Jakiś miesiąc temu robiłem zakupy w Rangershopie. Sklep skontaktował się ze mną po paru dniach bo były problemy ze skompletowaniem mojego zamówienia. Zdecydowałem się czekać i po tygodniu znowu przyszła informacja o tym, że części demobilu jeszcze nie ma.
Zadzwoniłem do sklepu 2006-08-30 i poprosiłem o wysłanie tego co udało się im dostać oraz o anulowanie reszty. Jako, że przelałem pieniądze przelewem (wpłatę sklep zaksięgował 2006-08-19) za całe zamówienie to poprosiłem o zwrot nadpłaty na konto z którego przelałem pieniądze.
Towar dotarł bez problemu po trzech dniach roboczych (2006-09-04).
Zwrotu pieniędzy jeszcze nie otrzymałem (w środę 2006-09-20 miną 3 tygodnie).
Dwukrotnie kontaktowałem się w mojej sprawie ze sklepem:
- 2006-09-04 otrzymałem informację, że takie rzeczy załatwiane są w ciągu 7 dni bo tylko jedna osoba zajmuje się przelewami
- 2006-09-07 poinformowano mnie' date=' że wg regulaminu na zwroty i wymiany sklep ma 14 dni roboczych (ciężko mój przypadek nazwać zwrotem lub wymianą towaru) oraz że przelewy załatwia zalatany szef i że mogę liczyć na to, iż osoba z którą się skontaktowałem jeszcze raz poprosi szefa o zrobienie przelewu.
oraz
Rangershop ciągle jeszcze nie zwrócił mi moich 140' date='70 PLN nadpłaty.
Sklep ma u mnie duży minus.
Pewnie kiedyś w końcu oddadzą mi moje pieniądze ale dlaczego zmusza się mnie do ponawiania próśb na które i tak nikt nie reaguje?
Dzisiaj, tj. 21-09-2006 zwrot wpłynął na moje konto.