Witia
Użytkownik-
Posts
71 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Witia
-
[Oficjalny]M47 [DE] / SW M3000 [CG] / Stinger S32P [Crosman]
Witia replied to Bizoo's topic in Opisy i informacje
He, dzięki obejżałem to dokładnie na żywo, ten pin jest u mnie na stałe zaklepany, ciężko było by go wyjąć, zauważyłem że w Twojej wersji masterkeya "uciąłeś" końcówkę która wchodzi w kolbę, jest to jak najbardziej możliwe do zrobienia, ale jeśli chcielibyśmy jeszcze kiedys założyć właściwą kolbę, nie trzymała by się już tak sztywno. Ale pomysł jest dobry, pomyślę nad tym, dzięki za inspirację. Pozdrawiam :) EDIT: pin da się wyjąć, ciężko, ale da się go wybić, z tym że ma łeb tylko po jednej stronie, po drugiej nie miało by co trzymać, chyba żeby dorobić własny pin, przedłużony, z jednej strony z łbem, a z drugiej np. z zawleczką, to rzeczywiście powinno nieco odciążyć lufę. -
[Oficjalny]M47 [DE] / SW M3000 [CG] / Stinger S32P [Crosman]
Witia replied to Bizoo's topic in Opisy i informacje
Około 60-70 decybeli 8) Też zakupiłem, po wyjęciu z pudełka i przeładowaniu został w tylnej pozycji i nie chciał wystrzelić. Rozkręciłem na części pierwsze i złożyłem według załączonego w tym poście zdjęcia (dzięki !) teraz działa jak złoto, nie wiem co było przyczyną awarii, ale teraz jest OK. Dorobiłem sobię ładownicę na kolbę Myślę też o zestawie masterkey Z połączeniem nie będzie problemu, SR16 ma pod spodem RIS, strzelba ma na górze, czylli wystarczą dwie wyprofilowane blaszki, śruby i nakrętki żeby połączyć RIS z RIS-em. Zastanawiam się jednak nad tym, nie chcę za berdzo obciążać lufy M-ki, żeby nie zaczęła "latać". -
Sytuacja z ostatniego Bornego Sulinowa: „Siły USA” mają bazę w której dokonują respawnu, której nie można atakować, oraz szpital, którego miejsce sami wyznaczają na polu bitwy, który jest punktem ruchomym, który w razie zdobycia przez „terrorystów” można przenieść i założyć w innym miejscu – takie były założenia. W praktyce, jako terroryści zdobywamy szpital, gdzie napotykamy zdziwionych „US boys” którzy zaskoczeni oświadczają: „przecież to szpital, tu się respawnujemy, nie możecie do nas strzelać” Druga sytuacja, z tego samego zlotu: terroryści z założenia ukrywają się pomiędzy „cywilami” US army mają prawo podejść, zatrzymać i przeszukać cywila jeśli podejrzewają go o terroryzm. A teraz praktyka: US boys strzelają do każdego kto znajdzie się w zasięgu wzroku (i karabinu). To jak widzisz sytuacje ze zlotu ogólnopolskiego, mogę wymienić ich więcej, także z innych zlotów. Im więcej ludzi na zlocie i im bardziej skomplikowane zasady, tym więcej niedomówień. Przykro mi, ale będziesz musiał współczuć także sobie, jeśli jeździsz na zloty.
-
punkty życia ... może jeszcze punkty akcji ? przechodzimy 19 kroków, stajemy, oddajemy strzał ... i stoimy do następnej tury :lol: , o zostały mi jeszcze 2 punkty, mogę uklęknąć. Panowie, teraz poważnie - uważam że najprostrze zasady (trafienie=śmierć) są najskuteczniejsze. Jak pokazuje praktyka, wszelkie udziwnienia powodują niejasności, jak się okazuje większość nie rozumie do końca zawiłych zasad i nie wie co ma zrobić jak oberwie - i robi co chce. Wszelkie możliwości zostania rannym powodują że przybywa rannych, ciężko rannych, bardzo ciężko rannych, itd, a wszyscy biegają jak pasikoniki i wywalają kilogramy kulek. Trudno kogokolwiek "zastrzelić na śmierć".
