Grisznak
Użytkownik-
Posts
14 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Grisznak
-
Przepraszam wszystkich, których obraziłem określeniem "Polaczki". Nadal jednak uważam, że niektórzy z Was nie grzeszą wyrozumiałością dla ludzi mających inne podejście do ASG. Nie można było po prostu napisać, że założenia pasują do LARPa, a nie do ASG??? Mhmm, no właśnie... Sądzę, że zrobienie czegoś prostego będzie wymagało raczej dużego nakładu pracy a nie pieniędzy. W każdym domu można znaleźć materiały już nie potrzebne. A makiety czołgów, takie jak opisywałem, były wykorzystywane już przez Guderiana w latach 20-tych XXw. Były to po prostu samochody obłożone tekturą i sklejką. Jego oficerowie wspominali, że tekturowy "pancerz" dawał się przebić ołówkiem... Dzięki Medium za konstruktywną odpowiedź i za tekst na PW.
-
Aha, my wykorzystywaliśmy wielkie leśne traktory, ale nie wiem czy Polsce się to przyjmie...
-
Witam ponownie, Chciałbym przedstawić Wam scenariusz gry, w której wziąłem udział kilka lat temu na Syberii. Odtwarzaliśmy niemiecką kontrofensywę w Ardenach. Czy mogę liczyć na komentarze i pomysły, jak zaadoptować grę do polskich warunków? Do gry potrzebujemy kilka samochodów (przynajmniej dwa...), najlepiej pick-up, będą to imitacje niemieckich transporterów opancerzonych. Mają one posiadać odpowiednią charakteryzację, tzn. pokrycie jakimś szarym materiałem (worki po ziemniakach), na którym namalowane będą oznaczenia bojowe. Na przedniej szybie oczywiście duże wycięcie na wizjer dla kierowcy. Pojazd może poruszać się maksymalnie na drugim biegu!!! - to ze względów bezpieczeństwa oczywiście, no i tak będzie chyba realistyczniej. W kabinie oprócz kierowcy będzie jeden do trzech żołnierzy, strzelających przez uchylone okna. Jeśli będzie to pick-up, na pace można umieścić jeszcze jednego strzelca. W przypadku pick-upa zniszczenie transportera następuje przez wrzucenie na pakę petardy. Jeśli jest to „zwykły” samochód, sprawę rozwiązać można inaczej, np. po trafieniu dwoma granatami pod rząd (takie zwykłe plastikowe – pojemniki na kulki, można je lekko dociążyć) transporter zaczyna się palić, wtedy załoga ma 10 sekund na opuszczenie wozu (głośno liczymy w czasie opuszczania wozu – kto nie wyjdzie ten spalony...). Sytuacja: Alianci leżą okopani w swoich dołkach strzeleckich. Mają wyznaczoną swoją strefę odpowiedzialności, którą mają utrzymać pod kontrolą. Na jej terenie znajduje się kilka punktów umocnionych (domy, bunkry, systemy okopów itp.). Niemcy mają za zadanie przeprowadzić operację zaczepną i zdobyć więcej niż połowę punktów umocnionych. Wtedy wygrywają. Celowo nie napisałem stosunku ilości walczących sił, gdyż będzie on uzależniony od ilości dostępnych „transporterów opancerzonych” Można też wprowadzić użycie „komandosów Skorzennego”, ale nie chciało mi się więcej pisać, Wy też ruszcie głowami :) Gerard – czy scenariusz jest wystarczająco ogólnikowy ??? (vide: operacja TELEMARK i komentarze do niej) :) :) :) Pozdrawiam Grisznak
-
[ARCH] Operacja "TELEMARK" - scenariusz na 24 godziny
Grisznak replied to Grisznak's topic in Propozycje scenariuszy
