Po długim tułaniu w końcu wróciłem do cywilizacji.
Impreza był zajebista. Przebrania, teren, pogoda, gadżety oraz cała organizacja dała niesamowity klimat.
W kolejności zdarzeń pozdrowienia i podziękowania:
- dla orgów że im się chcę robić tak fajną imprezę,
- dla Voroxa że założył za mnie kasę i zajął się naszą rejestracją,
- dla Shperaczy że po starej znajomości przyjęli mnie jak swego,
- dla kolegów w niebieskich płaszczach że dali się oskubać i docenili fakt że zostawiliśmy ich żywych,
- dla mutantów za niesamowicie klimatyczne starcie na muurach fortu (nie zapomnę jak wywlekliście mnie z bunkra),
- szczególne podziękowania dla rudej mutantki która odnalazła mój telefon,
- dla wojskowych którzy ze współczuciem wysłuchali historii mojej niefortunnej wyprawy turystycznej i wysłali mnie do sanatorium które okazało się gułagiem
- dla oprawców z gułagu którzy zapewnili mi moc niezapomnianych wrażeń (następnym razem może być odrobię ostrzej ;)). Pozdrowienia od turysty cyklisty - http://picasaweb.google.pl/Contractor2305/...831416088470834
- dla bandytów którzy napadli nas w drodze do Azymutu - ciężko się z wami negocjowało.
- dla wojaka który pomógł nam dostarczyć przesyłkę dla Komendanta Siwego a potem wraz z towarzyszami eskortował nas do Baru. Miło się robiło interesy.
Na koniec szkoda że impreza nie była dwudniowa. Kiedy się okazało że w końcu zdobyliśmy trochę szpeju trzeba było kończyć zabawę.
Jeszcze raz dzięki za moc niezapomnianych wrażeń.
Flapjack
P.S. Kolega mutant dobrze prawi, nie trza mi wodki posyłać.