-
Z tego co się orientuję nie ma desantów oryginalnych i nieoryginalnych, wszystkie są szyte dla wojska, różnice wynikają z tego że szyje je kilka firm w całej polsce (zdaje się że 5 czy 6). Wszystko zależy na którą firmę trafimy. Ta informacja pochodzi od pani która prowadzi demobil w naszym miasteczku, pokazywała mi różnice i mówiła które czym się które charakteryzują. Najszybciej można je rozróżnić po napisie na podeszwie, niektóre mają nazwę miasta z którego jest firma, inne tylko numer buta, nie zapamiętałem dokładnie tych różnic, ale faktem jest że istnieją. Ja ze swoich jestem zadowolony. Pierwsze 2 tygodnie noszenia to była katorga, otarcia, krew itd. Ale jakoś przetrzymałem, potem jak się dopasowały, są wygodne jak bamboszki. Tylko zimą jest mały kłopot: jest w nich ślisko bardzo.
-
http://www.rangershop.pl/militaria-59_65.html tutaj mają sporo kabur udowych używanych przez Bundeswehrę zarówno w wykonaniu lewym jak i prawym. Standardowy pistolet BW to P8, więc pasują jak złoto. Ja osobiście udowych nie lubię, fakt że to miejsce z którego najszybciej można wyciągnąć broń, ale przy bieganiu pistolet latał mi do przodu i tyłu, im cięższy pistolet tym bardziej lata. Przy mocniejszym zaciśnięciu zaś było mi niewygodnie jak cholera, pewnie można się przyzwyczaić, ale ja dałem spokój i przestawiłem się na szelki.
-
Replika i dla kolekcjonera i na strzelankę.
Witia replied to DaVID AntiTerrorist's topic in Sprężynowe - archiwum
Beretta 92F UHC - zamek nie zostaje w tylnym położeniu - informacja 100% pewna - posiadam tą replikę. Temat jest bardzo ciekawy, nawet powiem że dobrze by było aby powstał osobny dział - najwierniej odwzorowane repliki. mam już "swoje lata" he he, nadal czynnie biegam z AEG-iem, ale prędzej czy później na pewno wycofam się z czynnego strzelania, a wtedy mam zamiar zostać kolekcjonerem replik, osiągi będą dla mnie mało istotne, ale ważne będzie jak najwierniejsze odwzorowanie oryginału, dlatego pistolet z brzydkiego plastiku z wytłoczonym napisem "made in Taiwan" odpada na dzień dobry, choćby strzelał na 40 metrów. -
Tak, posiadam, to moja maskotka. Na bitwy raczej jej nie zabieram, ale lubię się nią czasem pobawić, kiedyś pisali o niej na forum że jest awaryjna, ale moja ma już około półtora roku i nigdy nie było problemów. Mój rekord to trafienie puszki po piwie z 30m (nie przesadzam, mierzone miarką), fakt że tylko jedno trafienie na 10 strzałów :), ale pozostałe padały bardzo blisko. Tłumika nie próbowałem zakładać. Normalny pewnie się nie założy, bo nie Beretta z UHC nie ma gwintu, ale można dorobić sobie atrapę i założyć na wcisk, bo jest na co (kawałek wystającej lufki), albo nagwintować tą lufkę, ale to już większa ingerencja w pistolet, jak się coś nie uda to będzie kicha. Co do rozbierania, to rozbierałem 2 razy z ciekawości i do smarowania, ale jakoś poskładałem, nie było to aż takie trudne.
-
Ja też mam SR-16 TM i nie spotkałem się z takim problemem, więc na pewno nie jest to wina samego guna, raczej bateria - pewnie tak jak pisali przedmówcy - w niskiej temperaturze szybciej padła, a po rozgrzaniu jeszcze chodziła. Był taki temat "czy deszcz i śnieg szkodzi AEGom" z dyskusji wynikło że racze nie szkodzi. Inną sprawą są niskie temperatury - tutaj jest gorzej, szybciej padają baterie, sztywnieje gumka hop-up, co powoduje gorsze podkręcanie (można wymienić na silikonową), lufy na zimnie zmniejszają swoją średnicę, co powoduje zapychanie kulkami (szczególnie lufy precyzyjne), ścieśniają się uszczelki, co może powodować nieszczelności. Z takimi problemami spotkaliśmy się ostatnio w 2 AEG-ach, a było zaledwie -2stC. Mój SR-16 jakoś chodził, ale też nie było to to co zwykle. Rok temu strzelaliśmy w nocy przy -15stC od godz. 19:00 do 5:00 rano. Powyższe awarie wystąpiły kilka razy, najbardziej niezawodne okazały się pistolety sprężynowe. Nawet zacząłem się zastanawiać nad zakupem sprężynowej strzelby specjalnie na działania zimowe.
