Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Wojti

Użytkownik
  • Posts

    18
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Wojti

  1. Artykul zostal umieszczony w dziale SPORT, bo tak zdecydowala redakcja (info dla wyjasnienia). Mozna by prowadzic dysputy, "walkowac" i 1000 razy, czy to sport (ekstremalny, maj god ;) ), hobby czy mily sercu temat itp... Ale chyba nie to jest najwazniejsze. Natomiast milo jest czytac (i slyszec), ze pod wzgledem merytorycznym jest on do zaakceptowania przez spolecznosc airsoftowa. Pozdrawiam
  2. Dwa powyzsze posty swiadcza o nieudolnej propagandzie :) i sianiu fermentu... Tottek, zapomniales o dopisku do goscia z neseserem - "Czlowiek Mucha", najlepszy "lotny" agent wywiadu Katangi ;) - dzis wyjatkowo trzezwy i na chodzie!
  3. Widze, ze wiejski samogon koledze towarzyszowi do glowy uderzyl :) Juz nie te czasy, by wierna butelce "komandosa" zgraja, wygrywac wojny i bitwy mogla - no chyba, ze piszemy o bitwach przy butce z piwem :) Biorac pod uwage, ze wojska katangijskie daly sie nabrac na fortel rodem z ery berka kucanego i przepuscily naszego sprawnego killera, ktory zrobil co musial - zabil piajnego generalimusa Tade-Usza - mozna zakladac, ze katangijczycy cierpia na postepujaca jaskre i samogonowy syndrom "jestes moim przyjacielem". :) Panowie Gorgonia juz wygrana ma w kieszeni :) A na powaznie, szykuje sie kolejna ostra przeprawa...
  4. Witam wszystkich! Troche pozno tych kilka slow odemnie, ale jak to mowia: lepiej pozno niz wcale. Chcialem serdecznie podziekowac Wam za przybycie i zabawe w Twierdzy (i okolicy). Bylo milo i sympatycznie (z mojej perspektywy), choc, niestety nie obylo sie bez potkniec i niedociagniec. Ale to ostatnie zostalo juz wyjasnione przez Tadka wiec o tym sza! Milo bylo mi poznac nowe osoby (pozdrowienia dla Giersa - plus ekipy, ludzi z Bialegostoku i Lodzi). Pozdrawiam Wszystkich! Naprawde fajnie jest bawic sie w Waszym gronie. Pozdrawiam rowniez wszystkich mieszkancow osady. Szczegolne pozdro dla Foki, przedsiebiorczego czlowieka interesu:) Hoah! PS szczegolne pozdro dla Holmana, on wie o co biega;) Teraz, po czesci oficjalnej dolacze do dyskusji. Sadze, ze bicie piany co do tematu glownego (Wioska i odgrywanie rol, czy tez ich nieodgrywanie) nie ma najmniejszego sensu. Bezcelowym wydaje sie mi zarzuty jednej i drugiej strony. Lepsi, z 'wypasionym sprzetem" i gorsi (choc tak naprawde lepsi - tak wynika z postu jednego obywatela z wioski) nie istenija. Przyjmijmy, ze jestesmy tym samym srodowiskiem, ktore lata z "bronia" i chce brac z tej zabawy to co najlepsze dla danej osoby. A to, ze kazdy w tej zabawie widzi inne cele, jedni wczuwanie sie w role (specjalnie rozpisane lub nie) drudzy strzelaja, dopiero pozniej sie zastanawiajac do czego - to juz indywidualna sprawa kazdego uczestnika. Tak rowniez dzieje sie w realu. Ja chcialbym znalezc punkt srodka, ktory pozwoli na wypracowanie takiego modelu zabawy, gdzie jedni i drudzy beda mieli pole do popisu. Niektorzy wola odgrywanie RPG (na zywo) i najbardziej skupiaja sie wlasnie na tym. Strzelanie (w tym wypadku) nie jest rzecza (o ile wogole) najwazniejsza. Wiekszosc zlotowiczow (byc moze z nowatorskiego pomyslu) wolala jednak troche poloic w duzej grupie. Strzelanie, wypelnianie misji bez szczegolnego zastanawiania sie nad np. ewentualnym przesluchiwaniem cywila. Tez dobrze. A wytyaknie mu "kardynalnych" bledow jest bezsensowne. Bo przy probie rozbrojenia przez obywatela wioski moglby zastosowac "chwyt" rodem z izraelskiego styku walki i tym samym udowodnil by