Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

booras

Użytkownik
  • Posts

    41
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by booras

  1. Uściślam: - dobry spring dobrej firmy (karabin) to około 200-300 zł. Ja pisałem do ludzi, którzy nie chcą/nie mogą wydać więcej niż 100. - "krótki mossberg" firmy DE jest czarno-brązowy, nie srebrny. - gość był naprawdę dobry. To jest ta różnica. Nas było trzech, z aegami metal GB. I nas powyjmował. I już. Nic na to nie poradzę. Jedyna rzecz, jaką zarejestrowałem, to było puknięcie kulki w hełm. Nie widziałem kto strzela, skąd strzela itd. Dopiero jak szedłem na respa, to zobaczyłem gościa - stosował taktykę "szybkie przemieszczenie - ukryć się - odczekać - strzał - szybkie przemieszczenie". Robił to cicho, a sprężyny nie słychać już z 15 metrów (zwłaszcza jak nosisz hełm).
  2. Pomiar robiony na sprężynie M110, akumulator 9.6 dał circa 23 ampery. Bezpiecznik 20A spłonął jak świeczka.
  3. Koonik dobrze mówi. Wydaje mi się, że bezpiecznik możesz spokojnie olać. Prąd na silnik ciągnący M120 przy baterii 9,6V jest w granicach 22-28 amperów (musiałbyś wsadzić minimum 30A bezpiecznik). Okablowanie modelarskie 1,5mm i wtyki grube goldpiny wytrzymują coś koło 40 amperów, czyli jeszcze z zapasem. Ale lepiej dać 2mm dla pewności (ja dałem 2,5 - oczywiście oprócz gearboxa) U mnie auto na singlu włączało się, kiedy akumulator dawał za słaby prąd. Bateria KAN 2000mAh ze Specshopu (http://www.specshop.pl/product_info.php?cP...products_id=758) wchodzi u mnie bez problemu
  4. Vander, Na pewnej strzelance mieliśmy okazję walczyć przeciwko grupie, w której był chłopak uzbrojony w shotguna (55 zł na allegro). Usprawnienia: taśma teflonowa popsikana silikonem w celu uszczelnienia. Znał swoją broń, umiał się poruszac po lesie - efekt był taki, że siekał nas jak chciał. Potrafił wyleźć nam na plecy i z zamaskowanej pozycji wytłuc 3-4 osoby zanim ktokolwiek się zorientował, skąd padają strzały (zaleta sprężyn - są ciche). To tak w ramach komentarza. Tych strzelb są dwa główne typy, krótki i z kolbą karabinową, generalnie chodzi o sprężynowe shotguny DE. Mamy teraz w teamie kilka takich strzelb jako back-up.
  5. A ja zrobiłem taki myk: - sprężyna M130 - łożyskowana stalowa prowadnica sprężyny - stalowe łożyska ślizgowe - preclufa 6,04 - akumulator 9,6 Wszystko razem zabolało na 365 zł. Wynik: tak jak chciałem. Zdecydowana poprawa mocy, zasięgu i celności (fpsy nieodgadnione). Zmiana kulek na 0,25 (w stoku jechałem na 0,2). Kłopotów z gumką HU na razie nie mam. Z rzeczy wątpliwych zostawiłem tłok (poczekam aż się sam wysypie, wygląda na to, że to tylko kwestia czasu)) i cylinder. Zębatki zostawiam stokowe (na razie, ale z pełną świadomością popełnianego czynu). Trochę mnie przeraził kolega Diablo, któremu pękł gearbox. Chociaż te 15 - 20 tys. kulek robi wrażenie. Od zakupu kałasza w październiku wystrzelałem może jakie 7000. Czyli jest szansa, że trochę potrzyma. Może. Gearbox rozbierałem po raz pierwszy - i tutaj wyszła na jaw zaleta Light Plastic Shit Gunów - jak się potrenuje na plastikowym gearboksie, to potem jakby trochę łatwiej na metalach. Oczywiście najpierw źle złożyłem gearbox (da się - wystarczy umieścić dyszę nie w obejmie, a za nią). Efekt - zasięg 20 metrów lobem, bo dysza za krótka. Ale jak to w ogóle strzelało bez pracującej dyszy, że nic nie pękło - zagadka.
  6. A poza tym, są kulki i kulki. Excel chwali się, że jego kulki (kompozyt) rozkładają się po pięciu latach (ale kto to sprawdzi). W porównaniu z HDPE (high durability polyethylen) lub polipropylenem, z którego robi sie butelki na colę i torebki plastykowe a który w przyrodzie degraduje kilkaset lat, 5 lat to chwilka.
  7. booras