-
W muzeum w Kołobrzegu byłem, ale to było ładnych parę lat temu. Mam gdzieś zdjęcia z tamtąd, popatrzę sobie dzisiaj. MP-40 mam na pewno rysunek złożeniowy z pokazaniem wszystkich elementów i dość dokładny opis, może znajdę też jakieś fotki i inne rzeczy, muszę popatrzeć, mam parę książek na te tematy. Jakbyś czegoś potrzebował wal śmiało na maila albo GG - nawet jak mnie nie widać, nie będziemy śmiecić na forum. Nie chwalę się że mam wszystko o MP-40, ale postaram się poszukać co się uda. Miałem kiedyś oryginał w ręku, raz w muzeum - chyba w Poznaniu i raz prywatny, zdekowany - ten nie był kompletny niestety.
-
Aluminiowe części można czasem wyrwać na allegro, ostatnio widziałem do Mausera 98k, gdybyś potrzebował jakieś materiały rysunkowe mam niezłą książkę o broni wehrmachtu z której mogę pofotografować rysunki i opisy - jeśli nie znajdziesz na necie. To co chcesz zrobić to niezły kawałek modelarstwa, mam kiedyś zamiar jeszcze wrócić do tej zabawy, robiłem kiedyś luftwaffe w skali 1:72 z malowaniem, szpachlowaniem i całą taką zabawą i trochę mi tego brakuje. Jeżeli część jest dobrze wyszpachlowana i wygładzona to po malowaniu farbą "Gun Metal" Humbrola wygląda "jak żywa". Chcesz żeby to jeszcze strzelało, czy tylko ma "wyglądać" ? Tak czy inaczej życzę powodzenia w przedsięwzięciu. Pozdrówko. P.S. w Kołobrzegu macie ładne muzeum, na pewno mają MP-40 jeśli nie wystawione, to na bank w magazynach, jak ładnie z nimi zagadasz to pewnie pozwolą Ci pomacać i pofotografować.
-
Ghille nie posiadam, mam "poncho" zrobione z siatki maskującej "glony" też jest skuteczne, mogę cyknąć fotkę, ale dopiero za tydzień, wcześniej nie będzie mnie w lesie. Powiem Wam, że dziwi mnie cały ten problem „kamperstwa” w naszej ekipie nie przejmujemy się czymś takim, jeżeli chcemy zrobić szybką akcję, po prostu idziemy na siebie, bez długich przystanków, natomiast w normalnej rozgrywce, często robimy „polowanie” każdy na każdego i kamperstwo nie jest zakazane, każdy robi co chce, jeśli ktoś lubi leżeć bez ruchu 30 minut, to jego sprawa, jasne że ma większe szanse jeśli ktoś „na niego wejdzie”, ale przecież nie jest ważne kto kogo trafi i ile razy (przynajmniej u nas). Jasne że jeśli wszyscy się pochowają to nikt nikogo nie zastrzeli, ale jeśli nawet tak się stanie, to samo leżenie, obserwacja i wyczekiwanie też jest niezłym klimatem, zresztą w praktyce tak się nie dzieje. Pośpiechu nie ma, zwykle „manewry” trwają kilka godzin, każdy zdąży w tym czasie sobie postrzelać, zresztą ilość wystrzelonych kulek też nie jest dla mnie istotna, dla przykładu, na ostatnich manewrach wystrzeliłem zaledwie około 75-80 kulek w ciągu 3 godzin, fakt że nie puściłem żadnej serii, strzelałem wyłącznie pojedynczo (używam głównie real-capów i rzadko puszczam serie, jeśli już, to bardzo krótkie), a mimo wszystko uważam że bitwa była udana, czas spędzony z kumplami, z bronią w ręku i na świeżym powietrzu nie jest stracony, bez względu na to ile razy kogoś trafimy, ile razy zginiemy i ile kulek wystrzelimy.
-
po lewej flecktarn, po prawej czarne ubranko, sami zobaczcie czy kamuflaż pomaga, czy nie, jak widać obydwa ubrania są kiepsko schowane. Jeszcze ciekawiej było by w przypadku ubrania w bardziej kontrastowym kolorze, np. czerwonym. Ostatnich kolorowych mundurów używano bojowo podczas I wojny światowej, wtedy to francuzi, którzy mieli tradycyjne błękitne mundury stwierdzili że ponoszą z tego powodu dużo większe straty niż prusacy, którzy używali szarych, nieźle wtapiających się w ziemię okopów.
