniu obiektu, skład warty na posterunkach, skład czuwający i skład odpoczywający. Znacie to z wojska? Kto ma zmianę odpoczywającą - odpoczywa śpi, leży, je, gra na gitarze itp, kto ma zmianę czuwającą - czuwa, oporządzenie na grzbiecie, broń w garści, ale dalej w bazie, można jeść, czytać. Kto na posterunku - ten wiadomo, czujnie strzeże i zdecydowanie broni. Posiłki - na imprezę 8 godzin w ogóle nie warto zabierać niczego poza wodą i jakąś bombą kaloryczną ( czekolada). Na więcej niż 8 godzin racja MR, lub kawał suchej kiełbasy w łapę i bułkę w dłoń, ewentualnie jakaś konserwa mięsna ( wegetarianie będą mieli łatwiej, marchewka, soja itp mieszczą się w zasobnikach w większej ilości :) ) + woda - przynajmniej 1 litr. Na 24 i więcej - ja zabieram suchą kiełbasę, pokrojony chleb, jakiś owoc. Każdy powinien zabrać to co lubi i dźwigać to sam. Można uzgodnić, że w przypadku jeszcze dłuższych spotkań, w ekipie podzielicie się tym, kto, co zabiera. Kiedy posiłki? Tak jak na akcji. Jemy wtedy kiedy mamy czas. Czasami może się zdarzyć, że akcja jest na tyle intensywna, iż posiłek zjemy po 20 godzinach. Na to nie ma przepisu. Dowódca prowadząc swój oddział musi przede wszystkim wykonać zadanie. Można tak poprowadzić grupę, aby np. być w wyznaczonym punkcie 20 min wcześniej. Po zabezpieczeniu miejsca postoju, jest czas na posiłek itp. Zasada jest prosta jemy to co mamy i kiedy możemy , odpoczywamy kiedy możemy i gdzie tylko się da. Inną sprawą jest, że część z naszych kolegów nie wyobraża sobie dnia bez trzech posiłków dziennie, podanych do stołu. Odpoczynku w łóżeczku pod kołderką. Rada dla nich - nie przyjeżdżajcie na imprezy MIL-SIM. To nie dla was.
  13. Happy666, prowokujesz co bardziej nerwowych forumowiczów do nerwowych odpowiedzi. Ja także jestem nerwowy, a więc........nie zawracaj d....takimi sprawami w tym temacie. Czytaj to co napisali inni i albo pisz coś co ma sens albo czytaj i nic nie pisz..... Nie denerwuj spokojnych ludzi :) Sorki za off top, ale mnie poniosło. :killer:
  14. A ja mając snajpera w drużynie dał bym mu zadanie siania terroru i strachu w głębi ugrupowania npla. Po prostu idź i poluj! Wiecie jak na psychikę człowieka działa świadomość ciągłego zagrożenia, jak paraliżuje go strach. Takie działanie mieści się w taktyce działania zarówno prawdziwych snajperów jak i snajperów ASG. Drugi sposób działania to polowanie z za linii ugrupowania własnego. To także jest metoda o której piszecie wcześniej. Ale dla prawdziwego snajpera prawdziwą adrenaliną i klimatem jest POLOWANIE! Rozpoznanie, działanie w linii obrony, blokada kluczowych pozycji to tak jak pisał Thor bonus. No chyba, że snajper (zespół) sam blokuje, powiedzmy flankę. Ha, to jest właśnie to! Mając łączność ze snajperem działającym samodzielnie w głębi ugrupowania przeciwnika dowódca może otrzymywać jak przekazywać informacje uzupełniające, rozkazy likwidacji konkretnych celów itp. A najlepszą zabawą jest walka snajper kontra snajper :) To także jest jednym z głównych zadań snajperów na prawdziwym polu walki.
  15. Popieram przedmówców. Na obcym terenie, na swoim terenie, do tego aby wykonać zadanie przemarszu i odnalezienia punktu w zaplanowanym czasie, aby znaleźć swoją pozycję na mapie i umieć odpowiedzieć sobie lub naszym kolegom; "no, gdzie teraz idziemy?" KOMPAS! Tylko - dobra rada - dajcie sobie spokój z kompasami za 10-20 zł. Szkoda kasy. Jak kompas to przynajmniej firmy SUNNTO. Dosyć dobre są także oryginalne kompasy wojskowe. Pozostaje jeszcze elektronika GPS, różne zegarki z funkcją "kompas" renomowanych firm, kompasy elektroniczne. Nie mam, nie używałem, nie wypowiadam się. Do kompletu z kompasem bardzo przydatna jest MAPA rejonu w którym "działamy" :) No, ale takim zestawem trzeba już, tak jak powiedzieli moi przedmówcy, umieć sie posługiwać. A z tym, znaczna część graczy ASG ma bardzo poważy problem.
×
×
  • Create New...