    Airsoftguns.pl

    Ale czy to uwaga do sprzętu, czy do sklepu? Bo się pogubiłem.
  8. Jeszcze a propos rozpalania ogniska z mokrego drewna. Jak podali przedmówcy, kora brzozowa jest b. dobra - niestety, nie zawsze mozna ją znależć (chodzi oczywiście o płaty, które odpadły od pnia, nie korujemy brzozy!). Bardzo dobrym i bezpiecznym sposobem rozpalania mokrego ogniska jest smalec. Kostka 250g wystarczy na rozpalenie 5-6 ognisk (nawet przy b. wilgotnym drewnie)
  9. Problem dowództwa w naszym teamie objawia się na kilka sposobów: - kolektywnie podejmowane decyzje (wada - potrzeba czasu, zaleta - co siedem głów, to nie jedna) - sytuacje, kiedy wszystko idzie nie tak, jak powinno (galimatias), ma to związek z tym, że współpraca czasem jeszcze nam się sypie. I to jest ewidentna wina błędów w dowodzeniu. Tu właśnie dowódca powinien być tym, który nie daje sie ogarnąć chaosowi. W teorii to jasne, w praktyce niełatwe. - rola dowódcy w wyrabianiu odruchów w drużynie (sytuacja taka, działamy tak i tak). Czyli szkolenie. Z naszych doświadczeń wynika, że bardzo dobrze sprawdzają się modele sprawdzone. Bierzemy poradniki dla żołnierzy albo podpatrujemy, co inne grupy robią dobrze i wcielamy w życie. Są kłopoty (ludzie chcą się postrzelać, a nie ćwiczyć piętnaście razy to samo). I znowu - dowódca powinien to tak rozłożyć, żeby nie zanudzic teamu na smierć, a znaleźć czas na przećwiczenie na początek chociażby klasycznych sytuacji (zasadzka, bój spotkaniowy, patrol, podejście i wejście do budynku). Potem to się opłaci jako zgrany team, który nie zaczyna robić dziwnych rzeczy w najmniej odpowiedniej sytuacji. I chwała, i sława dla dowódcy. Thor to bardzo ładnie ujął: I tego staramy się nauczyć.
  10. Na odstraszanie os jest jeden dobry sposób i podobno nawet działa :) Położyć w miejscu, do którego zlatują się osy zdechłego szerszenia (ale tak, żeby był widoczny z powietrza). Odpowiedzialnie uzytkowany szerszeń wystarcza na parę sezonów. Można też zabić parę os i zostawić je na widoku (to akurat nie działa, ale pomaga się wyładować)
  11. c.d. postu z 06.10. W sumie dostałem od obsługi sklepu 3 maile, a w każdym co innego: najpierw, że AK będzie w magazynie dopiero za tydzień, w drugim, że właściwie lada moment powinien być u mnie, a w trzecim, że AK nie mają i odsyłają mi pieniądze, a kuleczki gratis. Pieniądze odesłali, przeprosili, ale kuleczek nie dostałem. Sprawdziłem dziś na stronie, widzę, że wreszcie wycofali te nieistniejące cymy z oferty. Chociaż tyle dobrego.
  12. Grupa nasza zwarta wybrała się na 3-tygodniowy pobyt w terenie zalesionym (Przesmyk Karelski). Był tam też koleś naprawdę bardzo doświadczony. Bywał w lasach Kanady, USA i Bóg wie gdzie jeszcze. O bytowaniu w terenie zalesionym wiedział wszystko. Drugiego dnia oblazła go wysypka o niewyjaśnionej etiologii (naprawdę koszmarna). Trzeciego dnia odpadły mu podeszwy od nowo zakupionych butów renomowanej firmy. Tego się nie spodziewał (mimo swojej wielkiej wiedzy). To tak a propos przewidywania "co to też może mnie spotkać strasznego w lesie". A tak na poważnie: czy ludzie w miarę doświadczeni mogliby napisać o jednej (słownie jednej) rzeczy, która podczas pobytu w lesie (i nie chodzi mi tu o popołudniową wycieczkę) naprawdę jest przydatna? Możliwe, że będą to rzeczy "ogólnie znane", ale lepsze konkretne banały niż kleszcze i pioruny kuliste. Do owadów można się przyzwyczaić. Nawet do syberyjskiej meszki - zajmuje to pół roku, ale można. Zacznę: zawsze okopuj namiot po rozstawieniu na noc. Nawet jak padasz na pysk, a niebo gwieździste nad tobą.
  13. Problem dotyczy Welli en mass i związany jest z leciutką warstewką rdzy osadzającą się podczas użytkowania na sprężynie naciągającej podajnik kulek. Rozwiązanie: rozkręcasz magazynek. Demontujesz białą zębatkę podającą kulki. W środku jest zwinięta sprężyna (stalowa taśma) odpowiedzialna za naciąg. Myjesz ją dokładnie (np. w WD-40), BARDZO uważnie wycierasz (żeby na sprężynie nie został WD-40). Po osuszeniu można ją leciuteńko (naprawdę lekko) pociągnąć oliwą do maszyn. Potem zwijasz sprężynę do pozycji wyjściowej i skręcasz maga. I powinno być dobrze. Problem pojawił się w kilku naszych teamowych wellach, naturę problemu i rozwiązanie rozpracował nasz utalentowany kolega, domiiik.
  14. Temat się troszkę rozpuścił w napojach. A wracając do tematu: nasza ekipa sie powoli rozrasta i dojrzewa, ale zaczynaliśmy we trzech (1 porządna replika + 2 potworne AEGi firmy DE). Trudno jest obmyśleć "pełnometrażowy" scenariusz dla 3 osób. Nieco łatwiej dla czterech (ta różnica - 3 a 4 jest spora jesli idzie o możliwości, 5 to raj). Szczęśliwie team nam sie wzbogacił dość szybko o jedną osobę i już było lepiej. Przede wszystkim koncentrowaliśmy się na zgraniu ekipy i ustaleniu, co komu bardziej pasuje (zwiad, szturm, snajper). Krótko mówiąc szykowalismy sie do większych strzelanek, gdzie nasza grupa mogłaby działać jako, no cóż - grupa. Całkiem niezła zabawa była: - w budynkach (tych mniejszych): obrona piętra/skrzydła. 2 osoby bronią, 2 nacierają. - w lesie: likwidacja snajpera. 1 snajper, ma czas na wybór zasadzki i ukrycie się. Nie wolno wykonywać dalekich obejść - oddział (3 osoby) idzie drogą z pkt A do B. Snajper ma wybić jak najwięcej ludzi z oddziału. Zadaniem oddziału jest zabicie snajpera. Sporo możliwości urozmaiceń. - w lesie lub budynku: trening manewru oskrzydlenia. 2 się broni, 2 naciera lub 1 sie broni, 3 naciera. Ważne aby wybrać pozycję bardzo łatwą do obrony (i trudną do zdobycia). Wszystkie chwyty dozwolone. Ten "mikroscenariusz" także potrafi się bardzo ciekawie i nieoczekiwanie rozwinąć. - bomba (można w budynku, można w lesie): 1 terrorysta (nie wiadomo gdzie), 3 antyterrorystów (w bazie). Trzeba mieć bombę (może byc budzik). Ustala się 3 lub cztery "strategicznie ważne obiekty", oraz strefę bezpieczną dla terrorysty (odpowiednio daleko od obiektów). Terrorysta zaminowuje wybrany przez siebie obiekt, ustawia stoper na 5-10-15 (w zależności od rozmiarów terenu). Dzwoni do ekipy antyterrorystycznej i mówi "my, bojownicy o wolność tego lub tamtego itede". A potem zmiata. Musi dotrzeć do strefy bezpiecznej. Antyterroryści muszą znaleźć i rozbroić bombę oraz złapać lub zabić terrorystę (lepiej złapać, ale to trudne). Powyższe scenariusze dają trochę radochy, nie są długie i najlepiej sprawdzają sie dla czterech ludzi.
  15. Sklep snajperasg towar (ak-47 cyma) opisuje jako dostępny na bieżąco (dostawa w 72 h). Po zamówieniu i przelewie elektronicznym mijają 72 godziny i dostaję od nich maila, że towar będzie dostępny za tydzień. Zacząłem się zastanawiać, czy oni są dorośli. AK cymy w tej chwili nie ma ani w zbrojowni ani w tajwangunie ani w airsoftgunie. Wszyscy czekają na dostawę (za tydzień). Jedyny sklep, który posiada tę replikę na stanie (wg. informacji na stronie), to snajper. Zamawiam u snajpera i okazuje się, że oni też czekają. A to już jest nieuczciwe zarówno wobec klienta, jak i wobec konkurencji. Poprosiłem o kontakt. Zobaczymy co będzie dalej.
  16. Byłem z moją G3 na strzelance, gdzie parę osób miało repliki "górnopółkowe" (pozdrowienia dla SOF W-wa) i żadnego wstydu nie było, sprawdzała się.
  17. booras

