Jak miałem raz zły dzień, i wielką ochotę na ASG, poprosiłem mojego znajomego, który nie jest wtajemniczony, żeby poszedł sobie do lasu. Ja zanim, podchody, i strzelałem w niego! Najlepsze było, jak przyszedł do domu, i opowiadał jak jakimś DZIWNYM TRAFEM CO CHWILA CZUŁ JAK DOSTAJE CZYMŚ A TO W PLECY, A TO W NOGĘ... jaki miałem śmiech!
tak najlepiej można się sprawdzić!