-
Mam takie Jungle, nie są tak dobre i wytrzymałe jak oryginały, ale za tą cenę chyba warto, używam ich dopiero pierwszy sezon, jak na razie są całe i muszę powiedzieć że wygodne. W tej chwili już je odstawiłem, bo zrobiło się zimno. No wlaśnie, co do zimy, jungle są wykonane z cienkiego materiału i mają wywietrzniki, dlatego są tak dobre w lato. Zimą biegać w junglach, to praktycznie tak samo jak w trampkach, jeśli założysz 2 pary grubych skarpet, to pewnie wytrzymasz, ale poszukaj lepiej czegoś innego na zimę.
-
Kwestia kamuflowania munduru jest zależna od wielu czynników, takich jak pora roku wiosna/jesień/zima, rodzaju terenu, jeśli las, to rodzaj lasu liściasty/iglasty, podłoże ściółka/trawa/krzaki. Najlepiej dobrać kamuflarz do terenu na jakim najczęściej strzelasz. Ale tak naprawdę, każdy leśny kamuflarz kamufluje dobrze, różnice nie są duże. Miałem "pod ręką" aparat i kilka mundurów, zrobiłem porównanie: od góry od lewej: Woodland, DPM (brytyjski), Polski wz.93, oliwkowa M-65, Flecktarn, oraz kamuflarz szwajcarski.
-
"prawdziwe", gęste ghille z włókien juty ma dwie wady: latem jest w nim gorąco jak w futrze, po drugie można w nim nie poczuć, ani nie usłyszeć trafień, poza tym jest zajebiste. Lepsze pod tym wzglęcem jest "rzadko tkane", ale takie nico gorzej kamufluje. Rewelacyjna jest też siatka maskująca, ja używam czasami polskich "glonów" trzeba ją trochę "zmiękczyć" bo na początku jest nieprzyjemnie sztywna, maskuje doskonale, jedyna wada - w lesie często zaczepia się o gałęzie, co przeszkadza w szybkim poruszaniu, najlepiej nosić ją w zadupniku i zakładać dopiero jak robi się zasadzkę. Oczywiście pod nią trzeba nosić odpowiedni podkład - jakikolwiek mundur w leśnym kamuflarzu, dodatkowo dobrze jest nawtykać w siatkę trochę liści, trawy, patyków, gałązek, itp.
-
Jeśli zależy Ci tylko na kształcie i wyglądzie, a niekoniecznie na ciężarze i oryginalności, to jest prosty patent na zrobienie sobie hełmu: 1) kupujesz zestaw żywic i specjalnych bandaży do naprawy samochodu, można to dostać w sklepach motoryzacyjnych (ci co kiedyś mieli Trabanta może jeszcze mają to gdzieś w garażu :) ) 2)Pożyczasz oryginalnego Fritza 3) owijasz go bibułą żeby nie zniszczyć 4) smarujesz żywicą i owijasz bandażami 5) po zastygnięciu otrzymujesz twardą skorupę, zewnętrzna powierzchnia jest nierówna, można ją szlifować, ale lepiej dać sobie spokój, jak założysz pokrowiec nie będzie tego widać, 6) Fasunek kupujesz od polskiego hełmu - chodzą bardzo tanio na Allegro, pokrowce do Fritzów też można tam wyrwać. Kumpel ma takie coś, wygląda super, dopuki nie weźmiesz do ręki (lekki jest), ale za to kark się nie męczy. Wytrzymałość tego jest mniej więcej taka jak kasku robotnika z budowy, kształt idealnie odwzorowuje Fritza (jeśli jako formę użyjesz oryginału). Swego czasu ktoś sprzedawał już gotowe zrobione takie skorupy na allegro, zdaje się że po 35 zł.
-
tu podają 35 litrów: http://www.specshop.pl/product_info.php?cP...products_id=213
-
To jest kopia, krój wygląda jak plecak BW, tylko kamuflarz nie jest odpowiedni (wygląda jak amerykański woodland), jeśli chcesz BW, powinien być Flecktarn, albo szarooliwkowy. Tu masz oryginał flecktarn do porównania: http://www.rangershop.pl/ar-2804-29_34.html albo tu, szara szkopska oliwka: http://www.rangershop.pl/ar-2801-29_34.html nie wiem do czego Ci ten plecak, ale zwróć uwagę że ma 65 litrów, jest bardzo wielki, można się zapakować do niego na tydzień. tu jest mniejszy: http://www.rangershop.pl/ar-2791-29_34.html co prawda to kopia, ale to dobra podróbka, nie sugeruj się nazą "plecak myśliwego" to błąd tłumaczenia, oryginał nazywa się jager rusack, jager to po polsku zarówno myśliwy jak i strzelec, czyli powinno być "plecak strzelca". Ten ma 25 litrów, idealny na krótkie 2-3 dniowe wypady.