swoja wyzszosc;) Czytajac Wasze posty widze, ze sam pomysl podoba sie. I fajnie, bo jest szansa na odkrycie nowego "zmiksowanego" oblicza tej zabawy. Takiego 'prawdziwego". Moze nie codziennie, bo i czasu, a i checi by brakowalo, ale co jakis czas... Taka rewolucja:) To kupa pracy, bo trzeba by ustalic zasady (jak chocby przeszukiwanie), na ktorych taka rozgrywka by sie opierala, przekonac ludzi (z tych krancow:) do wspolnej zabawy, "poobcinac" to, co w tej formie zabawy byloby tylko zawada i .... jazda! Chcialbym, co udalo mi sie wprowadzic tylko raz, bysmy przy okazjach wspolnych zabwach (lokalnych i wiekszych - nie pisze tu o zlotach), zrobili pewne podzialy juz na poziomie umawiania sie. Tak, by "wrogowie" nie widzieli sie na parkingu, by strony startowaly z zabawa z pewnym przesunieciem czasowym (element oczekiwania lub szybkiego wparowania na pozycje "niczego nie spodziewajacego sie wroga"), by wprowadzic ograniczenie amunicji jako kolejna forme "reala" (takiej formy w zabawie jestem zwolennikiem, to juz tam "jakis" LARP dla poczatkujacych:). Takie zasady kazdy moglby wprowadzic w swoim srodowisku, pozniej komentowac, wymieniac sie uwagami. Przy tej okazji daloby sie wypracowac wspolne i jednolite zasady, co w przypadku spotkan np. ogolnopolskich byloby duzym ulatwieniem dla organizatorow i samych uczestnikow - kazdy wiedzialby o co chodzi. (Mnie osobiscie taka zabawa (w odgrywanie rol) podoba sie. Po prawie 20 latach grania w RPG przy stole, "pogralem" sobie na zywo:) Moze troche chaotycznie i nie o wszystkim, ale mam nadzieje, ze przynajmniej zrozumiale:) Pozdrawiam wojti A tak zupelnie na marginesie: Wiem, ze to tylko zabawa, ale jesli mamy bawic sie w wojsko, a tak bawi sie pewnie 90% ludzi, to chcialbym (taka osobista moja uwaga) by tak wlasnie bylo. By nie bylo jeczenia, ze juz nie moge isc, chce mi sie jesc ide do samochodu itp. By w czasie rozgrywki nie okazalo sie, ze tak naprawde na polu walki zostala tylko jedna ze stron, bo druga z jakis powodow dala sobie spokoj. Ta uwaga nie ma odniesienia do ostatnich zabaw, jest tylko wynikiem moich obserwacji, w ktorych biernie bralem udzial.
  5. Sadze, to lezy w kompetencji Tadka, ze komponenty medyczne zapewni organizator.
  6. Starfish. Kilka postow wyzej masz info o medykach. Beda. Wiec sie szykowac nalezy:) Pozdrawiam
  7. Witam Wszystkich! Panie i Panowie, w celu dobrej organizacji, wykorzystaniu Waszych umiejetnosci, by w miare mozliwosci sporostac Waszym preferencjom chcialbym byscie: - okreslili jaki rodzaj taktyki preferujecie, zielona/czarna. Majac taka wiedze, bede mogl odpowiednio przyporzadkowac Was do danych zadan. Wam pozwoli to na pokazanie tego co umiecie najlepiej. - by pelne plutony (lista zgloszonych) w miare mozliwosci juz dzis okreslily swoich dowodzacych, zastepcow oraz radiowca i medyka. Wszystkie dane dotyczace systemu lacznosci dostaniecie na pierwszej (piatkowej) i drugiej (sobotniej) odprawie. Zdradze tylko, ze nie bedzie to funkcjonowalo tak jak dotychczas. Mam nadzieje, ze usprawni to lacznosc miedzy poszczegolnymi grupami oraz koordynujacym Waszymi dzialaniami, mnie:) Watek poswiecony Gorgoni: http://warrior.pl/forum/viewtopic.php?t=175 Pozdrawiam Wojti
  8. Jesli chodzi o scenariusz...bedzie to ciag powiazanych ze soba zdarzen z jednego dnia zaistnialego konfliktu. Mowiac prosto i krotko - scenariusz calodzienny:) Scenariusz podzielony na poszczegolne ETAPY. W kazdym etapie uczestnik ma "jedno zycie". jednakze beda funkcjonowac medycy (na zasadach zblizonych poprzenim zlotom warszawskim). Kazdy ETAP bedzie mial okreslone ramy czasowe, niemniej to sygnal koordynatora bedzie zaczynal i konczyl poszczegolne czesci (etapy) zabawy. To tyle jesli chodzi o pierwsze techniczne uwagi odnosnie scenariusza. Pozdrawiam Wojti PS wiecej szczegolow niebawem na www.warrior.pl