Mieszkam w Rosji, zalogowałem się jako mieszkaniec Krakowa bo stąd pochodzę. Myślisz, że mogę wypowiadać się na forum? Moje doświadczenia są "niepolskie"... Dlatego tak wyraźnie (dużymi literami) podkreśliłem, że jest to gra dla osób, które mają sprzęt i ochotę. Może rzeczywiście gra nie nadaje się na zlot? Przecież tam przyjeżdża cały przekrój środowiska. Co za piękna złośliwość! Widzę, że mogę się od Ciebie dużo nauczyć... Nie wiem, gdzie pracowałeś (może się przyznasz), ja zajmuję się handlem w firmie Cenzin. Jeśli chodzi o patetyczność moich wypowiedzi, to możliwe, chciałem w ten sposób podkreślić, jak wiele zależy od naszej woli. Jednak zarzucasz mi również brak sensu w mojej wypowiedzi: "W swojej pracy nauczyłem się, że słowo "niemożliwe" nie istnieje". Otóż drogi Shannonie, wybacz mój protekcjonalny ton, ale to są MOJE doświadczenia i pozwól mi na dzielenie się nimi z innymi uczestnikami tego forum. pozdrawiam Grisznak -
[ARCH] Operacja "TELEMARK" - scenariusz na 24 godziny
Grisznak replied to Grisznak's topic in Propozycje scenariuszy
Masz rację, to może być dla nich ciężki sprawdzian. Z drugiej strony, snajperzy (czy jak chce Gerard - SS-mani) będą ciężkim sprawdzianem dla grupy komandosów, więc nawet jeśli trochę się poruszają po terenie i zagrają rolę strażników z karabinami snajperskimi - to może będzie dobre rozwiązanie. Chyba najlepiej kwestię taką sprawdzić w cieplejszym czasie. Cieszę się, że zaczyna pracować Wasza wyobraźnia. Dale świetnie kuma klimat tej gry. Według mnie rozgrywka będzie się toczyć przede wszystkim w naszych głowach. Wyobraźcie sobie: komandosi nie będą ze sobą rozmawiali całymi godzinami, tylko obserwacja, marsz i zacieranie po sobie śladów przejścia przez ścieżkę. Z kolei pary żołnierzy patrolujące teren poczują co znaczy samotność w nocy w lesie i wyczulenie na najmniejszy szelest, poza tym ciągłe zagrożenie atakiem "znikąd". A wiesz, że na to nie wpadłem?!? Najlepsze pomysły leżą w zasięgu ręki i często dlatego tak trudno je dostrzec. Dzięki!!! Dale dlaczego uważasz, że ze swoją sprężyną nie ma dla Ciebie miejsca w tej grze? Myślę, że właśnie ze względu na ograniczenia amunicji ustawienie przełącznika ognia na "strzały pojedyncze" będzie preferowane przez uczestników nawet w AEG-ach . A więc jest też miejsce dla sprężyn! Sądzę, że najważniejsza będzie umiejętność szybkiego i dokładnego celowania. Ja ćwiczę to codziennie. Przeszedłem przeszkolenie u pewnego izraelskiego policjanta, nauczył mnie jak oddać celny strzał w ciągu 1,5 sekundy. Klucz w tym, żeby połączyć czynności, np. w izraelskiej technice strzału przeładowanie broni odbywa się jednocześnie z ustawieniem linii celowniczej. Oni wszyscy przeładowują broń trzymając ją tuż przed twarzą! Spróbuj, to bardzo praktyczna technika! pozdrawiam Grisznak -
[ARCH] Operacja "TELEMARK" - scenariusz na 24 godziny
Grisznak replied to Grisznak's topic in Propozycje scenariuszy