-
temat okularów wraca jak bumerang - ale to dobrze, bezpieczeństwo über alles. ja używam: 1) Gogle Uvex Ultrasonic - białe 2) Okulary Galileo Raptor - czarne przyciemniane 3) Okulary z Tajguna - żółte rozjaśniające w 95% przypadków używam gogli - najmniej parują z tych trzech i są najpewniejsze (certyfikat B na 120 m/s i brak szczelin przez które może wpaść kulka). Przyciemniane przydają się rzadko - nie tylko w budynkach, w lesie między drzewami też jest ciemniej niż na otwartej przestrzeni, słońce nie razi bezpośrednio. Gdy zapada zmrok idealne są żółte (za to na słońcu nie da się w nich wytrzymać). Jeśli koniecznie chcesz mieć jedne uniwersalne, polecam bezbarwne (białe), jeśli będziesz miał czapkę z daszkiem lub boonie hata, to daszek lub rondo ochroni Cię przed słońcem wystarczająco, a gdy zacznie szarzeć będziesz widział normalnie. Jeśli koniecznie chcesz mieć przyciemniane, to rzeczywiście Uvexy i-vo przyciemniają chyba najmniej, da się jeszcze w nich działać w ciemniejszych warunkach (Galileo Raptor przyciemniają bardziej).
-
jeśli chodzi o kleszcze o których pisał mój przedmówca (zbieżność nicków przypadkowa) to ja już w tym roku usuwałem sobie 3 sztuki przez złapanie go za dupkę i przekręcenie o 180 stopni w lewo. Jedyna naprawdę skuteczna (w miarę) metoda to uszczelnienie szyi przez noszenie golfu, siatki maskującej, szalika, czy czegoś inego pod szyją i zapinanie munduru pod szyją na ostatni guzik - podobno kleszcze skaczą z góry, z drzew i włażą na człowieka od góry :) Ale problemu nie ma co demonizować, fakt że można dostać boreliozy, ale takie przypadki są na prawdę rzadkie, ja miałem kleszcze już wiele razy i zdrowy jestem jak dotąd. Tak samo jak każdy pies który ugryzie, nie musi od razu mieć wścieklizny.
-
Nie sa to orginaly, po za tym fotki nie przedstawiaja sprzedawanego egzemplarzu. Oczywiście że nie są to oryginały, o czym świadczy chociażby cena :) Ale z fotografią to wcale nie lipa - te podróbki takie właśnie są. Od oryginałów różnią ich przede wszystkim zastosowane materiały (pisałem już o śmierdzącej gumie), oraz zapewne trwałość - chociaż moje jak na razie jeszcze się nie rozpadły, a właziłem w nich już nawet do rzeki (wody było powyżej kolan) - przy okazji stwierdziłem że otwory wentylacyjne na pewno nie są wodoszczelne :):):), ale w oryginałach też nie są. Dzięki tym otworom woda szybko wypływa, jak wszedłem do Wisły w polskich desantach, to musiałem je potem zdjąć żeby wylać wodę, w junglach sama wylatuje przez otwory wentylacyjne.
-
Takie pytanko mam: czy można załadować do każdej z luf kilka kulek jedna za drugą i czy jakoś sensownie wystrzelą ? - jeśli bylo by to możliwe, wtedy ten "sprzęt" nadawał by się do "czyszczenia" pomieszczeń, celność nie była by wtedy tak istotna.
-
Czeski mundur widziałem na własne oczy, ale tylko widziałem, nie nosiłem go, kamuflarz bardzo dobry, trochę przypomina amerykańskiego woodlanda, ale plamki są węższe, a kolory dużo ciemniejsze, bardziej dostosowane do polskich lasów, materiał wyglądał na dość gruby, ale jak pisałem nie nosiłem go, to tylko wizualne wrażenie, bluza miała na ramieniu bardzo wielką czeską flagę, mniej więcej dwa razy większą niż polskie.
-
Zapewne są różne podróbki porównując do tych oryginałów: http://altama.com/Tp1/item_detail.aspx?ItemCode=8852 moje podróbki mają dokładnie taki sam kolor, taki sam kształt, takie same szycia i takie same podeszwy (kształt bieżnika) są tylko dwie różnice: - te ze zdjęcia mają 7 otworów na sznurówki, moje mają 9 - skośne parciane wzmocnienie na kostce jest u mnie trochę szersze