    Airsoftguns.pl

    Tak czytam i czytam i chyba dorzucę coś od siebie. Kupowałem w tym sklepie płacąc przelewem. Nie zauważyli istnienia mojego przelewu u siebie na koncie przez tydzień (ale ich automat zauważył, bo oznaczył wpłatę jako wysłaną nie zaksięgowaną). Potem (tzn. jak się wreszcie dodzwoniłem) wszystko ruszyło szybko. Z kurierem można sie dogadać co do godziny (panienka w infolinii poda namiary). Jakość wyrobów versus ichni "markieting" to osobna sprawa. Dla ludzi, którzy nic nie wiedzą o ASG może to być bardzo mylące. Ale od czego, u diaska, jest chociażby rzeczone forum. Jeżeli ktoś chce w ciemno kupić karabinek AEG za 99,90 i rządzić na placu boju - no to wyrazy współczucia. Ale są i inne wyjścia (patrz opisy sprzętu, porady itp) dla ludzi, którzy 1200 zł na replikę TM będą mieli może za dwa lata, a może nigdy a chcieliby się pobawić. Sklep tu nie ma nic do rzeczy. Aha i jeszcze jedno Fifka, chociażbyś kupił sobie Minimi za cztery kafle, i tak będą ludzie, którzy tak uważają. I nic nie zmieni faktu, że biegamy z pistoletami na plastikowe kulki.
×
×
  • Create New...