oczywiście masz zupełną rację, mój błąd Na tym właśnie zasadza się cały pomysł - brak respawnów. Chodzi o to, że Niemiec ginący w zasadzce w pewnym miejscu, po odrodzeniu będzie miał wiedzę - którą oczywiście podzieli się z resztą grupy - o pozycji i trasie Aliantów. To jest dla nich zbyt duże zagrożenie właśnie ze względu na proporcje ilości żołnierzy w każdej ze stron. Wyeliminowani gracze mogą zasilić wojska w innej grze (zakładam, że gra toczy się na zlocie), to tylko kwestia dopracowania. I co, źle się bawiłeś? Nie czułeś dreszczyku emocji? Ja w takim wypadku wyobrażam sobie co czuli żołnierze w Ardenach... Tak, i to jest właściwie jedyny sensowny sposób na wprowadzenie respawnów, tzn. dopiero po fiasku całej operacji następuje drugi rzut. Powód: napisałem powyżej do 'dzikkiego'. Świetny pomysł! Mhmm... a więc w Krakowie można być uznanym za "maniaka ASG" tylko wtedy, gdy uczestniczy się w strzelankach na poligonie? Albo wtedy, gdy jest się przedstawionym Kubie? To już lekko trąci KRAKÓWKIEM... Czy "maniak ASG" nie może strzelać się w gronie swoich przyjaciół? Musi na poligonie. Kubo - nie tylko Ty tworzysz to środowisko, ja też do niego należę, czy Ci się to podoba czy nie. A nawet jeśli w swoich scenariuszach trochę ponosi mnie wena twórcza, to co? W swojej pracy nauczyłem się, że słowo "niemożliwe" nie istnieje. Nawet jeśli dopiero za kilka lat uda mi się zebrać grupę ludzi, którzy nie będą się przejmować 24-godzinnym głodem, bo najważniejsze będzie przeżycie przygody, to już uznam to za sukces. I nie możesz odmówić mi do tego prawa, bo nie strzelam się na Pasterniku. Święta racja. Dlatego mój pomysł jest skierowany do osób, które mają CZAS, KONDYCJĘ, OCHOTĘ I SPRZĘT. Ja mam sprzęt, bo chodzę zimą po górach. Zaznaczam - chodzę - bo nie jestem typem człowieka, którego kontakt z górami w zimie ogranicza się do oświetlonego wyciągu. A co do umiejętności taktycznych - przecież wszyscy ćwiczą przynajmniej raz w tygodniu. I czytają poradniki Rangersów. I co - nie chcą spróbować tego wszystkiego na własnej skórze? Kubo - podcinasz skrzydła tym młodym ludziom, którzy chcą przeżyć przygodę. Nie ma słowa "NIEMOŻLIWE". Jeśli ktoś nie chce spędzić nocy w zimie w lesie to niech NIE PRZYJEŻDŻA. Oczywiście, że bez rakiet się nie obejdzie. Potrzebne są dwie giętkie gałęzie i 20 metrów sznurka. Jeśli nie umiesz, to Ci pokażę. Nie zliczę, ile razy byłem zimą w górach. Nie wpuściłbym na teren gry kogoś, kto wcześniej nie pokazałby mi zawartości swojego plecaka. Poza tym przecież mamy do czynienia z dorosłymi i odpowiedzialnymi ludźmi, prawda? A jeśli byłeś (jak piszesz) wiele razy zimą w górach, to możesz przekazać swoją cenną wiedzę kolegom, prawda? TRZEBA TYLKO CHCIEĆ. Dzięki Frugo, widzę, że są jeszcze ludzie którzy chcą spróbować czegoś nowego. Kuba!!! I co - można jak się tylko chce? I to jest esencja podsumowania tego scenariusza - TRUDNE NIE OZNACZA NIEMOŻLIWE. JEŚLI KTOŚ NIE CHCE SIĘ PODPORZĄDKOWAĆ TO NIECH NIE PRZYJEŻDŻA. Opierałem się właśnie na grach, w których wziąłem udział w Rosji. Spodobało mi się. Jestem pewien, że wielu z Was też się spodoba. Oczywiście masz rację. Naiwnie sądziłem, że proporcja 60/15 nie zostanie potraktowana dosłownie... Kuba!!! I co, da się czy nie, jak myślisz? Może spróbujecie na poligonie Pasternik i się dowiesz? I znowu świetne podsumowanie. Dzięki Gerard!!! Chyba troszkę dramatyzujesz Kubo. Naprawdę w grze będą brać dorosłe osoby. A jeśli chodzi o "wilczki" to zaczynam wątpić w Twoje górskie doświadczenie. Wiele razy spotykałem w Bieszczadach wilki, kontakt nigdy nie trwa dłużej niż kilka sekund a potem widzisz już tylko