Udało mi się opatentować sposób na zamarzającego hop-upa. Dzisiaj byłem na strzelance i udało mi się zapomnieć o tym że było ok 5stopni na dworze:) Może to troche śmiesznie wyglądać ale sprawdza się w 100%.
Jest coś takiego jak ocieplacze do rąk (takie woreczki z jakąś dziwną cieczą, w środku których jest metalowa blaszka i jak się nią pstryknie to woreczek ten nagrzewa się do ok. 50stopni i trzyma tak przez ponad pół godziny!). Wystarczy wziąć taki jeden woreczek, przymocować go jakoś do lufy w okolicach hop-upa (ja zrobiłem to taśmą izolacyjną chwile przed strzelanką) i w momencie jak rozpoczyna się strzelanka trzeba pstryknąć tą blaszkę i problem znika na dobre 40min! U mnie zasięg od razu wzrósł do jakieś 50-60m, czyli taki jaki powinien byc w normalnych temperaturach. Niestety nie prześlę zdjęć, bo mi net padł. Dodam że zupełnie to nie przeszkadzało w strzelaniu. Zmieściło się nad lufą w ten sposób że nie wchodziło w lunetę. Ten sposób może się sprawdzić nawet w mocno minusowych temperaturach, także dopóki nie będzie silikonowych hopków to polecam:) Ja napewno skorzystam z tego ponownie, jeśli przyjdzie mi się strzelać w takich temperaturach, bo jest to chyba narazie jedyny sposób żeby sobie poradzić z tym. Bez tego "ogrzewacza" zasięg spadł mi do jakiś 15m
P.S. Woreczki te trzeba później wygotować we wrzącej wodzie i są znowu gotowe do użycia, także ze 3-4 woreczki powinny wam starczyć.