  9. Panie i Panowie Ze swojej strony pragne napisac, ze ze wzgledow organizacyjnych oraz wchodzenia:) w klimat, pierwsza odprawa oficerow bedzie miala miejsce w piatek. A na niej: - slowo wprowadzenia z tytulu "o co tu chodzi", - podamy wszystkie zalorzenia taktyczne (sztabowe) + rozdanie map, - omowienie zagadnien technicznych (zasady walki na polu bitwy, np. zasady na jakich funkcjonuje medyk itp.) Pragne tez napisac, ze funkacja dowodzacego teamem bedzie tym razem bardzo odpowiedzialna. A co sie za tym kryje, to juz na Zlocie (zarowno w piatek jak i sobote, a jak komus bedzie malo to i w niedziele) zostanie wytlumaczone. Pozdrawiam
  10. Jak czytam te wypowiedzi, to az sie wlos jezy na glowie. Zastanawialem sie czy wogole zabierac glos (w koncu mnie tam nie bylo). Przeczytalem tez tresc wypowiedzi niejakiego Malego, "ktory nie zna innego forum" - tak by poznac i druga, "obwiniana" strone. Gadalem rowniez z kolega, ktory w Krakowie byl. I dobrych wrazen nie ma... Smutno troche, ze ludzie (niejednokrotnie pierwszy raz na zlot sie udajacy, maja po takim syfie (pisze tak, bo tak mysli zdecydowana wiekszosc) skopane wrazenia i odczucia. Szkoda, ze deklaruja, ze juz nigdy wiecej nie wezma w zlocie udzialu - co biorac podane fakty, jest jak najbardziej zrozumiale. Szkoda, ze przez takie wlasnie posuniecia oragnizatorow, od tego rodzaju imprez (i moze od tego rodzaju rozrywki) ludzie poprostu uciekaja, nie chcac narazac sie na kiepskie klimaty i poczucie zle "zainwetowanych" pieniedzy. Smutnym jest tez i pozbawionym jakichkolwiek znamion honorowego wytlumaczenia zaistanialych okolicznosci wypowiedz (?) przytoczonego wczesniej, Malego. Szkoda, ze organizatorzy nie potrafia stawic czola krytyce na ogolnopolskim Forum i jedne sprawy probowac wyjasnic (jesli sie da, przeciez roznie bywa), a przy okazji innych z pokora przyznac racje. Ale jak wyjasnil Maly, nie znaja innego Forum (niz ze swojej strony) wiec nie ma o czym mowic. Z drugiej strony czy takie tlumaczenia mialyby jakikolwiek sens? Pozdrawiam W
  11. Panie i Panowie. Dziekuje za uczestnictwo w II Warszawskim Zlocie ASG. Wierze i mam nadzieje, ze z Waszego punktu widzenia warto bylo sie z nami te dwa dni pobawic. W czasie calodziennych walk, sily nieprzyjaciela zniszczyly wiekszosc punktow taktycznych (w tym helikopter i stacje radiowa), uniemozliwiajac tym samym na ewakuowanie obserwatorow ONZ jak tez i mozliwosc wezwania pomocy. Katangijskie sily szybkiego reagowania jak tez i zolnierze z 3 korpusu piechoty poniesli dosc duze straty, ale udalo sie im utrzymac pole akurat tyle czasu jaki byl potrzebny do opracowania planu awaryjnego, ktory umozliwil ucieczke zyjacym obserwatorom pod silna eskorta sil rzadowych. Pozdrawiam Wojti
  12. ...a tak, kogos mi jeszcze brakowalo:) A tak na powaznie, bylo Was tak duzo, ze w pewnym momencie mialem zamet w glowie. Co prawda z czasem wszystko zaczelo sie ukladac, ale i tak wiele teamow zapamietalem raczej jako cyferki (1,2,3...). Juz znacznie lepiej szlo mi z rozpoznaniem poszczegolnych osob:) Tak czy siak, nastepnym razem bedzie lepiej! Pozdrawiam W
  13. Beatkundo! W imieniu Republiki Katangi, sztabu generalnego i swoim wlasnym, pragne powiadomic, ze zostales odznaczony orderem Purpurowego Serca Katangi:) Za wklad w ksztaltowanie, podtrzymywanie morale wyglodnialego zolnierza:) Pozdrawiam