ogon znikający gdzieś pomiędzy drzewami... W Rosji brałem udział w grze z wykorzystaniem desantu na linach ze śmigłowca. Kosztowało to 800$ za 10-osobową drużynę. Jestem przekonany, że większość z Was odżałowałaby duże pieniądze, żeby wziąć udział w takim desancie. Ja odżałowałem... Drogi Zjawo, i tu przechodzimy do bardzo ważnej kwestii, której rzeczywiście nie wziąłem pod uwagę. Otóż zapomniałem, że mieszkam w Polsce... Masz rację, naiwnie sądziłem że w tym kraju znajdzie się grupka zapaleńców, którzy będą chcieli przeżyć przygodę... wracam do Rosji... A tak poważnie, to wyobraź sobie taki przebieg akcji: grupa komandosów dzieli się, czterech z nich bierze całą żywność od reszty i podąża bezpośrednio do NorskHydro. Reszta szybko kieruje się do pierwszego składu, gdzie czeka 20 racji żywnościowych. Proste? a teraz cytat z listu Redgorna: "Grisznak, szkoda że więcej ludzi nie pisze takich scenariuszy, na pewno umieszczę go na naszej stronie" pozdrawiam wszystkich Grisznak -
[ARCH] Operacja "TELEMARK" - scenariusz na 24 godziny
Grisznak replied to Grisznak's topic in Propozycje scenariuszy
Napisałem: "Na każdego przypadają dwa magazynki do broni maszynowej (low-cap lub mid-cap) oraz dwa magazynki do broni bocznej." Policzmy: 2 mid-capy po 100 . Razem 200 kulek. A ile to może być nabojów w 8 magazynkach komandosów bez plecaków? 8 x 30 = 240. Różnica nie jest tak duża. Czy policzyłeś ile amunicji znajduje się w składach? 20 mid-cap'ów to 2000 kulek. w rzeczywistości odpowiada to ponad sześćdziesięciu magazynkom do MP5. Do tego dochodzą jeszcze granaty (petardy). A cóż szkodzi zmienić założenia szczegółowe? To jest tylko koncepcja! Dotychczas czytając scenariusze gier nie spotkałem się z limitem amunicji i szukaniem jej składów. Byłem ciekaw, jak zareagują na to forumowicze. Nie wiem czy dobrze mnie zrozumiałeś. Komandosi NIE BĘDĄ dążyć do konfrontacji z Niemcami. Przy odpowiednio dużym terenie może dojść nawet do niezauważonego przejścia części z nich w okolice "Norsk Hydro". Napisałem: "Zresztą, jeśli noc będzie księżycowa, to przy pokrywie śnieżnej będzie doskonała widoczność nawet w nocy." W tej sytuacji oczywiście nie będzie potrzebny ani jeden NVG. Czy Ty nigdy nie chodziłeś w nocy po lesie w śnieżną zimę? Jak świeci chociaż pół Księżyca to już jest przyzwoita widoczność! Mimo wszystko dziękuję za komentarz. Dzięki Tobie zrozumiałem, jaka jest różnica między krytykiem a krytykantem. pozdrawiam Grisznak -
Napisałem scenariusz gry 24-godzinnej. Proszę o komentarze. pozdrawiam Grisznak Operacja „TELEMARK” Miejsce: kilka lub kilkanaście kilometrów kwadratowych górzystego terenu, w większości porośniętego lasem Czas: zima z pokrywą śnieżną (przynajmniej częściową) Uczestnicy: grupa A – komandosi brytyjscy – 10 do 15 żołnierzy grupa B – niemiecka piechota górska – 50 do 60 żołnierzy grupa C – snajperzy niemieccy – 5 osób (mogą znać wszystkie szczegóły gry) Czas trwania: 24 godziny – od 12.00 do 12.00 Centralnym punktem gry są zakłady „Norsk Hydro”, produkujące ciężką wodę, służącą hitlerowcom w ich planach wybudowania bomby atomowej. To do nich ma się dostać grupa A – oddział komandosów, których zadaniem jest wysadzenie zakładów w powietrze. Będzie to polegało