@Beholder - Wiesz, o co chodzi, dyskusja jest jałowa.
Ja po dojechaniu na miejsce zająłbym się delikwentem, trochę ucieszył, że krwotok zatamowany, trochę zmartwił, że kończyny dzięki temu nie da się już najprawdopodobniej uratować. W drodze do szpitala oprócz monitorowania stanu poszkodowanego myślałbym o różnych brzydkich i powszechnie uważanych za obraźliwe słowach, które usłyszę od chirurga, któremu będę przekazywał pacjenta.
Na szczęście u ostatniego pacjenta, który został przywieziony na mój oddział z rozerwaną tętnicą udową rana była ślicznie zatamponowana, a nie zasypana hemostatykiem.
@Churchil - Ja bym osobiście wolał ranę uciskaną choćby koszulą, niż zasypaną QC. Bo na sali operacyjnej zamiast zakładać bypassa, operatorzy będą tracili cenny czas na oczyszczenie rany.
Widziałem krwotok z tt udowej, osoba z doświadczeniem zatrzyma go dwoma palcami, bez - przyciskając gazy i innej śmieszne rzeczy. Z szyjnej też.
Edit. QC w woreczkach, tzn taki którego nie wysypuje się na ranę? Nie wiedziałem. To zmienia postać rzeczy.