  14. Witam Wszystkich. Dzis poniedzialek, zapach tworzacy sie przy pracujacym silniku aega, zwyczajnie zwietrzal. Terkot automatow przeminal z wieczornym wiatrem... Panie i Panowie. Dziekuje Wam za udzial w Zlocie. Zaangazowanie jakim sie wykazaliscie, stworzylo niepowtarzalny klimat, dzieki ktoremu zabawa byla wysmienita (no przynajmniej dla mnie z pozycji stojacego w sztabie generala:). Uklony w kierunku strony Rebelianckiej, ktora w nieco mniejszym skladzie bronila swego terytorium. Fanfary dla nich! Jednak, nie byli to (z wyjatkami) swietnie wycwiczeni zolnierze jakimi ja moglem komenderowac:) Ot, w wiekszosci zbieranina, skladajaca sie z pseudointeligencji (zwyczajnych do pisania paszkwili niz do karabinu), roznej masci wywrotowcow - wrogow rewolucji, zwyklych przemytnikow, zbieglych z naszych Oaz reedukacji, pospolitych przestepcow. Przyznaje, ze w szeregach Bialych bylo troche zbieglego zolnierza (glownie potomkow rzadzacych naszym krajem, krwiopijcow) oraz kilku szkoleniowcow z wrogiej Gorgoni. Nic jednak, powtarzam, nic nie moglo stanac nam na drodze, by scalic nasz kraj i oczyscic z wywrotowo Bialej szumowiny! W efekcie calodziennych walk, przejelismy zbuntowana prowincje. Przejelismy badz zniszczylismy wyznaczone przez Naczelny Sztab, cele. W ostatniej fazie operacji, natrafiajac na bardzo silny opor przeciwnika musielismy sie cofnac i przegrupowac. Dalo to niestety czas naszym erogom na sprawna ewakuacje poza granice naszego terytorium. Nic to. Nasza sluszna sprawa dosiegnie ich rekami sprawiedliwosci w kazdej czesci swiata! Powyzszy raport pisze, a w zasadzie dyktuje mojej osobistej sekretarce. Po postrzale w glowe i przelaniu sie zoltej mazi na lesne poszycie, sadzilem, ze sa to moje ostatnie chwile. Cuda sie jednak co jaks czas objawiaja. Dobrzy ludzie znalezli mnie i po sowitym oplaceniu:) zaniesli do sztabu. Medycyna czyni cuda, polatali mnie ci nasi medycy, ze mucha nie siada! Panie i Panowie. Konczac raz jeszcze chcialem podziekowac Wam za przybycie. Za dobra postawe i zabawe. Chyba nigdy dotad nie bawilem sie (mimo, ze praktycznie nie oddalem ani jednego strzalu:) tak dobrze. Bez kwasow, pretensji. A to wszystko dzieki Wam! Raz jeszcze dziekuje druzynie przeciwnej, szczegolnie kolegom z Bialorusi, ktorym chcialo sie jechac taki kawal, by wspolnie z nami postrzelac. Dziekuje wszystkim druzynom rzadowym za poswiecenie, rozsadne manewrowanie. Wszyscy jestescie godni pochwaly! Tak wiec salut druzynom:1,2,3,4,5,6,7,8,9,10 i 11. Dzieki zwiadom 3, ktora (slyszalem pozniej) wprawila w niezla konfuzje obroncow lotniska, nie strzelajac, a tylko rozpoznajac teren. Slowa pochwaly dla druzyn "wschodu" za zalapanie w pierwszych 10 minutach trwania operacji, zakladnikow. To zrobilo wrazenie! Uznanie dla 5 badz 7 (poprawcie mnie!) za szukanie z poswieceniem baterii SAM i zniszczenie jej. Dzieki za wiazanie wroga na gorce. Te posuniecia odciagaly ich uwage od lotniska. Dzieki dla Drizzta za dowodzenie na lotnisku, pozniej ta funkcje przejal jeden z Krukow (niestety ksywa wyleciala mi z glowy, przepraszam). Strzelec i Kruki z Krakowa, dobry zwiad i poswiecenie! FireArms, BRT i wszystkim innym teamom, ktorych nazw nie pamietam, wszystkim freelancerom, dzieki za dobra postawe! Na koniec dziekuje Czlopiurowi za pomoc w "lacznosci" - ganial z miejsca na miejsce, bez niego bylbym nieco dluzej i czesciej poza zasiegiem radiowym. No i oczywiscie wielkie podziekowania dla Tadeusza. Za wytrwalosc i sile w organizacji tej zabawy. Pozdrawiam Wojtek (Wojti).
