Witam, od niedawna jestem zafascynowany ASG :) W toku poszukiwań i wyboru broni dotarłem do kumpla od którego pożyczyłem zepsutego shotguna z hasłem "Napewno da się go naprawić".
Rozkręciłem, rozłożyłem i teoretycznie wszystko jest na swoim miejscu ale ciągle coś nie gra. Problem zewnętrzny tkwi w tym, że kiedy przeładowuję, karabin nie chce "zaskoczyć" i tym samym nie można oddać żadnego strzału (mam nadzieję że wiecie o co mi chodzi).
Kilka zdjęć:
1 2 3 4 5
Nie jestem obeznany w terminologii dlatego pozwolicie, że będę się posługiwał kolorami części jakie zaznaczyłem na obrazku 2. Moja wizja jest taka, a żeby karabin był naładowany dzyndzelek czerwony powinien zachodzić na żółtą kładkę która ma małe zagłębienie (w gruncie rzeczy nie wiem czy na tyle zagłębione aby utrzymać siłę sprężyny ale tak to wygląda). Teraz po naciśnięciu spustu, żółta kładka obniża się z lewej strony powodując zwolnienie czerwonego dzyndzelka i tym samym wypuszczenie głównej sprężyny - oddanie strzału. W czym tkwi problem; ano najpierw trzeba oczywiście "naładować" broń przeciągając taką wypustkę z dołu, aby jak powiedziałem, czerwony dzyndzelek zaszedł na żółtą kładeczkę :D, wała, nie chce zaskoczyć, albo coś się rozregulowało albo brakuje elementu który ciut ją obniży żeby czerwony mógł zajść. Nie wiem również w jakim celu siedzi obok fioletowy wypustek. Część niebieska sam nie wiem czy w ogóle jest dobrze włożona (obrazek 4), jeśli jest, to w moich oczach, jej rola jest znikoma. Nie mam już wyobraźni do tego guna. Może ktoś z Was obcował z takim "sprzętem" i wie o co biega, bo z tych zdjęć to nie wiem czy ktoś da radę cokolwiek wywnioskować ;)
Pozdro!