Wróciłem do sprawy, znalazłem źródło wszelkiego zła, ale nie mam zbytnio pomysłu jak to naprawić...
Postaram się opisać co i jak. Problem jest taki, że bolec na końcu "cartridge ejector rod" (ten który powinien stykać się z bolcem od blokady spustu w miejscu z numerem 1.) wchodzi za bardzo "na prawo", zjeżdża z bolca od blokady spustu, co powoduje, że ten zsynchronizowany ze spustem języczek popychający bęben do góry naciska w "skrzydełko" od bębna za blisko środka bębna i cały bęben podnosi się do góry zamiast dać się po ludzk... bębnowemu obrócić.
Wg. mnie mogły się spieprzyć 2 rzeczy: nr 2 (kawał metalu trzymający naszego "cartridge ejector rod'a", może być zbyt luźny (i jest) co powoduje, że nasz "cartridge ejector rod" ma możliwość przesunięcia się za bardzo i z niej korzysta) i nr. 3 chodzi o resztę "cartridge ejector rod'a" wraz ze sprężynami od bębna, ale to sprawdzałem i mam jakieś 90% pewności, że to problem z numerem 2.
Co do samej "dwójki" to trzyma ją tylko jedna śruba (po drugiej stronie, w miejscu różowego koła), aczkolwiek dokręcanie/luzowanie nic nie daje, gdyż śruba ta tylko trzyma nr 2. Wsadziłem tam nawet nitki nylonowe, sztuk 2 (może zaraz wsadzę więcej), aby nr 2 już tak nie latał, ale jak dotąd figa...
Zaczynam poważnie myśleć o reklamacji, ale mam obawy, że mogą nic z tym nie zrobić i tylko będę musiał płacić za wysyłkę w dwie strony... Ktoś jakieś pomysły/serwisanci/słowa otuchy ;p?