  15. Kurcze, od tego trzeba bylo zaczac... Teren wysmienity, mech jakiego nigdzie nie uswiadczysz (mozna by go eksportowac:), rzeczka mnie powalila - spodziewalem sie moze czegos nieco wiekszego od strumyka. Wymiana ognia nad rzeka byla OSZALAMIAJACA. Nie wiadomo skad i w kogo lecialy setki kulek. Nim dostalem w baniak (friendly fire:) zarejestrowalem ciete kulkami galazki i liscie opadajace (niektore po raz kolejny przestrzelone seria) na ziemie. Bylo niesamowicie! Pozdrawiam
  16. Ok, teraz jest to jasne, wtedy nie bylo. Nie ma urazy ni bolu... Ja mialem wrazenie, ze w obozie zielonych jest przynajmniej jeden przedstawiciel czarnych (jesli sie myle, przepraszam). I tenze przedstawiciel, niczego sensownego na usprawiedliwenie przerwy nie uslyszal. Niemniej teraz, to i tak bez znaczenia. Dostalismy w dupala i juz. Pozdrawiam
  17. Tak, to prawda. Nasi medycy tylko w pierwszej fazie bitwy sprawowali sie na 5! Pozniej bylo bardzo miernie. Jednak co Opieka Zdrowotna zachodu, to nie archaiczny system Kas Chorych wschodu:)
  18. Resp wschodu byl daleko. W pierwszej fazie scenariusza nie mialo to wiekszego znaczenia. Natomiast pozniej i owszem. Uwazam, ze sily desantu powinny miec ruchomy sztab/mozliwosc zakladania punktow umocnionych (w wyznaczonych na mapie miejscach - ze wzgledow strategicznych:), ktore automatycznie zmniejszalyby te sporne metry(kilometry:) i czas. A mialo to znaczenie. W pewnym momencie zwiad wschodu dotarl w poblize rzeki i wdal sie w krotka wymiane ognia. Nie wiadomo jakby sie to potoczylo, szczesciem zostal wsparty (zwiad) glownymi silami uderzeniowymi i udalo sie zniszczyc badz wyprzec wroga za rzeke (przynajmniej w "centrum" pola walki). Mielismy inicjatywe (takie jest moje zdanie), ktora stracilismy ze wzgledu na oddalony respown oraz brak medykow w czasie decydujacych natarc. A ci ( medycy) schodzili razem, a nie falowo. Rozumiem, ze byc moze wszyscy w tym samym niemal czasie musieli uzupelnic med packi, ale przynajmniej raz (przy mnie) jeden zszedl z drugim (medykiem) mimo tego, ze dysponowal jeszcze trzema zestawami medycznymi. Kolejna niedogodnoscia bylo pokonanie rzeki. Fajnie jest co prawda do niej tryknac i przebyc po kolana/pas w wodzie. Ale mozna tez bylo zaznaczyc na mapie miejsca przepraw/brody i "podrzucic materialy na "most". bez ustawiania, to musieliby zrobic atakujacy - pod silnym ostrzalem:) Caly czas pada pytanie dlaczego w pewnym momencie zostalo tylko 23 czarnych? Juz odpowiadam. W pewnym momencie, kiedy udalo sie nam podkrasc pod oboz/fort zachodu, okazalo sie, ze tenze zachod ma 15 min. przerwe:( Jak zam Kozi napisal, strzelanka mial byc calodzienna, nie rozumiem skad wiec pomysl, by punkt niejako taktyczny byl miejscem odpoczynku i to w dodatku bez gogli:( Na domiar wszystkiego ni z gruchy, ni z pietruchy na tyly czarnych wypadli podekscytowani zieloni, ktorzy to w "przerwie" zaszli nas od tylu - troche to nie uczciwe, a napewno nie fair. Dlatego tez wieksza czesc czarnych zeszla z pola i zrobila sobie przerwe:) Pozdrawiam
×
×
  • Create New...