na podłożeniu świecy dymnej do namiotu NS („zakłady”), postawionego gdzieś w centralnym miejscu obszaru leśnego, najlepiej na większej polanie. Komandosi brytyjscy są wyposażeni w najlepszy sprzęt biwakowy i najlepszą broń. Wszyscy mają mundury w kamuflażu zimowym. Każdy ma radiostację. Dysponują jednak ograniczonymi zapasami żywności i amunicji. Na każdego przypadają dwa magazynki do broni maszynowej (low-cap lub mid-cap) oraz dwa magazynki do broni bocznej. Do tego po kilka czekoladowych batoników, jedna racja żywnościowa, termos z herbatą, kocher i kilka kostek hexaminy. W okolicy zakładów dokonane zostaną dwa „zrzuty zapasów” dla komandosów, zawierające żywność i amunicję. „Zrzut zapasów” – przed grą należy umieścić zamaskowany pod śniegiem plecak z żywnością i amunicją. Tam też znajdują się bardziej szczegółowe dane dotyczące grupy C – oddziału snajperów niemieckich, których zadaniem jest niedopuszczenie nikogo w pobliże zakładów. Przy czym nie ma znaczenia, czy jest to przyjaciel, czy wróg, snajperzy mają rozkaz strzelać do wszystkiego co się rusza. Grupa B to niemiecki oddział piechoty górskiej, patrolujący okolice zakładów „Norsk Hydro”. Mają swoją bazę patrolową, gdzie pali się ognisko i mogą ugotować sobie coś ciepłego. Niemcy nie dysponują łącznością radiową, lub też posiadają ją w ograniczonym zakresie. Każdy uczestnik patrolu może zabrać ze sobą w trasę dwa magazynki do broni maszynowej (low-cap lub mid-cap) i dwa magazynki do broni bocznej. Organizacją patroli zajmuje się wyznaczony wcześniej dowódca i jego zastępca. Tylko komandosi i snajperzy posiadają urządzenia noktowizyjne, Niemcy dostają pojedyncze sztuki. Zresztą, jeśli noc będzie księżycowa, to przy pokrywie śnieżnej będzie doskonała widoczność nawet w nocy. W związku z tym najlepiej ustalić termin gry na pełnię księżyca i modlić się o bezchmurną noc. TERMINARZ Godz. 12.00 Niemcy zakładają bazę patrolową i organizują system przeszukiwania terenu, wykorzystując istniejące drogi. Na razie działają „w ciemno”. Znają tylko położenie zakładów i wiedzą, że dookoła fabryki są rozstawieni snajperzy, którzy strzelają do wszystkiego, co się rusza. Godz. 12.00 Desant komandosów. Zostają wyrzuceni z samochodu gdzieś na obrzeżu terenu gry. Dzień wcześniej (aby mogli opracować strategię) otrzymują mapy, rozkazy oraz dokładne współrzędne czterech miejsc: zakłady „Norsk Hydro”, niemiecka baza patrolowa, dwa miejsca „zrzutu zapasów”. Rozkaz: zniszczyć zakłady podkładając ładunki wybuchowe (świece dymne). Sposób wykonania zadania: pełna dowolność i wykorzystanie inicjatywy komandosów. Komandosi są poinformowani o snajperach dookoła zakładu. Wiedzą też, że odległość pomiędzy nimi wynosi ok. 100 metrów. Godz. 15.00 – 16.00 Niemcy otrzymują informację o desancie komandosów. Otrzymują współrzędne miejsca desantu oraz współrzędne czterech przypuszczalnych miejsc „zrzutu zapasów” dla komandosów. Dwa punkty są prawdziwe a dwa fałszywe. A oto co znajdą komandosi w „miejscach zrzutu” - przykład: 1. M60 z pełnym magazynkiem, 20 magazynków do broni maszynowej (low-cap lub mid-cap), 10 magazynków do broni bocznej, 10 racji żywnościowych, 30 kostek hexaminy, dokładne współrzędne stanowiska jednego ze snajperów 2. 10 magazynków do broni maszynowej, 5 magazynków do broni bocznej, dodatkowy ładunek do wysadzenia zakładów, dokładne współrzędne stanowiska jednego ze snajperów, 20 granatów (korkowych albo petard), 10 racji żywnościowych, 30 kostek hexaminy DODATKOWE INFORMACJE – komandosi przed operacją otrzymują 3 ładunki wybuchowe (świece dymne), żeby zniszczyć „Norsk Hydro” wystarczy jeden z nich – w grze nie ma punktów respawnu, wyeliminowani uczestnicy gry podążają do niemieckiej bazy patrolowej, tam dostają ciepły posiłek, potem mogą skierować się do innej gry w innym miejscu; wariant: zlikwidowani żołnierze podążają bezpośrednio do innej gry, nie kontaktując się z nikim – żaden z uczestników gry nie może zdradzić w jakim miejscu i w jakich okolicznościach został „zlikwidowany”, w bazie patrolowej wyeliminowanych uczestników gry obowiązuje zakaz rozmów z żołnierzami biorącymi jeszcze udział w grze – komandosi nie wiedzą dokładnie, co znajdą w miejscach „zrzutu zapasów” – imitacją zakładów „Norsk Hydro” jest namiot NS – w niemieckiej bazie patrolowej również stoi namiot NS, a w nim sanitariuszki rozgrzewają zmarzniętych żołnierzy, tam też można przesłuchiwać wziętych do niewoli brytyjskich komandosów (po 2 godzinach zdradzają przybliżoną trasę marszu) – żołnierze mogą, a wręcz powinni, korzystać z żywności i amunicji znalezionej przy „zabitych” – rozróżnienie Niemców i Brytyjczyków będzie proste – tylko komandosi brytyjscy będą posiadać mundury w zimowym kamuflażu – snajperzy mogą schodzić z posterunku do bazy patrolowej, mogą się tam ogrzać i zjeść ciepły posiłek, system rotacji jest ustalany przed rozpoczęciem gry – jeśli patrol niemiecki odnajdzie „miejsce zrzutu”, może przejąć zapasy na własne potrzeby
-
Rezul, Przepraszam bardzo. Chciałem po prostu się z kimś podzielić. Pomysły pączkują mi w głowie jak drożdże. Jeśli chcesz, to podeślę Ci kilka. Na przykład "Operacja Ciężka Woda". Jest tam ograniczona ilość amunicji i "zrzuty zaopatrzenia z powietrza". Czy mogę liczyć na Twoją pomoc w kwestii wklejenia pliku graficznego z dysku na stronę forum? Pozdrawiam Grisznak
-
Polecam ten link, zobaczycie sobie, jak to "maniacy ASG" robią "dobrą robotę" jeśli chodzi o postrzeganie naszego hobby w narodzie. Może mnie oczy mylą, ale ten koleś z pierwszego zdjęcia stoi przed bankiem!!! http://www.specter.neostrada.pl/ogry.htm pozdrawiam Grisznak
-
Nie wiem czy wybrałem dobry dział (z góry przepraszam!) ale nie mogłem się powstrzymać przed publikacją zdjęć ze strony www.airsoftclub.ru , przedstawiających sposób, w jaki gracze poradzili sobie z brakiem pociągu, gdyż akurat nie mieli pod ręką odpowiedniej lokomotywy :wink: jak widać, pociąg wpadł w zasadzkę... życzę Wam wielu tak wspaniałych pomysłów na zlotach Grisznak
-
Mam pytanie, znalazłem na stronie www.v2militaria.pl buty opisywane jako oryginalne buty armii niemieckiej, wzór z 1999 roku: kilka warstw skóry, szwy silikonowane, wytrzymują 6 godzin w wodzie. Czy ktoś z Was jest może szczęśliwym lub nieszczęśliwym właścicielem tych butów??? Cena podana na stronie wydaje mi się zbyt mała jak na tak fantastyczne parametry - 250 PLN. http://www.v2militaria.pl/oferta.php?tm=20...5_14:56&kat=BUT Pozdrawiam Grisznak[/url]